Sidney Polak i wirtualne życie Polaków

    Sidney Polak i wirtualne życie Polaków

    Marek Świrkowicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Perkusiści nie mają lekko. Nie dość, że muszą zasuwać schowani za bębnami gdzieś z tyłu sceny to jeszcze są dyżurnymi bohaterami dowcipów opowiadanych w muzycznym światku.
    Jest jednak w tym gronie paru buntowników, którzy na przekór branżowym stereotypom zamieniają od czasu do czasu pałeczki na mikrofon i udowadniają, że ich ambicja nie kończy się bynajmniej na waleniu w gary.

    Takie nazwiska, jak Phil Collins, Ringo Starr czy Dave Grohl od lat figurują na poczesnym miejscu w muzycznych annałach. Ale i na naszym rockandrollowym podwórku mamy podobnego perkusyjnego rebelianta.
    To wiecznie uśmiechnięty, rozczochrany Sidney Polak, który w tygodniu ciężko haruje na szychcie w supergrupie T.Love, a w weekendy zamyka się w swym małym tarchomińskim studiu, aby pokombinować sobie trochę na boku. Już jutro do sklepów trafi najnowszy fonograficzny efekt tej radosnej kombinatoryki, zatytułowany "Cyfrowy styl życia".

    W swoich solowych dokonaniach brylujący w potrójnej roli wokalisty, tekściarza i kompozytora Sidney nade wszystko uwielbia ze swadą komentować otaczający go wielkomiejski świat. Niczym wyluzowany pijaczek przesiadujący godzinami na osiedlowej ławeczce przygląda się znad flaszki piwa paradującym mu przed oczami rodakom. Następnie opakowuje te obserwacje w bujające bity z pogranicza hip-hopu, reggae, rocka i miejskiego folku i wysyła w świat pod postacią kolejnych płyt.

    Recepta ta sprawdziła się idealnie w przypadku błyskotliwego debiutu bębniarza omnibusa z 2004 r. Pełen pogodnych, balangowych songów krążek zatytułowany po prostu "Sidney Polak" nie tylko rozbujał zastępy imprezowiczów od Karpacza po Wejherowo, ale też niespodziewanie przyniósł Polakowi garść muzycznych trofeów, z trzema Fryderykami na czele (m.in. dla kompozytora i autora roku). A takie hity jak "www.tekila.pl" czy "Otwieram wino" z miejsca zapewniły sympatycznemu piosenkarzowi neoficie miano następcy samego Juliana Tuwima na stanowisku czołowego rodzimego piewcy napojów wyskokowych.

    Tym razem alkoholowe historie zeszły na plan dalszy, a dyżurny luzak rodzimego undergroundu skupił się bardziej na penetracji Polaków żywota wirtualnego. Sidney przy wtórze hiphopowych bitów, jamajskich rytmów, electrorockowych riffów i akustycznego kołysania a'la Manu Chao śpiewa o "Miłości w formacie jpg", zastanawia się nad swoim miejscem w kolekcji MP3 albo opowiada smutną historię pewnej Natalii, która powoli tonie w morzu korporacyjnych mejli.

    Wspomagają go w tym m.in. niezawodna Kasia Nosowska (tym razem w wersji country), raper Pezet, członkowie niemiecko-kolumbijskiej formacji Culcha Candela oraz paru kubańskich trębaczy zapoznanych podczas wakacji na Florydzie.

    Choć na "Cyfrowym stylu życia" nie brakuje czadu, balangowość zdecydowanie ustępuje pola stonowanej refleksji i błyskotliwej obserwacji obyczajów. I bardzo dobrze - wszak śpiewający perkusista T.Love jako obserwator nie ma sobie równych.



    Sidney Polak, "Cyfrowy styl życia", dystrybucja EMI Music Poland, cena 35 zł

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo