W walce o wielkie i małe kino

    W walce o wielkie i małe kino

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z Agnieszką Odorowicz, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, rozmawia Jacek Sobczyński
    Z początkiem roku Polski Instytut Sztuki Filmowej wprowadza do wszystkich szkół ponadpodstawowych Filmotekę Szkolną - projekt, zawierający 26 płyt z wybranymi filmami z kanonu polskiego kina. Czy jeszcze przed podjęciem tej decyzji miał miejsce szerszy odzew ze strony nauczycieli i uczniów, chcących uczyć się o kinie?
    Na temat konieczności nauki percepcji krytycznej filmu dyskutowano od ponad 50 lat. Wtedy pod lupę wzięto filmy tzw. szkoły polskiej, zadające pytania o los człowieka w powojennej rzeczywistości. Co więcej, pojawiały się nawet lekcje, podczas których omawiano obejrzane w kinie filmy Andrzeja Wajdy. Przed wprowadzeniem Filmoteki Szkolnej kontaktowaliśmy się z filmoznawcami i medioznawcami, dyskutując z nimi na temat doboru poszczególnych tytułów. Bardzo dużo dała też współpraca z ośrodkami metodycznymi i nauczycielami, którzy niezależnie od obowiązującego programu od lat prowadzą lekcje filmowe.

    Nie boi się Pani, że przyzwyczajeni do zestawu szkolnych lektur poloniści podejdą do filmowych propozycji z niechęcią i odłożą je na półkę?
    Faktycznie, istnieją obawy występowania tego typu sytuacji. Aby oswoić nauczycieli z filmoteką przygotowaliśmy dla nich szereg narzędzi edukacyjnych: gotowe scenariusze lekcji czy szkolenia pod kątem filmoznawczym. Nie można wykluczyć, że nawet pomimo to nasze propozycje mogą wylądować na przysłowiowej półce, jednak z góry zapewniam, że warto urozmaicić program lekcyjny o pozycje z Filmoteki Szkolnej.

    Patrząc na program projektu odnoszę wrażenie, że z jednej strony ma on na celu uwrażliwienie artystyczne młodego człowieka, z drugiej natomiast odczarowanie kina jako medium zarezerwowanego wyłącznie dla kultury niskiej, postawienie go na równi z literaturą czy sztukami pięknymi.
    Po części ma Pan rację, jednak oprócz aspektu ukulturalniającego równie ważnym problemem jest ukazanie młodym ludziom filmu jako części rzeczywistości kiedyś i teraz. Do odbioru na tej płaszczyźnie trzeba ich dobrze przygotować, stąd pomysł na urozmaicenie płyt. Do każdego filmu dołączyliśmy komentarz filmoznawcy, sytuującego dany tytuł w konkretnym kontekście historycznym. Oprócz tego każdy krążek zawierać będzie nawiązujący do treści "głównego" obrazu krótki film, nakręcony przez studentów szkoły filmowej na zasadzie przekazu od młodych ludzi dla ich rówieśników.

    Albo zachęty dla uczniów, by sami sięgnęli po kamerę.
    Oczywiście. Wraz z Mistrzowską Szkołą Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy chcemy wypuszczać krótkie filmiki, zapoznające młodzież z zawodem filmowym "od kuchni".

    Jakie są najważniejsze plany instytutu na 2009 rok?
    Oprócz kontynuacji obchodów setnej rocznicy filmu w Polsce i, co za tym idzie, przypomnienia dorobku rodzimej kinematografii w kraju i za granicą, będziemy szukać dekoracji i miejsca zdjęciowego do filmu o Powstaniu Warszawskim. Bardzo cieszą nas wyniki z minionych dwunastu miesięcy - przyczyniliśmy się do powstania około 60 filmów, z których wiele okazało się przebojami kasowymi. Na polskie filmy chodzi coraz więcej ludzi, czego najlepszym przykładem jest czołówka krajowego box-office'u za rok 2008 - w pierwszej trójce znajdują się aż dwie rodzime produkcje.

    Patrząc na współfinansowane przez instytut filmy, których premiera przewidziana jest na pierwszą połowę 2009 roku nie sposób nie odnieść wrażenia sympatii dla dwóch gatunków: komedii romantycznej oraz dramatu historycznego...
    To dwie widoczne tendencje, aczkolwiek zapewniam, że szykuje nam się bardzo ciekawy, filmowy rok. Swoje obrazy pokażą twórcy młodzi, tacy jak Xawery Żuławski i jego "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną". Ale obok tego zobaczymy szereg filmów uznanych mistrzów polskiego kina - "Tatarak" Andrzeja Wajdy, "Generała Nila" Ryszarda Bugajskiego oraz "Afonię i pszczoły" Jana Jakuba Kolskiego. Spodziewamy się też nowego filmu Jerzego Skolimowskiego, którego "Cztery noce z Anną" były jedną z najciekawszych premier minionego roku.

    Czy zamierzacie włączać się także w promocję polskiego kina poza granicami kraju?
    Główne działania promocyjne skoncentrują się na filmach, które przejdą selekcję najważniejszych festiwali. Znakomitym przykładem wydaje się "Tatarak" Andrzeja Wajdy, który zakwalifikował się do sekcji konkursowej tegorocznego Berlinale. Planujemy też organizację przeglądów polskich filmów fabularnych. Warto dodać, że Polski Instytut Sztuki Filmowej nie zajmuje się zagraniczną dystrybucją polskich produkcji, co najwyżej w takowej pomagając.

    Na stronie internetowej PISF-u możemy znaleźć informację na temat wspierania działalności kin studyjnych. Bardzo często zdarza się, że jednosalowe kina po części wygrywają konkurencję z multipleksami, czego przykładem jest poznańska "Muza", legitymująca się najwyższą średnią widzów na jedno krzesełko w mieście. W jaki sposób instytut pomoże im w wyścigu o widza?
    Działająca w naszym imieniu Filmoteka Narodowa rokrocznie przeznacza dwa miliony złotych na prowadzenie kin studyjnych w całej Polsce. Jednak najbliższy rok ma szansę stać się przełomowym ze względu na stopniową cyfryzację mniejszych obiektów kinowych. Stanie się tak, ponieważ zagraniczni producenci już teraz przenoszą filmy na wersje cyfrowe. Pozbawione odpowiedniego sprzętu kina nie będą miały możliwości przetrwania, nie uwzględniając w swoim repertuarze filmów z nowszych nośników. Nie możemy skazać ich na zagładę.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo