Sport

    Lech - Jagiellonia 1:0: Z takiego wyniku...

    Lech - Jagiellonia 1:0: Z takiego wyniku też można się cieszyć

    Maciej Lehmann

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Tradycji stało się zadość. Lech sześciokrotnie grał z Jagiellonią w Poznaniu i wszystkie mecze na swoim boisku wygrał. Wczoraj podtrzymał zwycięską passę, a po wygranej 1:0 może pochwalić się imponującym stosunkiem bramkowym 17:1. Podopieczni Franciszka Smudy obronili pozycję lidera, ale nie zachwycili, choć mecz toczył się praktycznie tylko na jedną bramkę.
    - Jak poradzi sobie Lech bez swojego najbardziej kreatywnego zawodnika Semira Stilicia - zastanawiali się przed pierwszym gwizdkiem arbitra kibice Lecha.

    Bośniak zachorował na grypę i podobnie jak Ivan Turina, który też był przeziębiony, nie zasiadł nawet na ławce rezerwowych. Absencja chorwackiego bramkarza nie była tak bolesna, bo popełniał on ostatnio dużo błędów. Zresztą udanie zastąpił go w ostatnim meczu Remes Pucharu Polski w Krakowie Krzysztof Kotorowski. Natomiast bez Stilicia Kolejorz jeszcze w tym sezonie nie grał, a o tym, jaki ma wpływ na ofensywne poczynania poznańskiego zespołu, nie trzeba nikogo przekonywać.

    Franciszek Smuda zdecydował się powrócić do klasycznego ustawienia 4-4-2, a rolę Stilicia przejął Rafał Murawski. I trzeba powiedzieć, że nie był tak błyskotliwy jak Bośniak. Reprezentacyjny pomocnik nie grał źle, ale nie potrafił, tak jak to robił Stilić, niekonwencjonalnym podaniem otworzyć kolegom drogi do bramki. Nie znaczy to jednak, że gospodarze nie mieli okazji strzeleckich. Było ich sporo, ale lechitom brakowało skuteczności.

    W 6. minucie po koronkowej akcji Jakuba Wilka z Robertem Lewandowskim piłka trafiła do Hernana Rengifo. Peruwiańczyk z 10 metrów trafił w poprzeczkę.

    Jeszcze lepszą okazję miał w 20. minucie Wilk. Po podaniu Ivana Djurdjevicia piłkę sprytnie przepuścił Lewandowski, ale pomocnik poz-nańskiej drużyny strzelił z bliska wprost w bramkarza z Białegostoku.

    Jagiellonia o takich sytuacjach mogła tylko pomarzyć. Akcje gości bez problemów, daleko od swojej bramki, rozbijali poznańscy obrońcy. Tomasz Frankowski, o którego powrocie do ekstraklasy pisało się dużo po meczu z Arką, być może ze dwa razy w ogóle dotknął piłkę. Kamil Grosicki zupełnie nie dawał sobie rady z równie szybkim jak on Bartoszem Bosackim.

    Po nudnej pierwszej połowie mecz ożywił się po przerwie. Swój strzelecki talent potwierdził niezawodny ostatnio Robert Lewandowski. 21-letni napastnik otrzymał świetne podanie od Tomasza Bandrowskiego, przyjął piłkę i potężnie strzelił z 13 metrów. Gikiewicz był bez szans.
    Jednobramkowe prowadzenie nie satysfakcjonowało lechitów. Podkręcili tempo i obrona Jagiellonii przeżywała gorące chwile.

    W 54. minucie wprowadzony za Wilka Anderson Cueto podał do Lewandowskiego, jednak młody lechita z pięciu metrów nie trafił w światło bramki. Bliski wpisania się na listę strzelców był chwilę później też jeden z najlepszych piłkarzy na boisku Tomasz Bandrowski, ale piłka po jego uderzeniu minęła cel o kilkanaście centymetrów.

    Jagiellonia zrewanżowała się tylko strzałem z dystansu Bruno i zasłużenie przegrała.
    - Wiem, że wymagania w stosunku do nas są bardzo duże. Lecz nie zawsze Lech będzie wygrywał po 6:1. Przeciwnicy przyjeżdżają tu po to, by się bronić. Wiedzą, co im grozi, gdy zdecydują sie na otwarta grę. W ciągu 11 dni rozegraliśmy cztery ciężkie mecze. Mamy trzy wygrane z rzędu na koncie, więc myślę, że trzeba bardzo cieszyć się z tego zwycięstwa. Utrzymaliśmy pozycję lidera i to się najbardziej liczy - stwierdził po spotkaniu Ivan Djurdjević.
    - Zdobyliśmy trzy cenne punkty i to jest najważniejsze - dodał Robert Lewandowski.

    Franciszek Smuda
    Już na zgrupowaniu przed meczem czułem, że czeka nas z Jagiellonią ciężka przeprawa i tak faktycznie było, bo nasi rywale po efektownej wygranej z Arką złapali wiatr w żagle. Bez strachu nas atakowali, a my w końcówce broniliśmy jednobramkowej przewagi. Tak to już jest, że gdy nie wykorzystuje się swoich sytuacji, a takie mieliśmy choćby przy uderzeniach Wilka, czy później Lewandowskiego i Bandrowskiego, to trzeba bronić tego, co się ma. Już przed meczem mówiłem, że nawet z 1:0 będę się cieszył.

    Michał Probierz
    Przed meczem zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, jaką siłą dysponuje Lech. To są indywidualności, na które przyjemnie się patrzy. Po odpadnięciu z Pucharu UEFA będzie głównym kandydatem do mistrzostwa Polski. W pierwszej połowie staraliśmy się wybijać przeciwnika z rytmu. Po przerwie zakładaliśmy sobie, że zaatakujemy w końcówce, ale Lech strzelił bramkę zaraz po wznowieniu gry. Stworzyliśmy sobie jednak kilka sytuacji, ale brakowało klarownych okazji do zdobycia bramki.

    Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 1:0 (0:0)
    Bramka:
    Robert Lewandowski (48)
    Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin).
    Widzów: 16 000

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 19 39 12 3 4 31-22
    2 Jagiellonia Białystok Live 18 36 11 3 4 32-16
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 30 9 3 6 22-23
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 18 28 8 4 6 27-18
    6 Zagłębie Lubin Live 19 28 7 7 5 26-21
    7 Pogoń Szczecin Live 19 26 6 8 5 31-25
    8 Wisła Kraków Live 18 24 7 3 8 29-33
    9 Arka Gdynia Live 18 23 6 5 7 20-24
    10 Korona Kielce Live 18 23 7 2 9 25-37
    11 Śląsk Wrocław Live 19 22 5 7 7 20-27
    12 Piast Gliwice Live 18 22 5 7 6 19-26
    13 Cracovia Live 18 19 4 7 7 27-25
    14 Wisła Płock Live 18 18 4 6 8 19-23
    15 Ruch Chorzów Live 18 17 5 2 11 24-33
    16 Górnik Łęczna Live 18 15 3 6 9 18-29