Złoty interes żony dyrektora urzędu

    Złoty interes żony dyrektora urzędu

    Łukasz Cieśla

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Czy można za darmo dostać działkę od obcych ludzi, którzy nie są jej właścicielami i sprzedać ją za ponad 121 tysięcy złotych? Okazuje się, że takie historie są możliwe. Świadczy o tym przypadek Ireny S., żony dyrektora jednego z poznańskich urzędów. Kończące się właśnie kolejne postępowanie prokuratorskie i tym razem nie będzie dla niej niekorzystne.
    Sprawa dotyczy działki w podpoznańskich Plewiskach. Żona urzędnika dostała ją w akcie darowizny od małżeństwa Ł. Wartość nieruchomości określono na 15 tys. zł. Irena S., jako nowa właścicielka, szybko ją sprzedała za ponad 121 tys. zł. Z naszych informacji wynika, że obie strony transakcji skojarzył jeden z poznańskich prawników. Przeszłaby ona zapewne bez echa, gdyby nie fakt, że pojawiły się wątpliwości, czy działkę zbyli Irenie S. jej prawowici właściciele.

    Dwa lata temu o sprawie poinformowali nas mieszkańcy Plewisk. Mówili, że sporny grunt należał w rzeczywistości do rodziny N., która miała ją kupić w 1930 roku. Jej spadkobiercy chcieli ją sprzedać i zawarli nawet wstępną umowę z jednym z kontrahentów. Ten zawiadomił prokuraturę. Twierdził, iż małżeństwo Ł., zbywając grunt, popełniło przestępstwo.

    Poznańska prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo. Uznała, że małżonkowie z Plewisk nie złamali prawa. Jednak w jednym z uzasadnień decyzji o umorzeniu sprawy prokuratura wskazała, iż państwo Ł. stali się właścicielami działki wskutek błędu z 1930 r. Chodziło o niewłaściwe zapisy w dokumentach geodezyjnych.
    Błąd był powielany, a małżonkowie Ł. użytkowali w rzeczywistości inną działkę w Plewiskach. Zdawali sobie zresztą sprawę, że mogą nie być właścicielami spornego gruntu. Prokuratura, która zainteresowała się sprawą również pod kątem prawa cywilnego, ustaliła prawowitych właścicieli.

    - Nie byli nimi ani małżonkowie Ł., ani rodzina N. - podkreśla Magdalena Flis z poznańskiej Prokuratury Okręgowej. - Z moich ustaleń wynika, iż o grunt mogą ubiegać się spadkobiercy osoby, która w 1930 r. była właścicielem ziemi w Plewiskach. Sprzedawała wtedy różne działki, ale akurat w przypadku spornego terenu nie dopełniono wszelkich formalności. Rodzina N., która przez pewien czas ją użytkowała, nie nabyła jej skutecznie.

    Prokuratura ustaliła kilkunastu spadkobierców właściciela z 1930 r. Wątpliwe jednak, że skierują oni sprawę do sądu. Koszty procesu i możliwość podziału pieniędzy między tak wiele osób może ich odstraszyć od wszczęcia sprawy o uzgodnienie zapisów księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym.

    Mąż Ireny S. powiedział nam, że jego żona nabyła grunt w dobrej wierze. Nerwowo zareagował na nasze pytania o działkę w Plewiskach. Zagroził procesem, jeśli podamy w artykule jego nazwisko oraz urząd, któremu szefuje. Stwierdził, że z nabyciem i sprzedażą działki nie miał nic wspólnego.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo