Okno życia w Poznaniu ocali porzucane dzieci

    Okno życia w Poznaniu ocali porzucane dzieci

    Danuta Pawlicka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    W Poznaniu, wzorem innych kilku polskich miast, powstanie wkrótce "okno życia", czyli miejsce, gdzie matka, która z jakichkolwiek powodów nie będzie chciała wychowywać narodzonego dziecka, może je tam bezpiecznie zostawić.
    O jego powstanie zabiegała siostra Mariola Kaufmann, przełożona Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Teraz okno-ratunek przygotowywane jest w poznańskim Domu Dziecka.- Wybraliśmy do tego miejsce zaciszne i oddalone od wzroku przechodniów - mówi Elżbieta Chełkowska, dyrektor Domu Dziecka przy ul. Swoboda 59.

    Ma nadzieję, że dzięki idei "okien życia" coraz mniej będzie tak drastycznych zdarzeń, jakie m.in. rozegrały się niedawno w okolicach Warszawy czy Poznania.

    Nieznana kobieta przed miesiącem pozostawiła swojego synka w zaroślach nad Wisłą. Tylko przypadek sprawił, że przechodził tamtędy mężczyzna z psem. Zwierzę szybko wytropiło żywe zawiniątko. Wezwana karetka przewiozła wyziębionego maluszka do szpitala. Kiedy w inkubatorze wracał do zdrowia, rozdzwoniły się telefony z prośbami o adopcję.

    Niewiele brakowało, aby dramatem zakończyła się historia Marianny z małej wielkopolskiej wsi. Ukrywała ciążę przed rodziną do ostatniego dnia. Rodzice coś podejrzewali, ale każde ich pytanie napotykało na mur milczenia. Kiedy prawdy nie mogła już zataić, zagroziła, że rzuci się pod pociąg. Wszystko zakończyło się dobrze, bo dziecko pozostawione w jednym z poznańskich szpitali trafi do adopcji.

    - Przekazywanie dziecka ze szpitala do adopcji, gdy nie chce go młoda dziewczyna pozbawiona wsparcia, nie jest czymś wyjątkowym, to nawet nasz chleb powszedni - mówi dr med. Tomasz Sioda, ordynator Oddziału Noworodkowego Wojewódzkiego Szpitala w Poznaniu, który nie dalej jak wczoraj, wypisywał kolejny taki wniosek do sądu.

    Nikt nie potępia tych kobiet. Jak miała sobie poradzić Jadwiga, która najpierw straciła ojca, potem na raka zmarła jej matka, a kiedy była już sama na tym świecie, zaszła w ciążę? Płakała, rozpaczała, ale w końcu podjęła niełatwą decyzję tuż przed porodem. Także jej dziecko znalazło adopcyjnych rodziców.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    sukces ma siostrę

    happy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 6

    Kilka słów sprostowania odnośnie wymienionej w pierwszym zdaniu artykułu pani Marioli Kaufmann:
    1. Od kiedy członkowie świeckiego zakonu franciszkańskiego są siostrami? 2. Ta pani nie jest już...rozwiń całość

    Kilka słów sprostowania odnośnie wymienionej w pierwszym zdaniu artykułu pani Marioli Kaufmann:
    1. Od kiedy członkowie świeckiego zakonu franciszkańskiego są siostrami? 2. Ta pani nie jest już przełożoną.
    3. To nie ona najbardziej zabiegała o powstanie tego okna-życia.
    Cóż, powszechnie wiadomo, że sukces ma wielu ojców. W tym przypadku ma siostrę. Nie zmienia to faktu, że ten, kto najwięcej robi, nie trąbi o tym. Pani Mariola Kaufmann, przyznając się do czegoś, co nie jest jej zasługą, widocznie chce poprawić sobie samopoczucie po tym, jak nie została wybrana przełożoną na kolejną kadencję.
    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo