Biletomaty nie pomogą mieszkańcom peryferyjnych części...

    Biletomaty nie pomogą mieszkańcom peryferyjnych części miasta

    Katarzyna Fertsch

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Nasza propozycja, aby kierowcy i motorniczowie sprzedawali bilety, wywołała wśród czytelników wiele emocji. Zdania na temat pomysłu są podzielone.
    - Szkoda byłoby czasu, by kupować bilety u kierowców. Szofer jest od prowadzenia pojazdu, a nie od sprzedawania biletów - twierdzi na forum (www.poznan.naszemiasto.pl) jeden z naszych internautów.

    - Ja zawsze mam gdzie kupić bilet. W Poznaniu obowiązuje taryfa czasowa i nie zgadzam się, by jakiś nieudacznik kupując u kierowcy bilet, robił to moim kosztem - dodaje inny.
    Odmiennego zdania są jednak pasażerowie peryferyjnych części miasta. Niewiele jest tam kiosków, nie stanie tam także żaden z czterdziestu biletomatów.

    - Uważam, że wprowadzenie takiej możliwości jest potrzebne. Kiedy jeżdżę na liniach podmiejskich lub na obrzeża miasta, pasażerowie często pytają o możliwość kupienia biletu - opowiada Roman Waśko, kierowca MPK.

    Przekonuje również, że większość tych osób jedzie później na gapę. Zdarza się to często popołudniami i w weekendy. Sam chętnie sprzedawałby bilety.
    - Nie jestem jedyny. Kiedy rozmawiam z innymi kierowcami, często wskazują na problem z dostępnością biletów - przekonuje Waśko.

    Dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego, Zbigniew Rusak przekonuje, że wprowadzenie możliwości kupna biletów u kierowców i motorniczych nie jest potrzebne. Jako alternatywę wskazuje moBilety.

    - Wypraszam sobie, ale nie będzie mi nikt narzucał, z jakiej formy biletu mam korzystać - pisze pan Grzegorz, nasz czytelnik. - Nie widzę też powodu, dla którego miałbym wpłacać "z góry" wspomniane 20 złotych, gdy nie wiem, kiedy to wykorzystam. Czy w sklepie spożywczym pan Rusak też wpłaca "z góry" 50 złotych, a potem przez kilka dni przychodzi i odbiera bułeczki? - pyta.

    Czytelnicy podpowiadają, że bilety mogłyby być sprzedawane za odliczoną kwotę (usprawniłoby to transakcję). Mogłyby być także droższe - nawet o złotówkę. Wtedy pasażerowie rzeczywiście korzystaliby z takiej możliwości w awaryjnych sytuacjach.

    - Gdyby pasażerowie sporadycznie kupowali u nas bilety, nie byłby to żaden problem - twierdzi Artur Myszkowski, jeden z poznańskich motorniczych. - Byłaby to szansa dla tych, którzy naprawdę nie mają gdzie kupić biletu.

    Wciąż czekamy na opinie i komentarze czytelników dotyczące dostępności biletów MPK. Można je wysyłać na adres k.fertsch @glos.com.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo