Co z tym Machulskim?

    Co z tym Machulskim?

    Marcin Kostaszuk, Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Za i Przeciw o nowym filmie Juliusza Machulskiego
    Za
    Gdy mowa o kinie Machulskiego, nie może obyć się bez przymiotnika "komercyjne". I niechby wszyscy uprawiali taką komercję, kręcąc dobre, życiowe historie z magiczną przyprawą. "Ile waży koń trojański?" te wymagania spełnia, a jednocześnie obala kilka szkodliwych mitów.

    Nawet sfilmowane w pełnym słońcu czyste ulice i sunące po nich wypucowane syrenki i wartburgi nie wzbudzą wątpliwości, co reżyser myśli o PRL-u.
    Cofnięta w czasie Zosia, której marzy się szybka zmiana na stanowisku przyszłego męża i ojca nienarodzonej jeszcze córki, największy problem ma z przystosowaniem się do obowiązującej w Polsce roku 1987 reguły "nie pomagaj nikomu, bo się zmęczysz". W takim świecie najlepiej radzą sobie cwaniaczki pokroju jej pierwszego męża Darka, myśliwego polującego na jelenie, jeleni i sarenki. Jego rolą Robert Więckiewicz ukradł film Ilonie Ostrowskiej, która swoją pierwszoplanową postać Zosi zagrała poprawnie, ale bez fajerwerków. Na pewno pojawią się zarzuty o "telenowelowość" obrazu Machulskiego. Faktycznie, widać, że wyciągnął wnioski z sukcesu serialowych tasiemców i liczy na ich widzów. Istotne jest to, że nie upiększał niczego na siłę. Z bohaterami można się utożsamić, bo nawet ci, którym widz kibicuje, mają swoje grzeszki, a i mięsem czasem dyskretnie rzucą zamiast przecinka.

    Co by tu jeszcze zarzucić? Brak humoru? O przepraszam, króciutka scenka z chłopczykiem na rowerku to błysk, za jaki kochamy twórcę "Seksmisji". Nie ograł lepiej podróży do przeszłości? A co miał zrobić? "Terminatora"? Zresztą za polski budżet efektów zbyt specjalnych lepiej nie próbować, bo zwykle kończy się śmiechem wtedy, kiedy ma być zachwyt.

    I jeszcze sentymentalizm. Ta idealna babcia, wyrwana nie tylko z Ciechocinka i przeidealny drugi mąż omnibus, w orbicie których Zosia doznaje nirwany... A co, każdy (pardon, każda) ma prawo pomarzyć.

    Przeciw
    Odnoszę wrażenie, że Juliusz Machulski podczas kręcenia swojej "ponadczasowej" (jak głosi slogan reklamowy filmu) komedii sam cofnął się w czasie o ładne pół wieku. Duch Billy'ego Wildera i "Kocham Lucy" unosi się nad jego dziełem jak natrętna mucha, widz zaś tylko czeka, aż z kinowych głośników dobiegnie nagrany pospiesznie na taśmę śmiech.

    "Ile waży koń trojański" jest filmem, nakręconym niezwykle zapobiegawczo. To idealny dodatek do świątecznego obiadu, przy którym uśmiechną się dzieci, rodzice i wspominający poprzedni ustrój z nostalgią dziadkowie. Filmowej sielanki dopełniają dobrani według komediowego klucza bohaterowie (rozważna pani domu, słodki łajdak, ciapowaty inteligent i bystra babunia) oraz arkadyjska scenografia, dopasowana jakby na przekór mitom o "szarym PRL-u".

    Gwoli jasności - na tle współczesnych polskich komedii "Ile waży koń trojański" nie jest złym filmem. Po prostu nie tego oczekiwaliśmy od twórcy tak dowcipnie komentujących rzeczywistość komedii jak "Vabank" czy "Seksmisja". Filmy Machulskiego cenimy za cięty żart, błyskotliwe puenty i dialogi, wchodzące z czasem do mowy potocznej. Próżno w "Koniu" szukać językowych perełek na miarę odzywek Rysi Siarzewskiej z "Kilera". Tu śmiejemy się z młodości Roberta Kubicy, Donalda Tuska i fryzjerskich upodobań kobiet z lat 80.

    Szkoda, że świetny pomysł wyjściowy uległ u Machulskiego spłaszczeniu i skrojeniu pod gusta najmniej wymagającego widza. Co prawda film broni się niezłym aktorstwem (rzadko spotyka się taką naturalność jak u Ilony Ostrowskiej) i umiejętnym poprowadzeniem fabuły, obawiam się jednak, że o ile "Ile waży koń trojański" spodoba się szerokiej grupie widzów, o tyle absolutnie nikt nie uzna go za najlepszy film Machulskiego. A to dla reżysera jest zawsze porażką.



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo