Piątkowe rozmowy mają rozwiązać ostatnie spory

    Piątkowe rozmowy mają rozwiązać ostatnie spory

    Paweł Mikos

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    - Na pewno poznański szczyt zakończy się sukcesem, pytanie tylko jak dużym - mówi prof. Maciej Sadowski, członek polskiej delegacji na konferencję klimatyczną. Według niego zostały uzgodnione niemal wszystkie kwestie, które były objęte rozmowami w Poznaniu.
    Negocjacje na szczycie klimatycznym ONZ w Poznaniu wkroczyły w ostatnią fazę. Wczoraj toczyły się rozmowy o problemach, które mają stanowić fundament globalnego porozumienia o ochronie klimatu. Dziś uczestnicy tzw. wysokiego segmentu, czyli przedstawiciele rządów podejmujący decyzje w wynegocjowanych kwestiach, mają je przyjąć.

    W rozpoczęciu obrad brali udział: prezydent Lech Kaczyński, sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Moon, prezydent Gujany oraz premierzy Szwecji i Tuvalu. Obecni byli także posłowie Parlamentu Europejskiego i wicepremier Waldemar Pawlak.

    Według Ban Ki-Moona, Polska jest bardzo dobrym miejscem na poważne zmiany we wspólnym myśleniu o ochronie klimatu.
    - To właśnie tutaj doszło do rewolucji kopernikańskiej i takiej teraz potrzebujemy w ochronie klimatu - mówił sekretarz generalny ONZ. - W Polsce również powstała "Solidarność", która doprowadziła do wielkiej transformacji. I właśnie teraz również potrzebujemy globalnej solidarności - mówił.

    Podobnie wypowiadał się prezydent Kaczyński. - Świat powinien być solidarny w ochronie klimatu i w rozwoju społeczno-gospodarczym, ponieważ obecnie różnice pomiędzy krajami bogatymi i biednymi są zbyt wielkie - mówił.

    Prezydent Gujany Bharrat Jagedo i premier Szwecji Fredrik Reinfeldt nawiązywali do kryzysu ekonomicznego. - Nie może być on usprawiedliwieniem do zaniechania walki ze zmianami klimatu - stwierdził.

    Premier Tuvalu Apisai Ielemia wzywał do przyspieszenia negocjacji, w tym jak najszybszego określenia limitów emisji gazów cieplarnianych. Według niego, od tego zależy los takich państw jak Tuvalu. Jak twierdzi część naukowców, przez zmiany klimatu może dojść do zatopienia tego państwa. - Jesteśmy dumnym narodem z unikalną kulturą i nie możemy zostać przeniesieni w jakiekolwiek inne miejsce - mówił premier Tuvalu do delegatów. - Mamy nadzieję, że przetrwamy. Nasza przyszłość jest w waszych rękach.

    Wiele wskazuje na to, że Apisai Ielemia wyjedzie z Poznania podbudowany. Do wczoraj dokonano przeglądu obecnych zmian klimatycznych. Wynika z niego, że z ich powodu dochodzi do zasalania wód gruntowych w niektórych państwach, podtapiania krajów wyspiarskich na Oceanie Spokojnym czy potężnych huraganów.

    - Może obecnie nas to nie dotyczy , ale jeśli nie podejmiemy żadnych działań, to i Europę czekają podobne problemy - mówi Jerzy Buzek.

    Uzgodniono także, że zostanie nawiązana współpraca międzynarodowa na rzecz wczesnego ostrzegania przed zagrożeniami klimatycznymi oraz współpraca w zakresie ubezpieczeń od zniszczeń wywołanych zmianami klimatu.

    Wśród uzgodnionych kwestii znajduje się także sprawa transferu technologii przyjaznych środowisku. Ważne też, że udało się ustalić program prac na 2009 rok. Dzięki niemu będzie możliwe jak najszybsze wypracowanie przyszłego porozumienia w Kopenhadze. Na poszczególnych spotkaniach (między innymi w marcu, czerwcu oraz wrześniu lub październiku) poszczególne kraje mają podać, jakich redukcji emisji CO2 chcą dokonać do 2020 i do 2050 r.

    Nie rozstrzygnięto jeszcze takich spraw, jak: system CCS, zarządzanie Funduszem Adaptacyjnym i nie dokonano przeglądu Protokołu z Kioto.

    Technologią CCS, czyli wychwytywania i magazynowania pod ziemią CO2, jest zainteresowanych wiele państw, chociażby Arabia Saudyjska. Jednak część krajów rozwijających się nie chce zgodzić się, aby budowanie instalacji CCS było finansowane z mechanizmu czystych technologii. Twierdzą, że tak droga technologia jak CCS pochłaniałaby zbyt wiele pieniędzy przyznawanych z tego źródła.

    Nierozstrzygnięta pozostaje także sprawa Funduszu Adaptacyjnego. Służy on do przystosowania się ubogich państw do zmian klimatycznych. Kraje te chcą, aby zarządzaniem środkami zebranymi na Funduszu Adaptacyjnym zajmowała się Rada FA. Natomiast kraje bogate uważają, że zadanie to powinno być powierzone Funduszowi Globalnego Środowiska (GEF), by nie powielać administracji.

    Wciąż nie ma przeglądu Protokołu z Kioto. Porozumienie to zakłada, że kraje wysoko rozwinięte w latach 2008-2012 ograniczą emisję CO2 o 5 proc. w stosunku do 1990 r. Obecnie większość z nich nie spełnia tego wymogu, ale żeby rodziło to jakiekolwiek skutki, musi nastąpić ostateczne podsumowanie, a to stanie się dopiero w 2013 r. Bez przeglądu Protokołu z Kioto nie można rozpocząć reformy mechanizmu czystego rozwoju. Większość delegatów wierzy, że dziś uda się ministrom osiągnąć ostateczne porozumienia także i w tych kwestiach. Przedstawiciele państw zapewniają, że póki trwają rozmowy, jest to możliwe.

    Jak podkreślał sekretarz generalny ONZ, Ban Ki-Moon, przyszłe porozumienie musi być ambitne, rozsądne i odpowiedzialne. - Jednocześnie jednak musi być akceptowane przez wszystkie państwa. Musimy wypracować porozumienie wszystkich dla wszystkich - uważa Ban Ki-Moon.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo