Menu Region

Urszula Sipińska: Jak schudła dwadzieścia kilogramów?

Urszula Sipińska: Jak schudła dwadzieścia kilogramów?

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Głos Wielkopolski Zdjęcie autora materiału

Kamilla Placko-Wozińska

41Komentarzy Prześlij Drukuj
Urszula Sipińska zrzuciła wiele zbędnych kilogramów. Przeczytaj jak i dlaczego tak się stało. Dawna piosenkarka opowiada o diecie. Mówi też o zmianach w Poznaniu, w życiu estradowym i o swojej nowej książce.
1/3
Urszula Sipińska: Jak schudła dwadzieścia kilogramów?

(© Andrzej Szozda)

A gdzie reszta Urszuli Sipińskiej? Bo tak na oko brakuje ze dwudziestu kilogramów…
Urszula Sipińska: Rzeczywiście, tyle właśnie schudłam…

Dieta cud? Stres?
Urszula Sipińska: Dieta, ale rozsądna, a właściwie zmiana sposobu żywienia. Ale przeżycia też były. Odszedł Urwis, nasz labrador, członek rodziny. Piętnaście lat pod jednym dachem… To już trzeci psiak, z którym przyszło nam się rozstać.
Postanowiliśmy, że nie będzie już w domu psa. Takie rozstania… o, Boże, jak to strasznie boli!. A co do zmiany diety - nie wzięła się z kaprysu, tylko choroby. Któregoś dnia, dwa lata temu źle się poczułam. I tak sobie, ot dla sprawdzenia, zmierzyłam cukier gleukometrem Jurka, mojego męża, "doświadczonego" cukrzyka. Wynik- 340!. Norma: 80-120. Diagnoza oczywista: cukrzyca. - Witamy w klubie - powiedziała lekarka.

Polecamy również:
Hurts wystąpią w Browarze Lecha! Zagrają też Myslovitz i Czesław Śpiewa! [WIDEO]


I Pani tak zwyczajnie o tym mówi? Takie informacje o artystach to gratka dla papparazich…
Urszula Sipińska: A co mnie to obchodzi. Trzeba o tym mówić, bo na cukrzycę chorują miliony Polaków, a co-dziennie diagnozowana jest u setek kolejnych. Niech więc będą spokojni - z tą chorobą da się żyć. Trafiłam do świetnej lekarki doktor Hanny Byks. Uwielbiam ją. Powiedziała mi, że przecież nie żyje się dla choroby. Wystarczy jeść tabletki, zdrowo i regularnie się odżywiać. No i czuję się teraz fantastycznie. Zrzuciłam balast dwudziestu kilogramów; to jak plecak al-pinisty! Już nie taszczę go po schodach. Fruwam po nich i zapomniałam, co to zadyszka! Ostatecznie we wrześniu stuknie mi w łeb, czyli w świadomość 66 lat. A mimo to jakoś tak odmłodniałam; wewnętrznie i zewnętrznie.

Łatwo pewnie nie przyszło. Jak Pani znosi dietę?
Urszula Sipińska: Dla mnie to nie problem. Głodowałam przez niemal dwie i pół dekady w czasach piosenko-wania. Nocami tylko śniłam o chlebie, czy ziemniakach. Raz na dwa, trzy miesiące pokątnie grzeszyłam. A gdy dorwałam się do kromeczki chleba, nie obyło się bez samobójczych myśli! Groza. Gdy jeździliśmy gdzieś w trasę Jurek zajadał się pysznym mięsem, a dla mnie sałatki plus jakieś mdłe jadło. Na sam widok dostawałam mdłości. I dobrze, bo skutecznie zniechę-cało do spożywania czegokolwiek, a żołądek skurczał się i skurczał, więc tłuszczyk mógł sobie tylko pomarzyć o zrujnowaniu mi figury. Fajnie, co?

Polecamy również:
Hurts wystąpią w Browarze Lecha! Zagrają też Myslovitz i Czesław Śpiewa! [WIDEO]


Przybyło dopiero Urszuli Sipińskiej - architektowi.
Urszula Sipińska: Prawda. Z rozkoszą odreagowywałam męczarnie z czasów bezwęglowodanowego życia. Nie muszę się już estradowo pacykować, buzię myję samą wodą: frotowa myjka, najpierw woda gorąca - otwiera pory - potem zimna - zamyka i zwykły krem nivea. Co za ulga! I tym sposobem emerytka Sipińska wróciła do formy.

Emerytka? Nie pasuje to do Pani. Nie wierzę, że tak zwyczajnie Pani odpoczywa.
Urszula Sipińska: Arystoteles powiadał, że najwspanialszą pracą człowieczą jest myślenie, więc gdy mnie ktoś pyta, co robię, odpowiadam, że jestem zapracowana. Myślę. Mało kto mnie rozumie, więc dodaję, że prócz myślenia jeszcze piszę myśląc. To już trzecia książka, pod roboczym tytułem "Zabiłam".

,,Hodowcy lalek" i ,,Gdybym była aniołem" to książki autobiograficzne. Ta, sądząc po tytule, chyba nie?
Urszula Sipińska: To thriller, rozgrywający się w latach dwudziestych i trzydziestych w Polsce, ale też w różnych krajach Europy i nawet za oceanem. Potem, po wojnie, już tylko w Europie. Piszę to na podstawie fascynującej historii, o której kiedyś opowiedziała mi pewna kobieta. Więcej na razie nie zdradzę.

Więc może o czymś innym. Zawsze z dumą podkreśla Pani, że jest rodowitą poznanianką. Jak się Pani obecnie podoba Poznań, w którym stale powstaje coś nowego? Stadion, dworzec, galerie handlowe, nowe ulice…
Urszula Sipińska: Kocham Poznań, bo jest mądry, zarządzany z głową i wzbudza zazdrość "Warszawki", która hula po szpanerskich restauracjach, trwoniąc kasę, zamiast, tak jak my, pielęgnować przydomowe ogródki albo trzymać porządek w każdym kątku domostwa i w nim przyjmować gości. Wierzę w mój Poznań, który na naszych oczach w świetle dnia i nocy zmienił się w metropolię. Cudo, cudo, cudo!

Mówimy o zmianach. Trudno się więc nie powstrzymać od powrotu do Pani legendarnej już kariery estradowej. Zmienił się przecież także show-biznes. Nie żal Pani aż tak szybkiego zwrotu na pięcie i odejścia od błysków fleszy, wywiadów, koncertów, przebojów?
Urszula Sipińska: Nie, już po pierwszym, czyli: "Zapomniałam", a miałam wtedy zaledwie dziewiętnaście lat, wiedziałam jedno - że po czterdziestce na pewno nie będę męczyć sobą ludzi. W tym całym zakulisowym cyrku estradowym nigdy nie czułam się na swoim miejscu. I - podobnie jak Czesiek Niemen - nigdy nie lubiłam słowa "piosenkarka". Wolałam artystka estrady. Określenie "piosenkarka" lub - co gorsza - "szansonistka", jakoś dziwnie kojarzy mi się z działalnością usługową. Sztuka taka nie jest. A dziś? Prawie nie ma już artystów w tej dziedzinie, prócz wyjątków rzecz jasna. Dziś z każdego można zrobić gwiazdę. Wchodzi dziewczę urodziwe do studia, fałszuje, a na nagraniu wychodzi z tego piękny, czysty głos. To takie sprzedawanie ładnie opakowanego towaru, tylko często nie wiadomo, czy poza samym opakowaniem w ogóle coś tam jeszcze jest.

Bez obrazy, ale… śpiewając też była Pani ,,ładnie opakowanym towarem".

Urszula Sipińska: Odpowiem tak: mam zasadę nigdy nie porównywać rzeczy nieporównywalnych. W tamtych czasach nie było towarów, ani w sklepach, ani w bulwarówkach, bo takie nie istniały, ani sztucznie śpiewających "bombonierek" kreowanych dla szmalu. Po prostu czasy się zmieniły. Świat podąża teraz ku powierzchowności, bezmyślności. Socjologowie biją na alarm, że to nasze najnowsze pokolenie, nie tylko w Polsce, to już nie "wyścig szczurów", to egoiści, żyjący dla kasy; bezwzględni. Oczywiście z wyjątkami. Co do mnie - gdybym choć przez chwilę poczuła, że wciskam publiczności towar zamiast sztuki, znienawidziłabym samą siebie. Kochałam muzykę i zawsze pozostanę wdzięczna publiczności za to, że moje piosenki były jej jakoś potrzebne w tej beznadziei reżimowej smuty. A co zadziwiające, do dziś są jej potrzebne; mojemu pokoleniu naturalnie.

Dużo mówimy o zmianach. A jak z techniką? Korzysta Pani na przykład z internetu?
Urszula Sipińska: Tak, oczywiście, ale rozsądnie. Nie ma mnie na facebooku czy twitterze, bo nie byłam i nigdy nie będę zwierzęciem "stadnym". Nie chcę nikogo urazić. Jestem po prostu zdeklarowaną samotniczką, odmieńcem, świruską. Niektórzy tak mają. Ale czy ich za to ganić? Internet to wielkie dzieło ludzkości, tyle że w wielu przypadkach prowadzi do samozatracenia. Wystarczy poczytać niektóre fora… Przerażają mnie młodzi ludzie żyjący niemal wyłącznie Internetem. Co z ich indywidualnością? Ile tracą z realnego świata? A może się mylę? Może to ten osławiony znak czasów? Nie chcę przesądzać. Zrobią to za nas historycy obecnej cywilizacji.

Skoro jest Pani otwarta na zmiany, to może na koniec o jeszcze jednej? Może jednak zmieni Pani zdanie i jeszcze zaśpiewa?
Urszula Sipińska: Odpowiem pewnym zdarzeniem sprzed paru tygodni. Nie było mnie w domu, gdy przyszło troje dzieci romskich: 12-letnia Laura, 7-letnia Manuela i ich 3-letni braciszek z pieskiem pinczerkiem o imieniu Cacyk. Powiedziały, że są z ulicy Konarzewskiej naszego osiedla, i że niczego nie chcą, tylko żeby pani Urszulka była zdrowa i żeby jej się dobrze działo. Następnego dnia znowu pojawili się przed drzwiami, tym razem już byłam. "Ciocia powiedziała, że pani tak ładnie śpiewała - odezwała się Manuela. - Ale pani chyba już nie śpiewa, co? Takie starsze panie nie śpiewają…". - Święte słowa, dzieciaczki, święte słowa, odpowiedziałam…

Reklama
41

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Urszula

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Stary Znajomy (gość)  •

Jesteśmy rówieśnikami i pamiętam rozterkę z dawnych lat wywołaną przez dwie wspaniałe i piękne dziewczyny,Marylę i Urszulę.Wtedy zakochałem się w Urszuli i zostało tak do dzisiaj.Nigdy nie spotkałem tak ciepłej i sympatycznej dziewczyny jak Urszula.Jestem tym szczęściarzem że mogłem ją poznać osobiście.Jak mam zły humor wystarczy że włączę sobie któryś z utworów Urszuli i jak ręką odjął złość znika.Urszulko jesteś w naszej pamięci na zawsze.Tadeusz

odpowiedzi (0)

skomentuj

Halina

+4 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tantau (gość)  •

Pain Urszulko -bylas jestes I bedziesz moja najukochansza I najlepsza piosenkarka -uwielbiam slychac Twoje piosenki od Dawna po dzien dzisiejszy . Wchodze na you tube I juz Spiewasz mi 'Poziomki ' czy 'chce wyjechac na wies ' nie ma lepszych arty stow od pain Urszuli Sipinskiej -pozdrawiam serdecznie z Australii ( jestem w Polsce co 2 lata , bo tesknota jest strrasznym bolem Joe do wytrzymania ! ) emigracja jest stRaszna -ale coz -wychowac musze trojke gzieciaczkow a jak juz Ponca "na swoje " -WRACAM do Szczecina na stale . Sciskam serdecznie I juz nuci mi sie " sa takie dni w tygodniu " -serdecznie raz jeszcze pozdrawiam -Halina

odpowiedzi (0)

skomentuj

Nie zapomniałam

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Imienniczka (gość)  •

Koncert w Teatrze Nowym w Warszawie...dwie dziewczynki na schodkach sceny wpuszczone przez P.Ulę...Póżniej zaproszenie do Hotelu Bristol.Ale jazz:)
Nie zapomniałam - nie
i Sylwia wciąż we mnie jest:)

odpowiedzi (0)

skomentuj

żałosne mini

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wiek (gość)  •

A te mini, to naprawdę nie przystoi, ani nie wygląda dobrze, delikatnie mówiąc. Przydałby się trochę godnieszy strój.

odpowiedzi (0)

skomentuj

olik

0 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

olik (gość)  •

Przestała śpiewać bo straciła głos. Nie jest ciepłą osobą tylko zimną i zazdrosną. Rodowicz jest przynajmniej normalna babka bez takiego wydmuchanego ego.

skomentuj

czołg

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

az (gość)  •

Rzeczywiście talent ,sprzedajny czołg ,zamiast iść na pogrzeb Kownackiej poszła witać towarzysza Miedwiediewa, rozpacz patrzeć jak się wydziera na scenie, "jakby rodziła 5-cio raczki i to bez znieczulenia" taki czołg o imieniu "Rodowicz" takie PRL-owskie" zero"

odpowiedzi (0)

skomentuj

Witold

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Witold (gość)  •

Po co komentować.Ważne ze od Pani Urszuli mamy ładne piosenki, projekty.Np.projekt architektoniczny, Uniwersytetu, w Słubicach.Wielu ludzi korzysta z tego co Pani dała ludziom.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Schudnac

0 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kobieta (gość)  •

Pani Urszulo jeszcze troche schudnac, bo zle Pani w tej otylosci.

odpowiedzi (0)

skomentuj

uwielbiam Pania i Pani przeboje

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Janek z Gdyni (gość)  •

witam Pania ,wychowywalem sie na pani i wielu przebojach ktore pani wyspiewala sa cudowne i przemyslane slowa i muzyka poprostu super!Jestem pani wielkim fanem i oczywiscie darze pania ogromnym szaconkiem.Pani odejscie z estrady bylo dla mnie smutne ,ale rozumiem jak to muwiac szczerze trzeba wiedziec kiedy zejsc ze sceny .A pani wiedziala i z wielkim taktem odeszla.Wyrazy wielkiego Szacunku pani Ulu !Bardzo duzo zycze pani zdrowia ! Janek z Gdyni

odpowiedzi (0)

skomentuj

pani us.

+3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

danuta. (gość)  •

milo pania zobaczyc,pani urszulo,szkoda ze pani nie spiewa.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Takie panie

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ann (gość)  •

Takie starsze panie nie śpiewają…". - Święte słowa, dzieciaczki, święte słowa, odpowiedziałam… myśląc o Maryli, rzecz jasna.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ech

+8 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ela (gość)  •

Ech, jaka Pani była śliczna a ta piosenkę "Zapomniałam" wykonuje Pani brawurowo. Poziomki nucę do dziś. Jestem Pani cieniem, fanką na zawsze. Jest Pani wielkim skarbem narodowym.

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 3 »
Reklama
Reklama