Niech opozycja i media patrzą władzy na ręce

    Niech opozycja i media patrzą władzy na ręce

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z profesorem Michałem Kuleszą, o efektach reformy samorządowej, rozmawia Tomasz Cylka
    Minęło dziesięć lat od reformy administracyjnej kraju. Rządy SLD i PiS wstrzymały decentralizację kraju. Dlaczego, mimo wielu zapowiedzi obecnego rządu PO-PSL, żadne zmiany nie następują?
    Są dwie sfery zmian. Pierwsza zupełnie niezauważalna dla publiczności. Dobry gospodarz, kiedy mu się okno zepsuje, to musi je naprawić. Tak samo jest w administracji. Potrzebny jest nowy kodeks postępowania administracyjnego czy nowa ustawa o nadzorze nad samorządem.
    Ale to oczywiście nie jest medialne. Druga sfera to są jednak rzeczy, które ciągną administrację do przodu. To na przykład przygotowywana przez obecny rząd ustawa miejska i metropolitalna. Ale proszę się nie dziwić, że to już nie wygląda, jak reformy za rządów Tadeusza Mazowieckiego czy Jerzego Buzka. Dziś nie ma potrzeby, żeby w ciągu pół roku zasypać administrację ustawami. Teraz trzeba przygotowywać takie zmiany, które nastąpią ewolucyjnie w ciągu kilku lat.

    Od roku mówi się o tym, żeby wojewodowie przekazywali kompetencje marszałkom i starostom. W tej materii też niewiele się dzieje. W Wielkopolsce urzędnicy wojewody zajmują te same gabinety.
    Nie zgodzę się. Stosowne ustawy są już gotowe. I zapewniam wszystkich, że zmieni się funkcja wojewody w systemie. On już nie będzie żadnym gospodarzem województwa, tylko gubernatorem albo prefektem rządu centralnego w regionie. Będzie sprawował nadzór nad samorządami i wykorzystaniem majątku państwowego. Na nim spocznie obowiązek czuwania nad porządkiem i bezpieczeństwem publicznym. Wiele rzeczy porządkuje też ustawa metropolitalna…

    No właśnie, w ustawie metropolitalnej nie ma na dziś Poznania. Dlaczego umieszczono w niej tylko Warszawę i Śląsk?
    Nieprawda. Tam jest tylko zapis, że wielkie aglomeracje, które liczą ponad dwa miliony mieszkańców, muszą powstać obligatoryjnie. Inne, powyżej pięciuset tysięcy - mogą powstać, i to zarówno z inicjatywy samych władz miejskich czy powiatowych, jak i ten proces metropolitalny może uruchomić rząd. Myślę, że realnie patrząc, tych metropolii będzie osiem, może dziewięć. W tej ustawie jest też trzecia formuła dla mniejszych miast. Obok zespołu metropolitalnego powstaną zespoły miejskie. To jest lżejsza konstrukcja, ale dokładnie taka sama. I chcę podkreślić jedną rzecz: w tym przypadku nie chodzi już o burzenie ustroju czy wielkie reorganizacje. Teraz chodzi o to, żeby obowiązujący system uzbroić w narzędzia, aby sprawniej, lepiej, taniej, bardziej skutecznie i mądrze wykonywać poszczególne zadania. Jednym z takich narzędzi jest tworzenie instytucjonalnych płaszczyzn współpracy, czyli to, czego nam najbardziej brakuje obecnie w aglomeracjach. W Poznaniu i Wielkopolsce jest nieźle, ale w innych rejonach kraju jest duży konflikt między dużym miastem, a otoczeniem. To jest głupi konflikt. Ja go rozumiem, ale trzeba go zdemistyfikować. Należy powiedzieć: "ludzie, musicie się zebrać i rozmawiać, powiedzieć prosto w oczy, dlaczego się na coś nie godzicie".

    Dlaczego to idzie tak wolno?
    To jest bardzo proste do wytłumaczenia. Rządy w 1990 i 1998 roku miały specjalne i rozbudowane zespoły, które zajmowały się tylko reformą administracyjną. Obecnie wszelkie zmiany przygotowywane są w obrębie normalnie działającego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wobec tego nie ma takiej możliwości, żeby uruchomić naraz prace nad dwustoma projektami. To idzie po kolei i tak będzie szło. Oczywiście, trzeba mieć świadomość, że takim pewnym momentem krytycznym jest koniec kadencji samorządu w 2010 roku. Dlatego pewne rzeczy należy przygotować jeszcze przed wyborami. Jeśli ktoś chce zostać radnym czy burmistrzem, musi wiedzieć, w co wchodzi. Ale inne rzeczy mogą poczekać. Modernizacja administracji to jest taki "neverending business". Jak nie idziesz do przodu, nie zmieniasz i nie podkręcasz, to zostajesz z tyłu. A sprawna administracja ma nam zapewnić dobre życie.

    Dziś samorządowcy z Wielkopolski narzekają, żeby coś załatwić dla regionu, muszą jechać do Warszawy. Kiedy to się skończy?
    W pewnych rzeczach to już się dawno skończyło. Ale w pewnych, to się nigdy nie skończy. Na przykład coraz większą rolę w finansach spełnia zarządzanie projektowe. Nie liczy się to, że jest dotacja, subwencja czy dochody własne, ale rząd włącza się w projekty. Konkretny przykład to boiska z programu "Orlik". Rząd daje pieniądze, ale samorząd wojewódzki i gmina muszą się dołożyć. I w takim przypadku z takim projektem trzeba "pochodzić". To samo dzieje się wewnątrz regionu. Większe pieniądze ma samorząd wojewódzki, ale małe gminy muszą go przekonać, że to im należą się pieniądze.

    Nie boi się Pan, że patrząc w ten sposób, "wychodzi" pieniądze ten, kto ma znajomości w urzędzie, na przykład według klucza partyjnego?
    Trochę się boję. Ale moje doświadczenie pokazuje, że w pewnych dziedzinach życia, naprawdę jest lepiej. Przy podziale pieniędzy działają różne komitety, komisje, które patrzą na ręce. Owszem, czasami pojawią się jakieś głupoty, ale wtedy zaraz są media, które takie sprawy nagłaśniają. Wtedy ktoś się z jakichś decyzji musi tłumaczyć, albo nawet z nich wycofywać. I tak to powinno funkcjonować. Przyjmuję fakt, że są w naszym kraju takie ciągoty, żeby dawać swoim. Mimo to myślę, że nasz system jest już na tyle mocny, że się przed takim chamskim kumoterstwem broni. Ale tak jak w życiu są wpadki, tak i w administracji zdarzają się wpadki. Ale po to jest też opozycja w radzie miasta, powiatu czy w sejmiku, żeby takie wpadki wychwytywać. Ci radni nie są po to, żeby siedzieć na stołkach i brać diety. Oni też nie przyjmują uchwał, bo z zasady zawsze są przeciw. Oni są po to, żeby jak media patrzeć władzy na ręce.


    Profesor Michał Kulesza jest prawnikiem, teoretykiem administracji, specjalistą z zakresu samorządu terytorialnego. Uczestniczył w pracach nad reformą samorządową jako pełnomocnik rządu ds. reformy samorządu terytorialnego. Jest redaktorem naczelnym miesięcznika "Samorząd Terytorialny". Od 2008 społecznie doradza ministrowi spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Donalda Tuska.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo