Orkiestra uratowała i wciąż ratuje wiele dzieci

    Orkiestra uratowała i wciąż ratuje wiele dzieci

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Trwa liczenie pieniędzy zebranych podczas XVII Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Po północy kwota na koncie przekroczyła 32 mln i cały czas rośnie. Serduszko z numerem jeden wylicytowano na sumę 1.010.000 zł, a z numerem 2 na 1.000.000 zł. Kolejne serduszka zostały sprzedane za 300 tys. i 100 tys. zł. Najdroższą złotą kartę telefoniczną sprzedano za 60 tys. zł.
    W tym roku Wielkopolska zaprezentowała się podczas WOŚP jako region bardzo pomysłowych ludzi. To tutaj upleciono z wikliny Ędwarda Ąckiego, przygotowano największy baton i aluminiowe serce, morsy weszły do lodowatej wody, ludzi woził najweselszy Bigos Express, a policjanci oddali na licytację specjalne złote serduszka. Jak co roku wszystkich ludzi dobrej woli połączyło o godz. 20 Światełko do Nieba. W Poznaniu trwało ok. 3 minut.

    Ten Finał był szczególny także dla fanów muzyki rockowej, której nie brakowało przed CK Zamek. Gwiazdą wieczoru był zespół Armia obchodzący jubileusz 25-lecia istnienia.

    - Każdy finał od 10 lat to dla mnie specjalne wydarzenie - opowiada Marzena Ziółko. - Dzięki Orkiestrze mój synek żyje. Staram się oddać dług, jaki mam wobec wszystkich ludzi o gorących sercach i jak najgłośniej mówić o tym, że bez tej corocznej akcji wielu maluchów nie udałoby się ocalić, albo ochronić przed kalectwem.

    Wolontariusze byli wszędzie, bardzo starając się zachęcać do wrzucania datków. Na Starym Rynku sensację budził Rabarbar, jamnik szorstkowłosy, którego za wrzucenie pieniędzy do puszki można było pogłaskać.

    Największe kwoty do orkiestrowych puszek na poznańskich osiedlach trafiały przed kościołami i w świątyniach... handlu. Nie było bodaj sklepu, do którego nie dotarliby wolontariusze WOŚP.
    Julia i Zuzia, gimnazjalistki z piątkowskiego Gimnazjum nr 12 twierdziły, że najwięcej pieniędzy dostawały od spacerujących po osiedlach poznaniaków.

    Podobnie mówiły Sara i Agata ze sztabu na os. Łokietka. - Najwięcej wrzucali przechodnie na ulicy Głogowskiej - mówiły gimnazjalistki. - Byłyśmy też na osiedlach koło Malty.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo