Poznań. Rodzice dzieci pytają o szkołę w Kiekrzu

    Poznań. Rodzice dzieci pytają o szkołę w Kiekrzu

    Robert Domżał

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Poznań. Rodzice dzieci pytają o szkołę w Kiekrzu
    Czy miasto chce zamknąć nasze gimnazjum? Czy każde dziecko z Kiekrza będzie miało gwarancje nauki w naszej szkole? Może należałoby zmienić granice Poznania, a Kiekrz znów przyłączyć do gminy Rokietnica - pytali prezydenta Ryszarda Grobelnego rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 28 i Gimnazjum nr 67. Spotkanie odbyło się po południu.
    Poznań. Rodzice dzieci pytają o szkołę w Kiekrzu
    Zwołane zostało, ponieważ od kilku tygodni do rodziców docierały niepokojące informacje. Usłyszeli na przykład, że w miejscu szkoły podstawowej i gimnazjum ma powstać zespół szkolno-przedszkolny. Urząd Miasta przysłał pismo, z którego wynikało, że jeśli gmina Rokietnica nie porozumie się z miastem, wówczas dzieci mieszkające w wiejskiej części Kiekrza nie będą mogły kontynuować nauki w szkole?

    Skąd ten problem?

    W latach '80 poprzedniego wieku część wsi Kiekrz przyłączono do Poznania. Część pozostała przy gminie Rokietnica. Przez wiele lat jednak dzieci z wiejskiej części Kiekrza uczyły się w szkole podstawowej i gimnazjum mieszczących się przy ulicy Chojnickiej. Jakby tego mało przez blisko 10 lat obwód szkoły podstawowej i gimnazjum obejmował cały Kiekrz. Nie było to zgodne z przepisami, ponieważ obwody nie mogą wykraczać poza granice gmin. W roku ubiegłym Rada Miasta Poznania zmieniła granice obwodu gimnazjum. Nie dokonała jednak zmiany obwodu szkoły podstawowej. Ma to uczynić niebawem.

    Teraz mówi się już głośno o tym że gmina Rokietnica musi dopłacić Poznaniowi za dzieci, które pochodzą z tej gminy, a uczą się w Poznaniu.

    - Nie chcemy ograniczać możliwości nauki tylko do dzieci z Poznania. Ale każdy samorząd oprócz pieniędzy z subwencji przeznacza na funkcjonowanie szkół sporą sumę ze swojego budżetu. Największy procent dzieci, które uczą się w poznańskich szkołach, a pochodzą spoza miasta, jest właśnie w tej szkole. Chodzi o to, by Rokietnica i Poznań porozumiały się co do wysokości dopłat. Dzieci, które zaczęły naukę w tych szkołach skończą ją w tych szkołach - tłumaczył Ryszard Grobelny.

    Jak zapewniał obecny na spotkaniu wójt gminy Rokietnica, Bartosz Derech gmina ta chce zawrzeć porozumienie. Aby doszło do porozumienia nie wystarczy dobra wola szefów samorządów. Potrzebne są uchwały obydwu rad. A czasu na wynegocjowanie umowy nie jest wcale dużo. Porozumienie powinno być podpisane do końca lutego. Jednak diabeł tkwi w szczegółach.
    Według kwot jakie podaje miasto suma jaką musiałaby zapłacić gmina za rok nauki dzieci to ponad 500 tys.zł.

    - Nie mamy wielkiego wyboru, ponieważ budowa szkoły wymagałaby dużo większego wydatku - mówi Bartosz Derech.

    Ale i Ryszard Grobelny też nie ma wielkiego pola manewru. Kierskie szkoły bez dzieci z Rokietnicy, nawet jeśli miasto urządziłoby tam przedszkole, będą nierentowne. A w czasie spotkania prezydent zapewnił rodziców uczniów, że miasto nie zamierza zamykać tych szkół.

    - Po przeanalizowaniu sytuacji szkół doszliśmy do wniosku, że nierentowne są dwa gimnazja: jedno na Grunwaldzie, drugie na Winogradach - mówi prezydent Poznania.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo