Koniec jeździectwa na Woli

    Koniec jeździectwa na Woli

    Marek Lubawiński, Tomasz Cylka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    CSIO to skrót od francuskiej nazwy międzynarodowych jeździeckich zawodów w skokach przez przeszkody. Do tej pory CSIO rozgrywane były w Polsce 55 razy, a od 1996 roku, 13 razy z rzędu, rywalizacja toczyła się na parkurze Centrum Wyszkolenia Jeździeckiego Hipodrom Wola w Poznaniu.
    Ale 14. zawodów w Poznaniu w tym roku nie będzie, choć CWJ miał podpisany kontrakt z Polskim Związkiem Jeździeckim na prawo do organizacji imprezy do 2011 roku. Jednak we wrześniu ubiegłego roku PZJ zerwał umowę, a 20 listopada zdecydował, że zawody w tym roku, oraz w dwóch kolejnych latach, odbędą się w Sopocie. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze...

    A wszystko za sprawą niefortunnej umowy z końca 2006 roku podpisanej przez Szymona Czynsza, ówczesnego prezesa Centrum Wyszkolenia Jeździeckiego Hipodrom Wola, które zyskało prawo do organizacji zawodów przez pięć lat.
    Ale nic za darmo. Polski Związek Jeździecki sprzedał te prawa za 500 tysięcy złotych. Praktycznie więc po każdych zawodach poznańscy organizatorzy byli zobowiązani wpłacić na konto jeździeckiej centrali ponad 70 tysięcy złotych.

    - Ale ani w 2007 roku, ani także w 2008 roku organizator zawodów w Poznaniu, a więc CWJ Hipodrom Wola w Poznaniu nie wywiązał się ze zobowiązań - powiedział nam Marcin Szczypiorski, prezes Polskiego Związku Jeździeckiego. - W lipcu i sierpniu ubiegłego roku wielokrotnie rozmawiałem z Piotrem Jaroszyńskim, prezesem CWJ, ale te rozmowy po prostu nic nie dały. Zerwaliśmy więc umowę, nie mieliśmy bowiem najmniejszych gwarancji, że będzie lepiej. Zresztą dług nie został uregulowany do dziś.

    Prezes Szczypiorski powiedział nam także, że po podpisaniu umowy ze spółką Hipodrom Sopot do PZJ wpłynęło pismo od Macieja Frankiewicza, zastępcy prezydenta Poznania, który próbował jeszcze ratować zawody dla stolicy Wielkopolski.

    - Było jednak już za późno na jakiekolwiek rozmowy z władzami Poznania - mówi Szczypiorski. - Chyba że dogadają się prezydenci obu miast - Jacek Karnowski i Ryszard Grobelny i zawody będą organizowane jednego roku w Sopocie, a drugiego w Poznaniu.

    - W 2008 roku nie zapłaciliśmy Polskiemu Związkowi Jeździeckiemu 75 tysięcy złotych, bo po prostu nie było nas na to stać - twierdzi Piotr Jaroszyński. - Od początku uważałem, że umowa podpisana z PZJ przez mojego poprzednika jest bardzo zła, ale nie można było tego zmienić. Od wielu lat nad CWJ wisiał wielki dług, wynikający z czasów, kiedy CWJ podlegało Agencji Nieruchomości Rolnej Skarbu Państwa. W poprzednim roku spółka została dokapitalizowana przez Urząd Marszałkowski ponad siedmioma milionami złotych. Dług został tym samym zniwelowany.

    Ale spółka będzie w dalszym ciągu przynosiła straty. Dochody mogłaby czerpać na przykład z hotelu, ale jest on w opłakanym stanie (nawet nie jedna gwiazdka). W fatalnym stanie są też stajnie.

    Gruntowny remont hotelu i stajni, według wstępnych szacunków, kosztowałby przynajmniej 15 milionów złotych. Skąd wziąć wymaganą kwotę? Sprawa nie jest prosta. Ośrodek na Woli rozpostarty jest na 47 hektarach. Ale znakomita większość tego obszaru chroniona jest jako zabytek. Nasi rozmówcy twierdzą, że jedynym wyjściem jest sprzedaż, wolnych od zabytkowych obciążeń, blisko czterech hektarów gruntu od ulicy Karkonoskiej wartych około 15 milionów złotych, a więc tyle, ile potrzeba na remont hotelu i stajni. Ale tutaj ważną rolę gra czas. Pieniądze z ewentualnej sprzedaży można byłoby uzyskać nie wcześniej niż za dwa lata, po zmianach w planie zagospodarowania przestrzennego. Wydaje się, że Urząd Marszałkowski tych pieniędzy nie wyłoży, nawet mając wizję ich odzyskania po sprzedaży gruntu. W konsekwencji więc na Woli nie będzie zawodów CSIO ani żadnych innych imprez jeździeckich.

    Decyzję o tym, że samorząd wojewódzki nie da w tym roku dotacji na organizację zawodów CSIO podjął jednoosobowo wicemarszałek Leszek Wojtasiak (PO), któremu Wola podlega.

    - Opozycja krytykuje wszelkie działania obecnego zarządu Woli, który przygotował konkretne plany naprawcze i rozwojowe - tłumaczy swoją decyzję wicemarszałek Wojtasiak. - Szkoda mi dużej imprezy sportowej, ale w takiej sytuacji musieliśmy się wycofać.

    Rocznie samorząd wojewódzki dawał na zawody 300 tys. zł. Urzędnicy przyznają, że szacunkowe wyliczenia wskazują, że wszelkie transmisje sportowe i reklamy regionu podczas CSIO warte były nawet ponad 3 mln zł. Tym bardziej szko-da, że impreza się już nie odbędzie. Czy opozycja z PiS czuje się odpowiedzialna za to, że Poznań na rzecz Sopotu stracił kolejne prestiżowe zawody sportowe?

    - Nie jestem znawcą hippiki i trudno mi powiedzieć, czy taka dotacja na zawody sportowe była tego warta. Przyglądałem się za to bardzo dokładnie działalności Hipodromu Wola, który co roku przynosi gigantyczne straty i nikt nie ma pomysłu, jak temu zaradzić - podkreśla Zbigniew Czerwiński, szef klubu PiS.

    Wycofanie się Hipodromu Wola z działalności sportowej pociągnęło za sobą cięcia w kosztach tej instytucji. Rada nadzorcza podjęła decyzję, że prezes Jaroszyński, który zarabiał brutto cztery średnie krajowe (ok. 12 tys. zł brutto) dostaje teraz o 30 procent mniej.

    A dzisiaj ponoć ma zapaść decyzja, kiedy zostanie publicznie ogłoszona informacja o chęci wydzierżawienia przez Urząd Marszałkowski wszystkiego, co przynależy do Centrum Wyszkolenia Jeździeckiego Hipodrom Wola Poznań, spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a także z bardzo ograniczonymi możliwościami działania.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo