Poznań: Gwałciciel grożący nastolatkowi został aresztowany

    Poznań: Gwałciciel grożący nastolatkowi został aresztowany

    Agnieszka Smogulecka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Suchej nitki nie zostawił Sąd Okręgowy w Poznaniu na decyzji Sądu Rejonowego Poznań Stare Miasto, który w ubiegłym tygodniu stwierdził, że pedofil, który po wyjściu z więzienia groził swojej ofierze, może pozostać na wolności. Dzisiaj, tuż po rozprawie, 19-letni Hubert L. trafił za kratki.


    Hubert L. w niczym nie przypominał bandziora. Na korytarzu sądu krył twarz pod kapturem. Gdy usłyszał, że trafi do aresztu zaczął płakać. Aż trudno było uwierzyć, że tydzień temu groził 15-latkowi, którego wcześniej zgwałcił, że go zabije.

    Hubert L. spędził w więzieniu dwa lata (od końca 2006 roku do jesieni 2008 roku). Gdy wyszedł zza krat zaczął nękać rodzinę pokrzywdzonego. W grudniu powiedział matce chłopaka, że go zabije. Później powtórzył to siostrze 15-latka i jemu samemu. Policjanci złapali 19-latka. Prokuratura przedstawiła mu cztery zarzuty - trzy dotyczyły gróźb, czwarty naruszenia nietykalności cielesnej siostry 15-latka (Hubert L. szarpał ją) i z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie wystąpiła do sądu.

    Sąd Rejonowy Poznań Stare Miasto uznał jednak, że nie jest to konieczne. Prokuratura zaskarżyła postanowienie. Dzisiaj sprawą zajął się sąd drugiej instancji. Aby zapewnić prawidłowy tok postępowania nakazano aresztować podejrzanego. Z sali sądowej Hubert L. został wyprowadzony przez policję. Rodzina 15-latka odetchnęła.

    - Zażalenie prokuratury jest w pełni zasadne - powiedziała sędzia Małgorzata Ziołecka. Zwróciła uwagę, że Hubert L. przyznał się do gróźb, zaprzeczył jednak, aby chciał je spełnić. Te zapewnienia nie są - zdaniem sądu okręgowego - wystarczające.

    Zauważono, że Hubert L. żywi urazę do 15-latka za to, że dzięki jego zeznaniom trafił za kratki. 19-latek groził chłopakowi nawet po tym, jak policja pouczyła go, by nie zbliżał się do rodziny pokrzywdzonego. Sąd uznał, że istniała obawa, że Hubert L. popełni kolejne przestępstwo. Będąc na wolności mógł też mataczyć. Ściganie za groźby odbywa się na wniosek pokrzywdzonych. Hubert L. zastraszając rodzinę, mógł sprawić, że takie wnioski zostaną wycofane. Naiwnością nazwał sąd wiarę w jego twierdzenia, że ceni sobie życie i wolność, jest osobą wierzącą, zbliżają się święta i dlatego on zweryfikuje swoje postępowanie.

    - To czyny, nie słowa świadczą o człowieku i jego intencjach - podsumowała sędzia Ziołecka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo