Wielkopolska gospodarna, ale także zwycięska

    Wielkopolska gospodarna, ale także zwycięska

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z marszałkiem Markiem Woźniakiem, o obchodach 90. rocznicy Powstania Wielkopolskiego, rozmawia Tomasz Cylka
    Jeszcze dwa lata temu wydawało się, że 90. rocznica Powstania Wielkopolskiego będzie dzielić regionalnych polityków. Były wojewoda nie zaprosił do Komitetu Honorowego prezydenta Poznania. Nie wiadomo było, kto jest gospodarzem uroczystości. Co się w tym czasie wydarzyło, że dziś wszyscy jednym głosem mówimy o tym wielkim wydarzeniu?
    Fenomen Powstania Wielkopolskiego polega na tym, że wszyscy się z nim identyfikujemy. Nie tylko politycy. Nie wyobrażam sobie, że przy okazji 90. rocznicy jego wybuchu nie mielibyśmy wspólnie z wojewodą czy prezydentem Poznania działać. Powstanie Wielkopolskie to część naszej wspólnej historii i tradycji, nasze wspólne dziedzictwo. To wyjątkowe w historii polskich zrywów niepodległościowych powstanie, ponieważ zakończyło się sukcesem. A więc duma nas wszystkich, bez wyjątku. To wydarzenie, które jednoczy, nie dzieli.

    Często podróżuje Pan po Polsce, spotyka się z samorządowcami z różnych regionów. Mieszkańcy innych województw mają pojęcie o wadze jedynego zwycięskiego powstania w historii?
    Niestety, poza Wielkopolską, z wyjątkiem części województw lubuskiego i kujawsko-pomorskiego, niewielka jest świadomość ważnej, powiedziałbym wręcz kolosalnej roli Powstania Wielkopolskiego, wpisującej się w długi proces odzyskiwania przez Polskę niepodległości. Po 123 latach niewoli zaborów, Polska powróciła na mapę Europy. Do tego przyczynili się właśnie Wielkopolanie. To nie był czyn lokalny, ale czyn na miarę krajową. Dlatego tak bardzo zależy mi na tym, żeby tegoroczne obchody 90. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego odbiły się echem w całej Polsce. Do świadomości tego, że Wielkopolska jest gospodarna, chcemy dołączyć komunikat, że jest też waleczna i zwycięska.

    Obchody wyglądają imponująco. Nie ma Pan jednak wrażenia, że cała uwaga skupia się na wielkim widowisku Filipa Bajona, które zapewne sporo kosztuje, a historyczne przesłanie znajdzie się gdzieś z boku?
    Nie sądzę, by widowisko przysłoniło historyczne przesłanie. Ono je jeszcze wzmocni. Czasy są takie, że bez spektakularnych wydarzeń nie dotrzemy do szerokiego grona odbiorców, a na tym nam przecież zależy. Historii i jej bohaterom oddamy hołd w tradycyjnej formie. Jak co roku złożymy kwiaty na mogiłach powstańców. Na poznańskim Cmentarzu Zasłużonych na Wzgórzu Świętego Wojciecha spotkamy się nad grobem generała powstania - Stanisława Taczaka. Potem, przed pomnikiem Powstańców Wielkopolskich, odbędą się uroczystości centralne. W tym roku wezmą w nich udział prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk. Honorowy patronat tegorocznych uroczystości przyjął także kardynał Józef Glemp oraz marszałkowie Sejmu i Senatu. Tradycyjnie odczytany zostanie apel pamięci. Potem, wspólnie przejdziemy do poznańskiej fary, po drodze - w miejscach pamięci bohaterów powstania - złożymy kwiaty. Po mszy w intencji poległych w latach 1918/1919 spotkamy się na placu Wolności, by tam wziąć udział w bardzo sugestywnej lekcji historii, czyli spektakularnym widowisku 27grudnia.pl, w reżyserii Filipa Bajona, z muzyką Krzesimira Dębskiego i scenografią Andrzeja Kowalczyka. Będzie to wielki spektakl, angażujący kilkuset wykonawców, od chórzystów, tancerzy, po uczestników grup rekonstrukcji historycznej. Myślę, że widzom przypomnimy historię w nowoczesny, sugestywny, nade wszystko zaś atrakcyjny sposób. To widowisko to jednak jeden z aktów kulminacyjnego dla obchodów dnia, 27 grudnia. Ostatnim, muzycznym akcentem uroczystości będzie koncert w Auli Uniwersyteckiej, podczas którego odbędzie się światowe prawykonanie utworu dedykowanego pamięci powstańców, zamówionego przeze mnie na tę okazję u Jacka Sykulskiego "Wolności dla nas idzie czas". Bilety na koncert kosztują symboliczną złotówkę.

    Nie martwi Pana trochę fakt, że najważniejsze wydają się dziś billboardy z informacją o powstaniu i to, czy relacja z obchodów znajdzie się w głównym wydaniu "Wiadomości"?
    Świat się zmienia. Powszechnym i niezbędnym dla powodzenia wielu projektów narzędziem stała się promocja. Nie widzę w niej niczego złego. Jedynie czasem zostają zachwiane proporcje, gdy kampania promocyjna jest bardziej atrakcyjna, niż to, co promuje. Postanowiliśmy w tym roku być widoczni w całej Polsce. Zdecydowaliśmy się na kampanię billboardową, by w ten sposób dotrzeć do masowego odbiorcy. Mam nadzieję, że nam się to uda. Po to także jest zaangażowanie telewizji publicznej, by nie tylko Poznań czy Wielkopolska zobaczyły nasze uroczystości. Byśmy nie zamykali się w lokalnej przestrzeni wtedy, gdy wydarzenia, które tu kreujemy zasługują na miano ogólnopolskich. Nasze działania nie pozostają bez echa. Senat podjął w połowie grudnia uchwałę upamiętniającą bohaterów Powstania Wielkopolskiego. Ich pamięć uczcił też Sejm. Mówi o nas radio, wspieramy wydawnictwa okolicznościowe i inne inicjatywy w całej Wielkopolsce, które wpisują się w powstańczą tradycję.

    Jest Pan optymistą? Za tydzień więcej Polaków będzie miało świadomość, jakim sukcesem było Powstanie Wielkopolskie?
    Przede wszystkim jestem realistą. Wierzę, że od naszych działań zależy pobudzenie świadomości historycznego dziedzictwa. Organizację obchodów 90. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego, realizowanych z mojej inicjatywy, postrzegam jako swój obowiązek. Powinność wynikającą z ważnego zobowiązania, jakim jest szacunek dla naszych przodków, którzy własnym wysiłkiem przyczynili się do odrodzenia Rzeczypospolitej. Kto ma o tym pamiętać, jeśli nie my? Powiadają, że narody, które tracą pamięć, umierają. To myśl, która w tym roku towarzyszy mi z niezwykłą intensywnością. Wierzę, że spotkam się poznaniakami, Wielkopolanami 27 grudnia, że zaplanowane na ten dzień uroczystości dadzą wyraz dumie z najbliższej nam, bo przecież lokalnej, historii. Patrzę na wszystkie działania, które udało nam się w tym roku zrealizować. I mam nadzieję, że poświąteczna sobota będzie ich pięknym i na długo pozostającym w pamięci zwieńczeniem. I w tym względzie jestem optymistą.

    Marek Woźniak jest marszałkiem województwa wielkopolskiego.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo