Nowe kredyty w walutach sa już droższe niż w złotych

    Nowe kredyty w walutach sa już droższe niż w złotych

    Beata Tomaszkiewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Kredyt w walucie? Zapomnij. Kolejne banki rezygnują z finansowania klientów frankami szwajcarskimi czy euro.
    Te, które jeszcze mają ofertę, proponują oprocentowanie tak wysokie, że znacznie bardziej opłacalne jest zadłużenie się w złotych - i rata niższa, i bezpieczeństwo większe.

    Wczoraj z udzielania klientom indywidualnym oraz małym i średnim firmom kredytów w walutach wycofał się Kredyt Bank. - Sytuacja na rynku walut jest niestabilna i trudno przewidywalna. Obecnie zarówno klient, jak i bank ponosi zbyt duże ryzyko - tłumaczy tę decyzję Monika Nowakowska, rzecznik Kredyt Banku. - Ponadto koszty pozyskania waluty na rynku międzybankowym skutecznie obniżają atrakcyjność kredytów w euro i we frankach szwajcarskich - dodaje.

    Banki podnoszą procenty
    Kredyt Bank do tej pory był jednym z głównych graczy na rynku kredytów hipotecznych. Tylko w ubiegłym roku udzielił ich na ok. 6 mld zł. Jego cały portfel wynosi 12,8 mld zł, co daje mu 6-proc. udział w portfelu całego sektora. Ponad 70 proc. kredytów na cele mieszkaniowe stanowią te we frankach. Jednak w tym roku bank bardzo podniósł marżę na kredyty walutowe. W efekcie do wczoraj oprocentowanie we frankach wynosiło 6,63 proc., gdy w złotych - 6,58 proc.

    Wcześniej podobną decyzję jak Kredyt Bank podjęły m.in. Millennium i Getin. To oznacza, że z największych graczy na tym rynku przy walutach pozostał już tylko PKO BP. - Od jesieni ubiegłego roku mieliśmy problem z pozyskaniem franków szwajcarskich. Do tego ich cena znacząco wzrosła. Kredyt w tej walucie przestał być atrakcyjny. A ze względu na wzrost rat zaczął być niebezpieczny dla klientów. Dlatego z nich zrezygnowaliśmy - wyjaśnia Bogusław Kott, prezes Millennium.

    Motywy rezygnacji Getinu ze szwajcarskiej waluty są identyczne. Przedstawiciele Getinu wyliczają, że od końca sierpnia, kiedy to kursy walut były bardzo niskie, euro podrożało o 40 proc. - do ok. 4,7 zł, a frank o 52 proc. - do 3,17 zł. To z jednej strony powoduje wzrost rat kredytów już udzielonych, z drugiej podnosi cenę nowych kredytów.

    W efekcie już tylko kilka instytucji finansowych jest skłonnych finansować klientów frankami. Jednak w porównaniu z ubiegłym rokiem znacząco wzrosły marże. Najniższa wynosi teraz 3 proc., gdy jeszcze we wrześniu ubiegłego roku normą było 1 proc. Oprocentowanie na tyle atrakcyjne, że rata kredytu we frankach jest niższa niż w złotych, można jeszcze otrzymać w DB PBC, GE Money, Polbanku EFG czy Nordea.

    - Niezwykle ostrożnie podchodzimy do tego finansowania. U nas o kredyt we frankach może się ubiegać osoba o wysokich dochodach. Muszą one wynosić przynajmniej 10 tys. zł miesięcznie. Oczywiście to niejedyne kryterium - mówi Marek Kulczycki, prezes DB PBC. Deutsche jako jeden z nielicznych banków jest w stanie frankami finansować do 100 proc. wartości nieruchomości.

    Domy za franki jeśli...
    PKO BP, mBank i MultiBank (oba z grupy BRE) oraz nowy na rynku Alior, także deklarują, że chętnie sfinansują frankami mieszkaniowe potrzeby klientów. Problem w tym, że oferują oprocentowanie od 7,2 do ponad 8,5 proc. Można je obniżyć, decydując się na związanie z bankiem także innymi produktami wysokomarżowymi - kontem osobistym, kartami kredytowymi, ubezpieczeniami. Tak jest na przykład w MultiBanku.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kto uratuje złotówkę? Euro!

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 9

    Euro od początku istnienia się wzmacnia i staje się najważniejszą światową walutą, zastępując dolara. Amerykanów wielu więcej nie będzie a liczba krajów i uyżytkowników euro rośnie. Gdyby Polska...rozwiń całość

    Euro od początku istnienia się wzmacnia i staje się najważniejszą światową walutą, zastępując dolara. Amerykanów wielu więcej nie będzie a liczba krajów i uyżytkowników euro rośnie. Gdyby Polska wprowadziła euro razem ze Słowacją dziś nie płakalibyśmy, że złotówka straciła do euro aż 40 procent, bo tego ryzyka kursowego by nie było. Dziwię się zatem tym, którzy płaczą „kto uratuje złotówkę”, odrzucając najprostszą i logiczną odpowiedź: euro. Dziwię się tym, którzy odrzucają euro, gotowi teraz płacić więcej za gaz i energię czy bankowe kredyty, właśnie dlatego, że złotówka traci do euro.

    Co daje nam „suwerenność” złotówki, która spada na łeb na szyję, bo jest bezbronna w porównaniu do euro – różnica potencjałów walutowach mierzona siłą gospodarek wynosi tu ok. 80:1. Przegrywamy 80 do jednego a niektórzy nawołują „tylko tak dalej”. Dziękuję ale beze mnie. Ja głosuję za euro w Polsce i to jak najszybciej.

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    droższe bo spread jeest wiekszy

    ed (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 11

    spred.pl tam wszystko widać, czemu to takie drogie - banki zarabiają nawet dodatkowe `13% ponad nominalne oprocentowanie - skandal!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo