Nikt nie czuje się winny za incydent w Auli UAM

    Nikt nie czuje się winny za incydent w Auli UAM

    Paweł Mikos

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Policja na razie nikomu nie przedstawiła zarzutów w związku z zajściem w Auli UAM, do jakiego doszło w środę wieczorem. Jednak większość uczestników zastanawia się, kto zawinił - organizator czy policja?
    W środę, w trakcie gali wręczenia medali Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, kilku alterglobalistów wystąpiło z transparentem "Dość rzezi w Gazie". Za protestem stoi poznańska sekcja Federacji Anarchistycznej skupiona wokół skłotu Rozbrat.

    - Kilkoro naszych działaczy wystąpiło z transparentem. Natychmiast potem interweniowała ochrona. Trzy osoby zostały brutalnie zatrzymane i pobite - relacjonują poznańscy anarchiści.
    W czasie protestu po hebrajsku krzyczeli oni hasła wzywające do zaprzestania wojny. Właśnie te okrzyki sprowokowały izraelskiego dziennikarza do agresywnej reakcji. Pod pozorem pobicia tego dziennikarza anarchiści zostali zatrzymani i przewiezieni na komisariat policji. Ostatecznie zakończyło się na przesłuchaniu ich w charakterze świadków, w relacji telewizyjnej dość dokładnie bowiem widać, że to nie anarchiści rozpoczęli bójkę, a zostali zaatakowani.

    - Zatrzymani demonstranci zostali po przesłuchaniu zwolnieni do domów - mówi Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. - Szpital opuścił obywatel Izraela, który został uderzony w trakcie incydentu w Auli UAM. Nikt nie złożył skargi ani wniosku o ściganie, dlatego na razie prowadzimy tak zwane czynności sprawdzające - dodaje Borowiak. Decyzja, czy zostaną komuś postawione zarzuty, zapadnie w ciągu miesiąca. Ani policja, ani organizatorzy imprezy nie przyznają się do niezapewnienia odpowiedniej ochrony gali.

    - Działaliśmy zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami - twierdzi Andrzej Borowiak. - Zawsze podczas tego typu wydarzeń, w pobliżu miejsca, w którym odbywają się uroczystości, znajdują się patrole. Tak było i tym razem. To tak zwane zabezpieczenie prewencyjne - tłumaczy.

    Przy Auli UAM była grupa realizacyjna, wyszkolona m.in. do tłumienia zamieszek. Jednak żadnego z policjantów nie było w środku.

    Również filia Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Poznaniu, która organizowała imprezę, nie poczuwa się do odpowiedzialności.

    - Nie wynajęliśmy żadnej firmy ochroniarskiej, ponieważ policja poinformowała nas, że zapewni pełne bezpieczeństwo - mówi Alicja Kobus, przewodnicząca gminy.

    - Doświadczenia Poznania wskazywały, że nie ma się czego obawiać - uważa Ryszard Grobelny, prezydent miasta, który rozdzielał szarpiące się osoby. - Nikogo nie razi manifestowanie poglądów poprzez rozwijanie transparentów czy plakatów - dodaje prezydent.

    Ambasada Izraela nie zamierza wydawać żadnego oświadczenia. Jednak jej rzecznik, Michał Sobelman, wyraził ubolewanie, że do incydentu doszło w czasie trwania uroczystości, która według niego w żaden sposób nie jest związana z wojną w Strefie Gazy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nikt nie czuje się winny za incydent w Auli UAM

    pL (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 3

    Andrzeju Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu - podaj się do dymisji lub sprostuj swoją niefortunną wypowiedź nieuku skończony - żydowski sługusie.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo