Menu Region

Koźmin Wlkp: Myśli samobójcze, pobicie i ucieczka z...

Koźmin Wlkp: Myśli samobójcze, pobicie i ucieczka z ośrodka... Ciąg dalszy historii Filipa

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Głos Wielkopolski

Marta Żbikowska

Prześlij Drukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Koźminie Wielkopolskim siedemnastoletni Filip trafił we wrześniu 2012 r. Został tam skierowany postanowieniem sądu rodzinnego sprzed dwóch lat. - Mieliśmy rodzinne problemy, z Filipem też - przyznaje Ewa Szyło, matka. - Szukałam pomocy, i te poszukiwania sprowadziły na nas kłopoty.
CZYTAJ TEZ:
Przemoc, demoralizacja, ośrodek wychowawczy... Czy matce Filipa uda się wygrać walkę o syna?


Matka Filipa udała się do psychologa szkolnego. Ten nawet nie kojarzył trudnego ucznia, którym interesował się sąd ze względu na liczne nieobecności. W poradniach psychologicznych i u psychologa w poznańskim MOPR-ze pani Ewa znalazła zrozumienie ale nie pomoc.

Szukałam pomocy, i te poszukiwania sprowadziły na nas kłopoty

- Udałam się do ośrodka kuratorskiego i zapytałam, czy mogłabym tam uzyskać jakąś pomoc dla mojej rodziny - wspomina pani Ewa.
- Kurator pojawił się w naszym domu, ale sprawa już nabrała urzędowego charakteru. Zmieniliśmy miejsce zamieszkania, Filip dostał nowego kuratora, ale tamta machina już została rozkręcona. Zapadło postanowienie o umieszczeniu Filipa w ośrodku.

Gdy policja wywiozła Filipa do Koźmina, jego matka rozpoczęła starania o zmianę postanowienia.
- Prosiłam o ponowne badanie syna - mówi E. Szyło. - Podkreślałam, że od momentu badania, na które powołał się sąd do umieszczenia w ośrodku minęło 19 miesięcy!

Wnioski składane do sądu rosły o kolejne załączniki: zaświadczenia od lekarzy wskazujące na coraz gorszą kondycję psychiczną Filipa.
- Syn nie zaadaptował się do warunków ośrodka, był tam szykanowany, prześladowany, doszło do pobicia - wspomina E. Szyło.

Obdukcja lekarska stwierdzająca złamane żebra i otarcia naskórka z czasem również została dołączona do kolejnych wniosków składanych przez matkę. W dokumentach pojawiły się także opinie psychiatryczne, z których wynika, że Filip miał myśli samobójcze, paniczny lęk przed powrotem do Koźmina, depresję. Przepisano mu leki psychotropowe.

Dyrektor koźmińskiego MOW Paweł Rudnicki nie chce publicznie wypowiadać się na ten temat. Zaznacza, że w tej chwili Filip pozostaje na ucieczce, o czym ośrodek musiał poinformować sąd.

- Nie wpłynęła do mnie żadna skarga dotycząca pobicia Filipa - mówi dyrektor P. Rudnicki i dodaje, że nie wszyscy wychowankowie potrafią w ośrodku funkcjonować. - Trafiają tu chłopcy, którzy życie spędzali przed monitorem komputera, rodziców mieli na zawołanie, nigdy nie mieli żadnych obowiązków.

- Filip był normalnych chłopcem, sprawiał problemy, ale byliśmy na dobrej drodze, żeby je rozwiązać w rodzinie - mówi Ewa Szyło. - W tym momencie jest w głębokiej depresji. System, który miał o niego zadbać po prostu go zniszczył. Nie wiem, czy kiedykolwiek uda nam się odbudować to, co zabrał nam ośrodek.

30 kwietnia Sąd Rodzinny w Poznaniu miał podjąć decyzję dotyczącą Filipa. Matka domagała się natychmiastowego zwolnienia syna z ośrodka w Koźminie. Taka decyzja jednak nie zapadła. Sędzia podejmie ją w lipcu, bo na ten termin wyznaczyła kolejne posiedzenie. Filipa szuka policja...


GŁOS WIELKOPOLSKI POLECA:









W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.