Polska potrafi walczyć o swoje w UE

    Polska potrafi walczyć o swoje w UE

    Andrzej Godlewski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Leszek Balcerowicz zaapelował do polskich polityków, by nie nadużywali słowa "solidarność" ("Polska" 28.02). Zbyt często używane może wywołać jeszcze większą niechęć starych państw UE do pomocy sąsiadom.
    Na szczęście Donald Tusk nie posłuchał tego apelu. Dzięki temu hasło solidarności, wraz z ostrzeżeniami przed protekcjonizmem, wybrzmiało w niedzielę w Brukseli. W tym sporze na słowa stawką były miliardy euro. Przed niedzielnym szczytem wyglądało na to, że tak naprawdę Wspólnotą rządzą teraz Francuzi. Nicolas Sarkozy zaproponował, zwołanie szczytu złożonego nie z wszystkich 27 państw Unii, a jedynie 16 członków strefy euro. Narzucając taką koncepcję, Sarkozy chciał pokazać, że to ciągle on, a nie premier Czech, jest liderem Unii. Dodatkowo zależało mu, by Unia zgodziła się na pomysły ratowania francuskiego przemysłu motoryzacyjnego. Zdaniem innych polityków naruszają one zasady uczciwej konkurencji i zagrażają jedności europejskiej. Dzięki skutecznej dyplomacji Tuska, nowych państw UE i Angeli Merkel wygląda na to, że udało się zablokować zapędy Sarkozy'ego.

    Tusk rozegrał po mistrzowsku partię brukselską. Tak jak w grudniu przed szczytem energetyczno-klimatycznym udało mu się skonstruować koalicję nowych państw członkowskich. Miniszczyt, który odbył się pod jego przewodnictwem w niedzielę rano, pokazał, że nowi członkowie mogą mówić jednym głosem. Naszymi sojusznikami okazały się też być Komisja Europejska i Angela Merkel. Wbrew krytykom nie chodziło o rozbijanie jedności Unii. Podobne minikonsultacje odbywały się przecież regularnie. Tylko że kiedyś przeważnie spotykali się kanclerz Niemiec i prezydent Francji. Tym razem to Polska była w gronie krajów, które narzucały swój sposób myślenia.

    Mimo że w Brukseli nie mówiono o konkretnych liczbach, to przygotowano grunt pod marcowy szczyt, kiedy zobaczymy plan pomocowy. Dobrze więc, że Donald Tusk działa szybko. Polska dostała szansę na 4 mld euro środków potrzebnych na rozbudowę infrastruktury z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. To świetna wiadomość, bo w kolejce po fundusze EBI stoją już inne kraje, w tym Francja. Donald Tusk i tutaj ubiegł Sarkozy'ego. Dzięki temu wreszcie znajdą się na przykład środki na budowę autostrady z Łodzi do Warszawy. Pięć lat po przystąpieniu Polski do Unii widać dwie rzeczy. Po pierwsze, nie zostaliśmy sami wobec kryzysu. Po drugie, nauczyliśmy się poruszać po dżungli europejskich korytarzy i walczyć jak inni o swoje. Bruksela, którą nieraz straszy się Polaków, okazała się gwarantem interesów całej Unii, a nie tylko państw najbogatszych.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo