Kartą nie zapłacisz w wielu urzędach

    Kartą nie zapłacisz w wielu urzędach

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Kartą płatniczą lub kredytową można zapłacić w sklepie, u fryzjera, a nawet w taksówce. Z postępem na rynku usług finansowych kłopot mają niestety urzędy.
    W większości z nich kart można użyć co najwyżej do... podrapania się po nosie.

    Taki problem mają mieszkańcy Katowic: - W urzędzie miejskim obsługującym 300 tys. osób, by zapłacić np. podatek za psa czy wadium na przetarg, muszę biec do bankomatu, a potem do kasy do innego budynku. To strata czasu - denerwuje się Edyta Pasternok.

    Zmusić urzędników do zainstalowania terminali płatniczych nie można.
    To ich dobra wola. W eService SA, jednej z największych firm zajmujących się obsługą kart, samorządowych klientów jest zaledwie dziesięciu. Wśród nich Kraków, Poznań, Warszawa, Gdańsk i Wrocław. - To nowa usługa i jak widać, przebija się z trudem. Za to urzędy, które już zainstalowały terminale w kasach dla mieszkańców, są bardzo zadowolone - podkreśla Renata Gawkowska, rzecznik eService SA.

    Potwierdza to Małgorzata Sieńko z biura prasowego urzędu w Krakowie: - Bywa, że kartami w kasach płaci nawet sto osób dziennie. Z tego powodu mieszkańcy nie ponoszą żadnych dodatkowych kosztów. Docierają do nas głosy, że są zadowoleni. Możliwość płatności kartami mają też przedsiębiorcy.

    Zadowoleni są także warszawiacy. Nie muszą pamiętać o gotówce w portfelu. Wystarczy karta. Terminale płatnicze są tam w dzielnicowych punktach obsługi mieszkańców.

    Renata Gawkowska twierdzi, że pierwsze samorządy terminalami zainteresowały się dwa lata temu. Do 1 stycznia płacić kartą można było w urzędach np. wadia na przetargi i opłaty za dokumenty czy za zezwolenia. W tym roku wprowadzono ustawową możliwość płatności elektronicznych także za podatki od nieruchomości, rolnego, leśnego, od środków transportowych. To (mimo braku obowiązku) skłoniło urzędy do większego zainteresowania się terminalami.

    Nad takimi rozwiązaniami pracuje się m.in. w samorządach w Katowicach, Zabrzu i Jaworznie (Górny Śląsk). Od marca terminal będzie także w urzędzie w niewielkim Bytowie w województwie pomorskim.

    - Wychodzimy naprzeciwko oczekiwaniom mieszkańców. Prosili nas o to - wyjaśnia burmistrz Ryszard Sylka. Nie będzie to dla bytowian usługa darmowa. Przewidziana jest prowizja (1,8 proc.) od każdej wpłaty. Za nowoczesność zapłaci też ratusz: 61 zł miesięcznie i dodatkowo po 10 gr od transakcji.

    E-płatności sprawdzają się od kilku lat w Częstochowie. Miasto poszło tam nieco na skróty. Usługi kasowe w przetargu zlecono bankowi. Zamiast kolejki przy kasie jest teraz kilka nowoczesnych stanowisk. Mieszkańcy nie płacą w nich prowizji. Tę bierze na siebie miasto. - Nasze koszty prowadzenia obsługi bankowej spadły o połowę - z 788 tys. zł do 351 tys. zł. Na dodatek możemy na bieżąco monitorować przepływy i szybciej windykować zaległości - chwali się Ireneusz Leśnikowski, rzecznik prezydenta Częstochowy.

    W urzędach każdego dnia różnego rodzaju sprawy załatwiają setki tysięcy Polaków. W wielu przypadkach muszą wnosić różne opłaty. Noszenie gotówki jest po prostu uciążliwe, a przy większych kwotach (np. na wadia w przetargach) - dodatkowo niebezpieczne. Na szczęście niechęć urzędników do kart i terminali, a jednocześnie przywiązanie do papieru przemijają.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo