Boimy się kryzysu więc już oszczędzamy

    Boimy się kryzysu więc już oszczędzamy

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Wielkopolanom jeszcze się najgorzej nie powodzi, ale spodziewając się kryzysu - już zaczęli oszczędzać. Na pierwszy ogień poszły wydatki na kulturę i przyjemności, ale obcinamy również zakupy jedzenia. Mniej wydajemy na ubrania.
    Zanim kryzys na dobre dotarł do Polski, jego skutki zaczęła odczuwać kultura. - Myślałem, że nie dotknie to nas tak szybko - mówi Tomasz Karczewski, dyrektor Estrady Poznańskiej. - Niestety, sprzedajemy coraz mniej biletów na koncerty jazzowe. Zadzwoniłem nawet do kolegów z innych miast, żeby sprawdzić, czy to chodzi tylko o nas, czy może to ogólne zjawisko. Okazało się, że tak jest wszędzie. Pierwsze z czego rezygnujemy w dobie kryzysu to kultura - mówi.


    Jednak i w innych branżach sytuacja nie wygląda różowo. Handel spożywczy miał odczuć skutki kryzysu najpóźniej. Mimo to różnice w zachowaniach klientów są zauważalne przynajmniej od kilkunastu tygodni. Zdaniem Błażeja Patryna, rzecznika sieci sklepów "Piotr i Paweł", trudno jeszcze mówić o drastycznym załamaniu sprzedaży czy masowym przechodzeniu klientów do dyskontów handlowych, jednak zmiany są już widoczne.

    - Mamy stałą grupę klientów, którzy pozostaną wierni kupowaniu w naszej sieci. Dostrzegamy zmiany, ale są one raczej restrukturyzacją w ramach koszyka. Klienci częściej kupują artykuły z niższych niż zwykle segmentów cenowych. Nie możemy jednak wykluczyć, że w przypadku dalszego podsycania obecnego pesymizmu, sprzedaż się nie pogorszy - mówi rzecznik, dodając, że w zeszłym roku o tej porze sprzedaż była większa.

    Na alarm biją leszczyńscy handlowcy. Przekonują, że tak kiepskiego początku roku nie pamiętają. - Styczeń był katastrofalny. Mieliśmy nadzieję, że w lutym coś drgnie, ale jak do tej pory klientów nadal jak na lekarstwo. Jeśli ktoś z nas nie ma finansowych zapasów, to takie dwa miesiące doprowadzą go do bankructwa - przekonuje Marta Markowska, która od ponad 20 lat prowadzi sklep odzieżowy.

    Aby obniżyć koszty, niektórzy handlowcy zdecydowali się nawet na ograniczenie czasu pracy placówek. Na przykład w styczniu otwierali sklepy dopiero o godzinie 14, gdyż wcześniej w mieście nie było ruchu. Ostatni handlowy weekend, w czasie którego czynne są sklepy na leszczyńskiej starówce, także nie przyciągnął dużej liczby klientów.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Minister Ścierski

    arek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

    http://www.w-g.com.pl/?mod=Periodics&acn=exeConcrete&id=1849

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Spożywka dołuje

    Machaj (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Handel miał być bastionem,który obroni się przed skutkami światowego kryzysu.Zobaczymy na ile(i za ile)będą skuteczni handlowcy w wielkanocnych promocjach.I czy jak z przysłowiowej cytryny,wycisną...rozwiń całość

    Handel miał być bastionem,który obroni się przed skutkami światowego kryzysu.Zobaczymy na ile(i za ile)będą skuteczni handlowcy w wielkanocnych promocjach.I czy jak z przysłowiowej cytryny,wycisną z klienta ostatnią złotówkę.Nie będzie też okazji do skredytowania świąt,bo kredyt umarł i dla wielu, jest to najsmutniejsza świąteczna informacja.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo