Polacy zaręczają się na cztery sposoby

    Polacy zaręczają się na cztery sposoby

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z dr Iwoną Przybył, o polskich narzeczonych, rozmawia Maria Nowak
    Dlaczego właściwie Panią zainteresowało narzeczeństwo w Polsce?
    Jestem socjologiem rodziny, czyli jak to się u nas mówi, familiologiem. Zajmując się zagadnieniami rodziny, zauważyłam, że właściwie nic nie wiemy o narzeczeństwie. Etnologia bada obrzędowość tego okresu, ale to wszystko. Nie znamy mechanizmów społecznych narzeczeństwa. To obszerne pole badawcze, bo przecież warto wiedzieć, jak się dziś ludzie poznają, jaki jest wpływ rodziny, jak są traktowani, będąc parą narzeczonych, jak przebiegało narzeczeństwo, jak długo trwało, a w końcu - jaki miało wpływ na trwałość małżeństwa. Pytań jest mnóstwo.

    Mam wrażenie, że narzeczeństwo przeżywa dziś pewien renesans. Za czasów mojej młodości, dobre 30 lat temu, powiedzenie o kimś "mój narzeczony" było tak zwanym obciachem, czymś przestarzałym i niemodnym. Dziś sam popyt na pierścionki zaręczynowe pokazuje, jak to się zmieniło.

    Stara teoria socjologiczna głosi, że pokolenia kształtują swoje obyczaje "na przemian", czyli że jeśli w pokoleniu rodziców coś nie było akceptowane, to w pokoleniu dzieci staje się cenne. Oczywiście nie jest to jedyna przyczyna renesansu narzeczeństwa, bo taki rzeczywiście ma miejsce. My prowadziliśmy badania na grupie małżeństw o najwyżej 15-letnim stażu, a więc na narzeczeństwach, które skończyły się trwającym małżeństwem.

    I jacy są polscy narzeczeni ostatnich dwóch dekad?
    Wyróżniłam cztery typy zaręczyn i narzeczeństwa. Pierwsze nazwałam quasi-tradycyjnym, bo w kształcie, owszem, przypominają tradycyjne, ale w treści już zupełnie nie. W odróżnieniu od tradycyjnych poprzedzają je prywatne oświadczyny, w intymnej, romantycznej sytuacji. Co ciekawe, aż 11 procent oświadczających się to kobiety, co przecież kiedyś było niedopuszczalne. Po tych prywatnych oświadczynach odbywa się publiczna demonstracja, a więc najczęściej uroczysty obiad z udziałem rodziców obu stron, często też dziadków.

    To zdaje się ostatnia dziś uroczystość, która odbywa się w domu, a nie w lokalu?
    To prawda. Narzeczony prosi rodziców dziewczyny o zgodę, często powtórnie wręcza jej pierścionek, który dał już wcześniej prywatnie, często wręcza kwiaty przyszłej teściowej. Na tych oficjalnych zaręczynach ustala się też datę ślubu. Takich narzeczeństw jest najwięcej, bo około 38 procent. Młodzi są tu najczęściej wierzący i praktykujący, samodzielni finansowo, mieszkający poza domem. Przy tym typie narzeczeństwa prawie nigdy nie ma ciąży, choć nie znaczy to, że nie ma współżycia seksualnego przed ślubem, bo to robią wszystkie pary, niemal w 100 procentach.

    A kolejny typ?
    To narzeczeństwo prywatne. Wybrało je 32 procent badanych przez nas par. Odbywa się w romantycznej scenerii, często jest to jakiś zaaranżowany wyjazd, obowiązkowo pierścionek. Potem każda ze stron informuje swoich rodziców, że jest ustalona data ślubu. Zazwyczaj to prywatne narzeczeństwo trwa od 3 do 6 miesięcy, a więc krócej niż quasi-tradycyjne. Typowe dla tego narzeczeństwa jest, że rodzice którejś ze stron mają negatywny lub obojętny stosunek do partnera czy partnerki swojego dziecka, a młodzi zamieszkują osobno.

    A więc to jakiś mezalians?
    Nie, dziś bardzo rzadkie - może nawet rzadsze niż kiedyś - są małżeństwa osób z różnych warstw społecznych. Może dlatego, że dziś duża różnica w wykształceniu czy pochodzeniu powoduje różne style życia i ci ludzie albo się w ogóle nie spotykają albo spotkawszy szybko rozstają, bo zbyt wiele ich dzieli. Kolejny typ zaręczyn nazwałam "fasadowymi".

    Odbywają się jedynie na niby?
    Można tak to powiedzieć. Odbywają się już po załatwieniu wszystkich formalności związanych ze ślubem. Narzeczeństwo to trwa krótko, 2-3 miesiące, nie ma oświadczyn prywatnych. Przyczyną zawierania związku małżeńskiego jest ciąża, a młodzi częściej niż w poprzednich typach zaręczyn nie do końca są samodzielni finansowo czy lokalowo. Te fasadowe zaręczyny są dodatkową deklaracją chęci zawarcia małżeństwa i pełnią ważną rolę w chronieniu reputacji kobiety. W tym sensie nawiązują do XIX-wiecznego znaczenia, gdzie od momentu publicznych zaręczyn na straży czystości kobiety stawała rodzina. Czystość była tym wianem, które wnosiła kobieta, jak gdyby gwarantując w ten sposób rodzinie męża, że jej fortuna nie trafi do obcych genetycznie, nieślubnych dzieci.

    Kiedyś, zanim młody człowiek poprosił wybrankę o rękę, najpierw prosił o zgodę rodziców.
    Dziś to oczywiście absolutnie się nie zdarza. Kontroli życia seksualnego ze strony rodziny nie ma, a wpływ rodziców, na decyzje małżeńskie dzieci jest żaden.

    Jeśli tak, to dlaczego właściwie zaręczyny się ostały?
    Jest to jeden z rytuałów inicjacji. Żeby taki rytuał miał miejsce, musi - tak dzieje się we wszystkich kulturach - od plemion afrykańskich począwszy - mieć charakter publiczny, a więc odbywa się przy świadkach. Po drugie, musi się odbywać z własnej, nieprzymuszonej woli. Rytuał ma zagwarantować zaangażowanie w nową grupę społeczną. Aby dostać się do ekskluzywnej grupy studenckiego stowarzyszenia w Anglii, trzeba przejść jakieś nieprzyjemne wtajemniczenie, na przykład zjeść coś obrzydliwego. Zakłada się, że jeśli ktoś zdobył się na taki wysiłek i wyrzeczenie, ceni przynależność do grupy. Z zaręczynami jest tak samo: jeśli ktoś podjął ich wysiłek, to znaczy, że ceni sobie wejście do grupy rodzin, że małżeństwo jest dla niego wartością.

    Jest jeszcze czwarta grupa, którą Pani w badaniach wyróżniła.
    Najmniejsza, bo to niecałe 6 procent. To typ antynarzeczeński - oboje legalizują swój trwający zazwyczaj długo związek, traktując to jako formalność, często z powodu przyziemnych okoliczności, na przykład wzięcia kredytu. Cechą charakterystyczną jest to, że zawarciu takiego związku najczęściej nie towarzyszy wesele.

    Dr Iwona Przybył jest socjologiem rodziny, zastępcą dyrektora Instytutu Socjologii UAM w Poznaniu.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    plagiat?

    socjolog (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 26 / 29

    Czy mi się tylko wydaje czy autorka przypisuje sobie wymyślenie klasyfikacji, której faktycznym twórcą jest Szlendak?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo