Cudzoziemcy wybrali noc bez muzeów

    Cudzoziemcy wybrali noc bez muzeów

    Jacek Sobczyński, Przemysław Zawrotny

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    - Dziś odbywa się tyle imprez, że trudno oczekiwać, aby ludzie tłumnie zjawili się właśnie w muzeach - tak dość celnie skomentował, odbywającą się w sobotę Noc Muzeów, Galerii i Teatrów jeden z pracowników Muzeum Instrumentów Muzycznych.
    Nie była to jedynie kwestia pory roku. Tym razem impreza miała gorszą promocję, zabrakło między innymi wspólnego plakatu, a każde muzeum biorące udział w tym wydarzeniu przygotowywało akcję informacyjną we własnym zakresie. Siłą rzeczy zarówno obcokrajowcy, jak i poznaniacy wybierali najchętniej wystawę, którą trudno nazwać muzealną: wielką ekspozycję rzeźb lodowych na Starym Rynku, będącą jedną z atrakcji Betlejem Poznańskiego.

    Kolejek nie było nawet w najbardziej obleganym podczas majowej edycji Muzeum Narodowym. Specjalnie dla uczestników konferencji klimatycznej zorganizowano zabawę w rozpoznawanie dzieł sztuki, na podstawie fragmentów obrazów. Pracownicy Muzeum Narodowego przygotowali się nadaremno - zwiedzali ją głównie więc poznaniacy.

    Oprócz muzeów sobotni specerowicze mogli liczyć na atrakcje przygotowane przez CK Zamek, takie jak występy chórów dziecięcych oraz nietypowy koncert gry... na szklanych kinkietach. Tutaj akurat pojawili się przybysze z daleka, choć nie byli nimi urzędnicy. - Przyjechaliśmy do Poznania na zlot i przypadkowo usłyszeliśmy o imprezach w Zamku - opowiadali napotkani w nim... harcerze.

    Tłumy nie odwiedziły też otwartego do północy Polskiego Teatru Tańca. Choć spektakle odbywały się w aż pięciu salach, dużym zainteresowaniem cieszyły się wyłącznie odgrywane w auli "Cztery pory roku". Miało to swój klimat - oglądanie kameralnej "Wiosny" w towarzystwie pięciu widzów sprzyjało intymnemu odbiorowi dość niełatwej sztuki. Polski Teatr Tańca nie zainteresował swoim repertuarem zagranicznych gości, w holu położonego przy ulicy Gołębiej budynku słychać było rozmowy, prowadzone tylko w języku polskim.

    Gdzie zatem bawili się cudzoziemcy? Ponad wizytę w galeriach wielu przedłożyło poznańskie kluby, celując zwłaszcza w te, położone przy ulicy Nowowiejskiego. Można zatem wysnuć wniosek, że zagraniczni goście zamiast starych obrazów wolą... W Starym Kinie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo