"Miłość": Złota Palma z Cannes już w kinach [RECENZJA]

    "Miłość": Złota Palma z Cannes już w kinach [RECENZJA]

    Zdjęcie autora materiału

    Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Emmanuelle Riva stworzyła w "Miłości" fantastyczną, niezapomnianą kreację

    Emmanuelle Riva stworzyła w "Miłości" fantastyczną, niezapomnianą kreację ©GUTEK FILM

    Bohaterska śmierć? To bzdura - przekonuje w swoim znakomitym filmie Michael Haneke
    Emmanuelle Riva stworzyła w "Miłości" fantastyczną, niezapomnianą kreację

    Emmanuelle Riva stworzyła w "Miłości" fantastyczną, niezapomnianą kreację ©GUTEK FILM

    Główna bohaterka umiera, i to już w pierwszych scenach filmu. Gdy zaalarmowani przez sąsiadów strażacy wchodzą do mieszkania starszego małżeństwa, w sypialni natykają się na leżące zwłoki kobiety. Umalowana, obsypana kwiatami, wygląda jak umarła królowa w największej komnacie swojego zamku.

    W nagrodzonej Złotą Palmą w Cannes "Miłości" Michael Haneke dotyka najczulszych nici ludzkiej egzystencji i pokazuje proces powolnego odchodzenia na tamten świat.
    Małżonkowie Anna i Georges są rumianymi seniorami jakby wyciętymi z ulotki domu spokojnej starości. Gdy kobieta nagle doznaje udaru, mąż uświadamia sobie, że nie ma już dla niej ratunku. I trwa przy niej, gdy ta przesiada się na wózek, z wózka na łóżko a później zamienia się w sparaliżowaną, mówiącą od rzeczy staruszkę.

    Haneke jest w "Miłości" niby taki jak zawsze, a jednak zupełnie inny. Chirurgiczna wiwisekcja postaci jest już u niego nie tyle chwytem, co formą narracji. Przełamuje swoją powolnie snutą opowieść, w mocnej, finałowej scenie sięga nawet po stale obecną w jego kinie przemoc, ale "Miłość" jest kompletnie wyzbyta emblematycznego dlań cynizmu, jaki cechował jego wszystkie poprzednie produkcje. Tu Austriak staje z kagankiem po stronie ciepła i empatii, kieruje oko kamery na Georgesa i pokazuje maksymalne poświęcenie się w imię godnego odejścia drugiej osoby. A przede wszystkim ucieka od górnolotnego pustosłowia i wzniosłych gestów. Traktuje śmierć tak, jak powinno się podchodzić do tej naturalnej części ludzkiej egzystencji.

    Dzięki tej oszczędności środków "Miłość" to kino wybitne. Film koncertowo wypełnia deficyt prawdy, na który od dawna narzeka współczesna kinematografia. "Miłość" jest tak spokojna, czysta i szczera jak opisywany przezeń proces umierania; w konfrontacji z nim gaśnie największe nawet bohaterstwo. To obraz końca świata, ale takiego małego, prywatnego, zamkniętego w ciepłych czterech ścianach. A gdzieś tam za nimi Ziemia kręci się dalej.

    Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano





    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo