Wierzę, że w Poznaniu nie zabraknie dobrych serc

    Wierzę, że w Poznaniu nie zabraknie dobrych serc

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z bratem Markiem, o Europejskim Spotkaniu Młodych w Poznaniu, rozmawia Tomasz Cylka
    32. Europejskie Spotkanie Młodych organizowane przez Wspólnotę z Taizé odbędzie się dokładnie w 20. rocznicę pierwszego takiego spotkania w naszym kraju. Miałem to szczęście w nim uczestniczyć. Czym Poznań będzie się różnił od Wrocławia z 1989 roku?
    Można powiedzieć, że mimo upływu lat te europejskie spotkania opierają się wciąż o te same założenia. Cały czas zależy nam na pojednaniu i zaufaniu między ludźmi.
    Zależy nam na pogłębianiu wiary u samych źródeł. Chcemy, by uczestnictwo w tym wydarzeniu inspirowało młodych ludzi do codziennej pracy w swoich parafiach. Chcemy, żeby młodzi z odwagą i wytrwałością, mogli pokonywać przeszkody, które utrudniają człowiekowi życie. Wiara nie ma być ucieczką, tylko źródłem, z którego czerpiemy, by przemieniać ludzkie życie i umniejszać cierpienie.
    Oczywiście, sytuacja zewnętrzna jest zupełnie inna i nieporównywalna z Wrocławiem z 1989 roku. Wtedy to spotkanie odbyło się w szczególnym momencie historii, kiedy opadła żelazna kurtyna i zanikał podział Europy. Brat Roger, założyciel Taizé, wyczuł ten moment idealnie. Wyczuł, że to jest ta chwila, kiedy można zorganizować Europejskie Spotkanie Młodych. Dlatego był szczęśliwy, że kardynał Henryk Gulbinowicz przyjął we Wrocławiu dziesiątki tysięcy ludzi.
    Pamiętam, że wtedy głównie jedliśmy żółty ser i zupę jarzynową, a wielką radość przynosiły nam dobre ciastka, których w Polsce nigdy nie brakowało. Mieszkaliśmy i pracowaliśmy w bardzo skromnych warunkach. Nikt o e-mailach nie myślał i wszystko załatwialiśmy przez faksy i telefony. Łączyliśmy się ze światem na hasło Taizé, bo przecież wszystko opierało się na ręcznych centralach telefonicznych. Tak więc myślę, że zmieniły się te zewnętrzne warunki, ale wnętrze człowieka ciągle dąży do tego, by odkrywać sens i nadzieję, a także radość w tym niełatwym zmaganiu się z przeciwnościami. To jest trwała i niezmienna linia europejskich spotkań młodych.

    Zależy nam na pojednaniu, zaufaniu i pogłębianiu wiary u samych źródeł

    Poznań od kilku lat starał się o organizację tego niezwykłego wydarzenia. Czyja to jest zasługa, że po kilku latach pozytywnego lobbingu wreszcie się udało?
    Brat Alois, przełożony wspólnoty, ogłaszając tę wiadomość w Brukseli, powiedział, że to jest spotkanie długo wyczekiwane. Pierwsza myśl, by właśnie w Poznaniu je zorganizować, pojawiła się w 2003 roku. Rzucił ten pomysł na jednym ze spotkań arcybiskup Stanisław Gądecki. Młodzi ludzie w Wielkopolsce szybko to podchwycili i robili wszystko, żeby ten projekt udało się zrealizować. Jeździli tłumnie do Taizé, przypominali o Poznaniu bratu Aloisowi, organizowali spotkania modlitewne. Odczytali bardzo dobrze intencje naszej wspólnoty. Bo nam nie chodzi o tworzenie nowych struktur czy jakichś nowych organizacji w Kościele. Dla nas najważniejsze jest to, by młodzi ludzie po spotkaniach w duchu Taizé mieli zapał i pomysły do pracy w swoim miejscu zamieszkania. By tam byli zaczynem ludzkiego zaufania. I właśnie to młodzi poznaniacy idealnie podchwycili.

    Tego typu spotkanie jest wielkim wydarzeniem, które angażuje dziesiątki tysięcy ludzi. Co ma z niego wynieść przeciętny uczeń czy student, który decyduje się wziąć w nim udział?
    Młody człowiek, który zdecyduje się na udział w tej swego rodzaju przygodzie, ma przede wszystkim okazję do spotkania z drugim człowiekiem i z samym Bogiem. Dzisiaj pędzące szybko życie nas od siebie oddala i tym samym oddala nas także od Boga. Dlatego nasza wspólnota tak mocno podkreśla akcent spotkania. Papież Benedykt XVI w swojej encyklice "Deus caritas est" napisał, że najważniejsze jest spotkanie z osobą, która nadaje ludzkiemu życiu nową perspektywę i decydujące ukierunkowanie. W tym jest sens naszych spotkań. Chcemy stworzyć młodym ludziom okazję do rozmowy i medytacji.

    Jednak dla części uczestników Europejskie Spotkania Młodych są okazją nie tyle do pogłębienia wiary, ale do taniego i atrakcyjnego wyjazdu turystycznego. Co zrobić, żeby te akcenty były właściwie rozłożone?
    W ostatnich latach nasze spotkania są coraz lepiej rozumiane przez młodych ludzi. Wielką rolę odgrywa na pewno fakt, że przez kilka miesięcy dobrze się do nich przygotowujemy. Zapraszamy ich na spotkania w parafiach, duszpasterstwach. Staramy się o to, by byli w nich ludzie, którzy znają Taizé i wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. Takie punkty przygotowań działają coraz lepiej i jest ich coraz więcej. W ten sposób wszyscy mogą zakosztować na przykład medytacyjnej modlitwy, co wymaga mocnego i osobistego zaangażowania. Przyjęliśmy w Polsce zasadę, że przygotowujemy się do tego wydarzenia w małych grupach. To jest najlepsza okazja do tego, żeby poznać nowych ludzi i podzielić się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. Mówię z pełnym przekonaniem, że to radykalnie zmieniło jakość uczestnictwa Polaków w Europejskich Spotkaniach Młodych. Oni już nie przyjeżdżają jako anonimowa masa. To są małe grupy, które już się ze sobą poznały i razem coś przeżyły. To jest bardzo ważne. W ten sposób taki wyjazd staje się dla nich duchową przygodą.

    Sylwestrowe spotkanie ma swoją specyfikę. Młodzież nie śpi w hotelach czy szkołach, tylko w domach rodzinnych. Na co musi być gotowa wielkopolska rodzina, która chce gościć uczestników spotkania?
    Poznańska rodzina, która chciałaby przyjąć młodych ludzi, musi być przede wszystkim gotowa, by podzielić się z obcym przecież człowiekiem zwykłą polską gościnnością. Najważniejsze są otwarte i szczere serca. Nie potrzeba wielkiego materialnego zaangażowania. Podkreślamy przy każdej okazji, że wystarczą dwa metry kwadratowe na osobę w ogrzewanym pomieszczeniu. Młodzi przyjeżdżają ze swoimi karimatami i śpiworami. Nie szukają wygód i komfortu, tylko dobrych serc. Wierzę, że dobrych serc w Poznaniu nie brakuje.


    Brat Marek z Taizé, poznaniak z Wildy, od 1977 roku członek Ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, katolik, w latach 90. przyjął święcenia kapłańskie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo