Przedszkola i żłobki nie są dla wszystkich dzieci

    Przedszkola i żłobki nie są dla wszystkich dzieci

    Katarzyna Kamińska, Katarzyna Sklepik

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Coraz więcej rodziców ma problem z umieszczeniem dziecka w żłobku i przedszkolu. Placówek jest za mało, a na dodatek pojawił się wyż demograficzny. Właśnie teraz roczniki wyżu z przełomu lat 70. i 80. ma dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym.
    Faktem jest, że rokrocznie wiosną rozpoczyna się gorączkowe czekanie na wyniki rekrutacji. Tłok w placówkach może jeszcze zwiększyć nowy pomysł ministerstwa edukacji, by dzieci sześcioletnie trafiły do pierwszych klas szkół podstawowych. Władze oświatowe i gminne próbują ratować sytuację w różny sposób.

    W Poznaniu nadal nie wiadomo, ilu rodziców pośle swoje sześcioletnie dzieci do pierwszej klasy.
    Ankiety z pytaniem "Czy państwa dziecko pójdzie do szkoły?" pokazały, że chce tego mniej rodziców, niż się spodziewano. Z drugiej jednak strony są w mieście takie szkoły, w których zainteresowanie jest ogromne. Po drzwiach otwartych, w Szkole Podstawowej nr 50 rodzice zapisali już 21 sześciolatków do klasy pierwszej.

    - Telefony dzwonią bez przerwy - przyznaje Zbigniew Burkietowicz, dyrektor Sportowej Szkoły Podstawowej nr 13. - Rodzice pytają o warunki panujące w szkole, o godziny otwarcia świetlicy i nowy program, który będzie realizowany.

    Obecnie miasto przygotowuje się do rekrutacji do przedszkoli. Musi znaleźć miejsca dla 5 tysięcy trzylatków. Czy to się uda, nie wiadomo.

    - Obecnie w przedszkolach uczy się 3,5 tysiąca sześciolatków - wylicza Elżbieta Przybylak z Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Poznania. - Te dzieci z powodzeniem mogą od września chodzić do pierwszej klasy. Wówczas udałoby się znaleźć miejsca dla wszystkich maluchów. Zwłaszcza, że tegoroczni zerówkowicze zajmują zarówno w przedszkolach, jak i szkołach 3,2 tysiące miejsc.
    Rodzice trzylatków przygotowują się do złożenia dokumentów do przedszkoli - mogą to zrobić od 16 marca - tymczasem część rodziców dzieci sześcioletnich woli, by ich pociechy nadal chodziły do przedszkola. W Przedszkolu nr 140 na os. Przyjaźni zaledwie dwoje rodziców zadeklarowało, że ich dzieci od września pójdą do szkoły.

    - Kiedy patrzę na szkołę podstawową na naszym osiedlu, przechodzą mnie dreszcze - opowiada mama Antka z osiedla Władysława Łokietka. - Nie wyobrażam sobie mojego dziecka w tym molochu, niech jeszcze poczeka w przedszkolu.

    Są i tacy rodzice, którzy zdecydowali się na posłanie dziecka do oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej (taka nazwa obowiązuje obecnie, zamiast "zerówka").

    Dyrektor wydziału oświaty poznańskiego magistratu sugeruje, by decyzję przemyśleć.
    - Sześciolatki w pierwszej klasie i ich rówieśnicy w oddziałach przedszkolnych będą uczyć się według tego samego programu - wyjaśnia Andrzej Tomczak. - Oznacza to, że gdy za rok rozpoczną naukę w pierwszej klasie, będą powtarzać ten sam materiał co w tzw. zerówce.

    W Koninie władze miasta rozważają utworzenie dodatkowych oddziałów "zerowych" w szkołach podstawowych. Choć nie ma jeszcze danych co do liczby pięciolatków, które rozpoczną naukę w przyszłym roku szkolnym, szacuje się, że jedynie około 30 procent z nich nie jest objętych opieką przedszkolną. Nie wiadomo też jeszcze ilu obecnych sześciolatków trafi do pierwszych klas. Rozwiązaniem jest umieszczenie oddziałów przygotowujących do nauki w szkołach.
    - W tym roku szkolnym utworzyliśmy cztery takie oddziały, ale jest możliwość ich zwiększenia. Trafią tam dzieci, które dotąd nie były objęte nauką w przedszkolu - mówi Tadeusz Tylak, zastępca prezydenta Konina.

    W gostyńskich przedszkolach listy z kandydatami zostały zamknięte w styczniu. Zabrakło 66 miejsc dla dzieci, które mają iść do przedszkoli już we wrześniu. Gmina chce uruchomić trzy nowe oddziały.
    Na ich utworzenie gmina wyda 120 tysięcy zł. Pieniędzy powinno wystarczyć na wyposażenie pomieszczeń oraz zatrudnienie nauczycielek i pracowników obsługi.

    Alternatywą dla rodziców tych dzieci, które nie dostały się do przedszkola publicznego są placówki Fundacji "Familijny Poznań". Działa ich kilkadziesiąt w całej Wielkopolsce. W Poznaniu, w 18 z nich przebywa ok. 500 dzieci.

    - Rodzice zwracają się do nas coraz częściej, bo pięciogodzinne przedszkola są bezpłatne - mówi Mateusz Krajewski, wiceprezes fundacji. - Podstawa programowa jest taka sama,a do tego dzieci mają zapewnioną opiekę.

    Problemy mają również rodzice dzieci młodszych.
    - W Poznaniu jest 920 miejsc w żłobkach - mówi Aneta Nowotarska z Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UM w Poznaniu. - Oczekujących jest mniej więcej tyle samo.
    Miejsc w żłobkach jest zdecydowanie mniej niż chętnych. A umieszczenie malucha w takiej placówce to dla wielu rodziców często kwestia dalszego rozwoju zawodowego czy podjęcia pracy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo