Sport

    Nawet Skandynawia nie służy Małyszowi

    Nawet Skandynawia nie służy Małyszowi

    Robert Małolepszy

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Adam Małysz to król średniej skoczni. Nawet jeśli był w słabszej formie, to na obiekcie tej wielkości jakoś sobie radził. Niestety, to już nieaktualne.
    Małysz zawsze dobrze skacze w końcówce sezonu. Gdy inni słabli, on nabierał mocy. Niestety, to także już nieaktualne. Z każdym kolejnym konkursem padają kolejne szańce, na których chcieliśmy bronić naszej wiary w to, że Orzeł z Wisły jeszcze może zaskoczyć rywali.

    W weekend w Lahti zaczął się Turniej Nordycki - impreza, którą Polak wygrał trzy razy, najwięcej w historii. Ostatni raz najlepszy był w sezonie 2006/2007.
    To właśnie w Lahti, zaraz po tym, jak wywalczył złoty medal MŚ w Sapporo, rozpoczął pościg za młodymi wilczkami, które dominowały od początku sezonu (Jacobsen, Schlierenzauer). Dodajmy, pościg zakończony sukcesem.

    Małysz wygrał sześć z siedmiu konkursów i wywalczył czwarty w karierze Puchar Świata.
    W bieżącym sezonie to właśnie w Lahti Adam przygotowywał się do startu w MŚ w Libercu. Właśnie tam pracował z Hannu Lepistoe nad wyjściem z kryzysu. Niestety, bez większych sukcesów. O tym, że w Lahti Adam zdobył swój pierwszy medal, najpierw srebrny na dużej skoczni, a później złoty na średniej, nie trzeba chyba przypominać.

    To wszystko nie miało jednak znaczenia, zwłaszcza w niedzielę podczas konkursu indywidualnego, który z powodu silnego wiatru przeniesiono na skocznię normalną. Po pierwszej próbie Adama baliśmy się wręcz, czy awansuje do finału. 86 m dało mu ledwie 22. lokatę. W drugim skoku nie było lepiej - 84 m i 24. pozycja.

    Ale co ma powiedzieć Kamil Stoch? Podopieczny Łukasza Kruczka poleciał do Lahti jako czwarty zawodnik ze skoczni normalnej w Libercu. Tymczasem w Finlandii nawet nie wszedł do konkursu głównego! W rozegranych w sobotę rano eliminacjach (na dużej skoczni) uzyskał ledwie 100 m i zajął 50. miejsce. O tym, że ma duży potencjał, przekonał kilka godzin później. W pierwszej serii drużynówki poleciał aż o 26,5 m dalej. W jego grupie lepszy był tylko Wolfgang Loitzl.
    Austriacy oczywiście konkurs wygrali. Polacy po pierwszej serii byli na piątym miejscu, w drugiej jeden po drugim psuli jednak skoki. Po próbie Stefana Huli, który był bohaterem w Libercu, spadliśmy na ósmą pozycję. Małysz podciągnął na szóstą, ale by znaleźć się na podium, żadnych szans tym razem nie mieliśmy, co mocno studzi głowy tych, którzy widzieli już naszą ekipę z medalem igrzysk w Vancouver na szyjach.

    Niedzielny konkurs - po raz jedenasty w sezonie - wygrał Austriak Gregor Schlierenzauer. Simon Ammann wciąż walczy - wczoraj był drugi, ale już chyba nawet on nie wierzy, że zdoła doścignąć Gregora w "generalce" Pucharu Świata. Dziś kwalifikacje do wtorkowego konkursu w Kuopio.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 18 36 11 3 4 28-22
    2 Jagiellonia Białystok Live 17 33 10 3 4 30-15
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 30 9 3 6 22-23
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 17 28 8 4 5 26-16
    6 Zagłębie Lubin Live 18 27 7 6 5 25-20
    7 Pogoń Szczecin Live 18 25 6 7 5 30-24
    8 Wisła Kraków Live 18 24 7 3 8 29-33
    9 Korona Kielce Live 18 23 7 2 9 25-37
    10 Śląsk Wrocław Live 18 22 5 7 6 20-24
    11 Piast Gliwice Live 18 22 5 7 6 19-26
    12 Arka Gdynia Live 17 20 5 5 7 18-23
    13 Cracovia Live 17 18 4 6 7 26-24
    14 Wisła Płock Live 18 18 4 6 8 19-23
    15 Ruch Chorzów Live 17 17 5 2 10 23-31
    16 Górnik Łęczna Live 17 14 3 5 9 17-28