Podpalacz wind grasuje w Poznaniu

    Podpalacz wind grasuje w Poznaniu

    Agnieszka Smogulecka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Strażacy nie mają wątpliwości: to były podpalenia. Mieszkańcy bloków, w których wczoraj płonęły windy, są zrozpaczeni. Przed świętami czeka ich gruntowne czyszczenie mieszkań i odnawianie zakopconych ścian. Ci, których piroman do tej pory omijał, z przerażeniem spoglądają na osoby wchodzące do wieżowców.
    - Najpierw coś huknęło, później na klatce pojawił się dym - opowiada mieszkaniec bloku na osiedlu Orła Białego 89. - Ktoś zadzwonił po strażaków. Okazało się, że na ostatnim piętrze pali się winda.
    Wjeżdżamy na dziesiątą kondygnację windą działającą w klatce obok. Wąskim korytarzykiem zbliżamy się do miejsca, w którym wybuchł pożar. Ogarnia nas smród spalenizny. Ściany i podłoga są czarne, okopcone. Z drzwi windy, odchodzi płatami zwęglona farba.

    - To było okropne! Nie mogłam wyjść, bo bym się zaczadziła - drżącym głosem mówi kobieta, która mieszka w pobliżu windy. - Gdyby nie strażacy i my byśmy się spalili - pokazuje pogięty od wysokiej temperatury i nadtopiony przycisk dzwonka przy drzwiach - kobieta zaznacza, że nie ma wątpliwości, że to nie było zwarcie elektryczne, tylko celowe podpalenie. - Tego piromana trzeba szybko złapać, zanim ktoś zginie! - denerwuje się.

    Zaczęło się wczoraj przed południem.
    - Najpierw ktoś próbował podpalić windę na osiedlu Orła Białego 116 - mówi Iwona Ossowska ze Spółdzielni Mieszkaniowej "Osiedle Młodych". - Ogień był na metr, ale udało się go ugasić. Winda będzie nieczynna na pewno do dzisiaj. Kolejne zgłoszenie napłynęło z bloku 76 na tym samym osiedlu. Tu winda została tylko nadpalona. Około południa zaczęło się palić na Orła Białego 89. Dźwig został tam doszczętnie zniszczony.
    Przez pewien czas strażacy mieli nadzieję, że to koniec poniedziałkowych akcji na Ratajach. Niestety. Piroman znowu zaatakował.

    Około godziny 15 zaczęła się palić winda w bloku na osiedlu Oświecenia 98, tym samym, gdzie dwa tygodnie temu spalono już jeden dźwig. Jeszcze strażacy nie dogasili ognia, gdy z osiedla Piastowskiego 118 napłynęło kolejne wezwanie. Na miejscu okazało się jednak, że nie pali się winda, ale wycieraczki ułożone w stos przed drzwiami jednego z mieszkań.

    - Na Rataje wysłaliśmy wszystkie dostępne patrole - uspokaja Zbigniew Paszkiewicz z poznańskiej policji. - Przypuszczamy, że wszystkie podpalenia są dziełem tej samej osoby. Zrobimy wszystko, by jak najszybciej ją złapać.
    - Ale Rataje to ogromny teren - niepokoją się mieszkańcy. - Póki piroman jest na wolności, nikt nie może czuć się bezpieczny. Przez niego może dojść do tragedii, mogą zginąć ludzie - mówią.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo