Menu Region

Jak garnki mogą wpędzić w kłopoty. Komplet za 3 tysiące i......

Jak garnki mogą wpędzić w kłopoty. Komplet za 3 tysiące i... raty przez parę lat

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Głos Wielkopolski

Maciej Roik

55Komentarzy Prześlij Drukuj
Jak garnki mogą wpędzić w kłopoty. Komplet za 3 tysiące i... raty przez parę lat  Jak garnki mogą wpędzić w kłopoty. Komplet za 3 tysiące i... raty przez parę lat

Komplet garnków za niemal 3 tysiące złotych i wizja prawie trzech lat płacenia rat. Taki był efekt prezentacji, na jaką zdecydowała się pójść poznanianka (© Fot. Archiwum)

Komplet garnków za niemal 3 tysiące złotych i wizja prawie trzech lat płacenia rat. Taki był efekt prezentacji, na jaką zdecydowała się pójść Julia Woźna, 82-letnia mieszkanka Poznania.
- Dostałam zaproszenie więc postanowiłam, że dlaczego mam się nie wybrać - opowiada Julia Woźna. - Poszłam na prezentację. Tam pokazali nam jak gotować w ekskluzywnych garnkach, zachwalali najwyższą jakość. Jak usłyszałam o cenie absolutnie nie pomyślałam, że mogłabym taki komplet kupić - mówi. I dodaje: W trakcie pytałam o jeden mały rondel i coś podpisałam, ale tam nie były wyszczególnione żadne produkty.
Nie miałam pojęcia, że do domu przywiozą mi kilka garnków za prawie trzy tysiące złotych.

Poznań: Play ukarało ją za zerwanie umowy, której nie podpisywała



Jeszcze tego samego dnia kartony znalazły się w jej mieszkaniu na poznańskim Dębcu. - Od razu pojechałam i powiedziałam, że tego nie chcę. Po dwóch dniach, dodatkowo pisemnie zwróciłam się o odstąpienie od umowy - mówi. I pokazuje kilka pism w których stara się przekonać firmę, że jest osobą starszą, samotną i z pewnością nie będzie miała okazji by wykorzystać garnki.
Przez ponad dwa tygodnie nikt nie zgodził się na uwzględnienie zwrotu. Po naszej wczorajszej wizycie w siedzibie spółki, jeden z dyrektorów zapewnił, że załatwi sprawę i jeszcze w środę ktoś przyjedzie zabrać towar.

- To jest jakaś pomyłka, zwykłe nieporozumienie - twierdzi Paweł Matys, prezes spółki Eco-Vital Sp. z o.o. sp. k.. - Na prezentacjach nikt nie musi nic podpisywać. Prawda jest taka, że wielu osobom bardzo podobają się nasze produkty i dlatego decydują się na ich zakup. Wątpliwości pojawiają się później. Niestety po zakupie towaru w siedzibie firmy nie ma możliwości by go zwracać. Takie jest prawo - zastrzega. I mówi: W tej sytuacji, w drodze wyjątku możemy jednak odstąpić od podpisanej umowy.

Ta sprawa ma szczęśliwy finał. W wielu przypadkach starsze osoby, które decydują się na kupienie garnków, pościeli czy innych towarów, które oferują firmy zajmujące się sprzedażą bezpośrednią, nie mają tyle szczęścia. A podpisana umowa to wyrok, który sprawia, że co miesiąc trzeba płacić raty.

- Sprzedaż we własnej siedzibie, to coraz częstsza metoda tego typu firm - podkreśla Marek Janczyk, miejski rzecznik konsumentów. - Powód jest prosty. Jeśli towar jest sprzedawany na prezentacjach w hotelach czy sanatoriach można go zwrócić w ciągu 10 dni. Co innego w siedzibie. W takim przypadku nie ma podstaw prawnych by zwrócić kupione rzeczy.

Jak podkreśla rzecznik, wciąż zgłasza się wiele osób, które czują się w ten sposób zmanipulowane. Problem polega na tym, że w takiej sytuacji niewiele można zrobić.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? m.roik@glos.com

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano




Reklama
Reklama
Reklama