Mężczyzna idealny musi dbać o higienę, uprawiać sport i być...

    Mężczyzna idealny musi dbać o higienę, uprawiać sport i być gentlemanem

    Anna Jarmuż, Maciej Roik

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Kobieta ceni sobie, gdy mężczyzna przepuszcza ją w drzwiach. Panie lubią, gdy jej partner przejmuje rolę szefa kuchni i od czasu do czasu zrobi dla niej kolację. Ważne również, aby potrafił się dobrze ubrać i dbał o higienę.
    Dobre maniery i nienaganny ubiór mogą zaimponować kobiecie.

    Dobre maniery i nienaganny ubiór mogą zaimponować kobiecie.

    - Nie mam dużych wymagań, po prostu chcę, żeby był inteligentny, wykształcony i ogarnięty życiowo - pisze na portalu randkowym Ewa, lat 25.

    - Przystojny, kulturalny, bez nałogów, miły, romantyczny, wrażliwy, wierny, lubiący podróżować i tańczyć - wylicza Monika, lat 39.

    - Normalny, o dobrym sercu - wtóruje im Róża, lat 56.

    Okazuje się, że współczesna kobieta nie ma zbyt dużych wymagań co do wyglądu swojego wybranka. Pojawia się natomiast dość długa lista oczekiwanych cech charakteru. Jakich? Wszystko zależy od kobiety. Niektóre oczekują, aby mężczyzna był spokojny, ugodowy i zrównoważony, inne chcą mieć przyswoim boku duszę towarzystwa - faceta kontaktowego i dowcipnego.
    Dla wszystkich przedstawicielek płci pięknej absolutną podstawą jest higiena osobista. Nie można jednak przesadzać. Kobiety lubią też, kiedy to mężczyzna wciela się w rolę szefa kuchni i wyręcza je w gotowaniu.

    Mimo że kobiety często narzekają na mecze, oglądane przez partnerów, tak naprawdę, cieszą się z ich sportowych zainteresowań. Oczywiście panowie zyskują w oczach pań, jeżeli czynnie uprawiają sport, a nie tylko śledzą dokonania ulubionych drużyn przed telewizorem. Niejedna kobieta marzy również o prawdziwym gentlemanie. Tylko czy tacy dzisiaj w ogóle istnieją? A jeśli tak, to jacy są?

    Dobrze wychowany, nienagannie ubrany i potrafiący adorować swoją panią na wszelkie sposoby. Taki powinien być mężczyzna, który nazywa się gentlemanem. Mimo że ten model z pozoru może wydawać się przestarzały, wcale przeszłością nie jest.

    Udowadnia to Łukasz Kielban, historyk męskości z Poznania. Na swoim blogu czasgentlemanow.pl pokazuje on, czym była przedwojenna ogłada. I jak można dzisiaj czerpać z niej to, co najlepsze. - Nie staram się nikogo uczyć. Chcę inspirować i pokazać, że model gentlemana absolutnie się nie zdezaktualizował - mówi Ł. Kielban. - Można nim być, choć nie jest to łatwe. Bo wymaga pracy nad sobą i czasu.

    Na swoim blogu zachęca do skupienia się na rzeczach, które z pozoru mogą się wydawać prozaiczne (np. golenie na mokro czy dokładne pastowanie butów). Na blogu można też przeczytać np., jak krok po kroku powstaje garnitur zamówiony u krawca. Nie brakuje też rad, jak zachować się względem swojej partnerki, by ta czuła się bezpieczna, doceniona i kochana.

    - Żyjemy szybko, szukamy tanich i łatwo dostępnych rzeczy. A to podstawowy błąd - przekonuje bloger. I tłumaczy: Lepiej pić szklankę whisky przez cały wieczór i się tym cieszyć, niż zalać ją colą i zasypać lodem. Tylko dlatego, że tak jest łatwiej. Niestety, w codziennej pogoni, na margines mogą też wypaść relacje z partnerką.

    By tak się nie działo, powstał poradnik: "10 rzeczy, którymi gentleman zaimponuje swojej damie", w którym Ł. Kielban pisze o szarmanckości, czułości, elegancji i zainteresowaniu partnerką. Poza tym przekonuje, że rycerskość na siłę zraża kobiety. Nie zawsze warto się też stosować do zasady: "facet płaci". Ta już dawno odeszła do lamusa.

    - Czy Paniom to się podoba? Sam jestem żonaty, więc trudno mi to sprawdzić - żartuje Ł. Kielban. - Jednak z komentarzy kobiet na czasgentlemanow.pl jasno wynika, że dla wielu sprawy, o których piszę, są ważne.

    Istotnym - choć z całą pewnością nie najważniejszym - aspektem bycia gentlemanam jest też umiejętność doboru odpowiednich dodatków. Ł. Kielban doradza więc mężczyznom, jak nosić słomkowy kapelusz typu Panama i prezentuje gadżety, takie jak np. wieczne pióro Montblanc Dostoevsky 1997.

    Na pierwszy plan wysuwają się jednak maniery. Ich nie można kupić. A to one imponują kobietom najbardziej. Bloger z jednej strony walczy z archaicznym zwyczajem całowania pań w rękę, z drugiej doradza jak np. przepuszczać damę w drzwiach.

    - Spocony hydraulik z wąsem, który na siłę chce całować rękę swojej klientki, to niestety w Polsce nie jest rzadkość. A to dla kobiety wątpliwa przyjemność. Warto wiedzieć, że całowanie w rękę to nic obowiązkowego. Już w latach 30. panie z elit zastanawiały się, jak skończyć z tym zwyczajem - mówi. I dodaje: Staram się też uświadamiać z pozoru oczywiste rzeczy.
    Przykład? Przepuszczanie w drzwiach. Wydaje się, że każdy wie, jak to robić. Okazuje się, że niekoniecznie. W tym wypadku maniery ograniczają się często do przepuszczania kobiety przodem za wszelką cenę i zmuszaniu jej, by sama otwierała drzwi.
    - Powinno się zapewnić kobiecie komfort i usunąć sprzed niej przeszkodę. Dlatego czasem wypada przejść przed nią - tłumaczy Ł. Kielban.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo