Łukasz Chrzuszcz: Zaczynam od założenia, że nic nie umiem

    Łukasz Chrzuszcz: Zaczynam od założenia, że nic nie umiem

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z Łukaszem Chrzuszczem, zdobywcą Medalu Młodej Sztuki w dziedzinie teatru, o aktorstwie i miejscach magicznych, rozmawia Stefan Drajewski
    Zagra Pan niebawem w "Walizce" i "Mykwie", co oznacza, że ciągu dwóch sezonów dorobi się Pan na aktorskim koncie 11 ról. Czy pańscy koledzy z roku są równie zapracowani?
    Chyba tylko kolega, który pracuje w Bydgoszczy. Inni też są zajęci, ale może mniej intensywnie.
    Gra Pan w komedii, dramacie, sztukach klasycznych i współczesnych. Brakuje tylko roli śpiewanej.
    Prawda, ale być może niedługo coś zaśpiewam na scenie.


    Ja czekam na tekst, w którym zagra Pan perkusistę. Niczym Jerzy Stuhr, który wykorzystał kontrabas...
    To jest również moje marzenie. Ukończyłem szkołę muzyczną II stopnia w Łodzi i złożyłem dokumenty na Akademię Muzyczną oraz do "Filmówki". Egzaminy do PWSFTViT były pierwsze. Dostałem się i nie poszedłem na inne egzaminy. Ale grałem w kilku zespołach.

    Jakich?
    Graliśmy jako SuperPuder, zdobyliśmy nawet dwie nagrody w Opolu. Myślę o tym, aby przywieźć perkusję do Poznania, bo trzeba ćwiczyć, aby trzymać formę. Jako perkusista wystąpiłem w teatrze telewizji "Umarli ze Spoon River". Nie ukrywam, że gdyby mi się trafił tekst, w którym mógłbym wykorzystać swoje umiejętności perkusyjne, to chętnie przygotowałbym taki monodram. Chociaż zdaję sobie sprawę, że mam jeszcze czas na monodram, który uważam za duże wyzwanie.

    Strach przed samotnością na scenie?
    Nie boję się, ale lubię być na niej z kimś, spojrzeć mu w oczy, nawiązać kontakt… W "Boboku" przez pierwsze dwadzieścia minut jestem sam. To niesamowite spięcie. Muszę rozruszać publiczność, oswoić z formą tego spektaklu. Nie mogę się wprost doczekać momentu, kiedy pojawi się na scenie Sebastian Cybulski, który gra Siemiona.

    Medal Młodej Sztuki otrzymał Pan "za wielość twarzy i osobowości, które pokazał Pan w kolejnych spektaklach Teatru Polskiego". Która "twarz i osobowość" jest Panu najbliższa?
    Nadal nie potrafię odpowiedzieć na takie pytanie. Zmierzenie się z każdym nowym typem postaci, nowym rodzajem teatru, jest dla mnie wyzwaniem. We wszystkim, co robię, staram się znaleźć coś, co mnie zainspiruje i zmotywuje do poszukiwań. Wydaje mi się, że w każdym rodzaju teatru można eksperymentować na sobie.

    Eksperymentowanie przypisane jest młodości. Ile w Panu jest jeszcze dziecka?
    Jestem dzieckiem.Jedna z moich przyjaciółek z Łodzi stwierdziła niedawno, że nie wyobraża sobie mnie po czterdziestce. Jest przekonana, że ja zawsze będę dzieckiem. Osobiście uważam, że każdy powinien zachować coś z dziecka. Wyobraźnia dziecka jest niesamowita. Dzieci ciągle chcą poznawać coś nowego. I ja taką chęć mam.

    Dzieci chcą też być dorosłe.
    Ja też chciałbym. Wyszedłem z teatru alternatywnego. I każdą swoją nową pracę rozpoczynam od założenia, że nic nie wiem i nic nie umiem. Staram się być jak "biała kartka", którą podczas pracy nad rolą zapisuję na nowo.

    Mieszka Pan w Poznaniu półtora roku. Ma Pan swoje magiczne miejsce?
    W Poznaniu odnalazłem radość życia. Kiedy wracam po jednym dniu spędzonym w rodzinnej Łodzi z moimi studentami, czuję przypływ niesamowitej energii. W Poznaniu wszystko wygląda inaczej. Ludzie żyją tu wolniej i spokojniej. A miejsce magiczne? Teatr Polski. Mieszkam tu na strychu, na schodach, gram, próbuję… Jestem pewien, że duża scena ma duszę. Trudno to określić. Ale ja to poczułem jeszcze w czasach licealnych, kiedy z Teatrem Frugo graliśmy na niej podczas Festiwalu Maski. Wchodząc na scenę coś poczuliśmy. Każdy z nas chciał tu kiedyś jeszcze wystąpić. Mnie się udało. Na tej scenie pracuje się emocjami, często tarci się kontrolę nad sobą. Coś podobnego odczuwałem tylko w Teatrze Studyjnym w Łodzi, który w przeszłości był podobno starą synagogą.


    CV
    Urodzony w 1983 roku Łukasz Chrzuszcz od dwóch sezonów jest aktorem Teatru Polskiego w Poznaniu. Na poznańskiej scenie zagrał Walka w "Ferdydurke", Iwana Iwanowicza w "Boboku", Lewego w "Postępującym zaniku mięśni", Dezertera w "Kiedy świat był młody", Sierżanta w "Gdy rozum śpi", Barbarzyńcę w "Krawcu", Szatana w "Portugalii", Urzędnika w "Szarańczy", Mularza w "Zemście". Zagrał w czterech spektaklach Teatru Telewizji: "Tajny współpracownik", "Pseudonim Anoda", "Oskarżeni. Śmierć sierżanta Karosa" i "Umarli ze Spoon River". Jest asystentem Wojciecha Malajkata w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo