Monety "one penny" nie są ze złota. Oszuści grasują w...

    Monety "one penny" nie są ze złota. Oszuści grasują w Wielkopolsce - nie wierzcie im! [ZDJĘCIA]

    SAGA

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Monety "one penny" nie są ze złota. Oszuści grasują w Wielkopolsce - nie wierzcie im! [ZDJĘCIA]
    1/4
    przejdź do galerii

    ©Fot. Archiwum

    W Internecie takie monety można kupić za 1-1,5 zł. Ale naciągacze potrafią być przekonujący: wmawiają ofiarom, że to monety z prawdziwego złota o olbrzymiej wartości i namawiają do okazyjnego zakupu. Wiele wskazuje na to, że oszuści wrócili do Wielkopolski. Ich ofiarami stali się mieszkańcy Wrześni i Leszna, a wcześniej - także Ostrowa wielkopolskiego.
    Schemat działania szajek od lat się nie zmienia. Jeden mężczyzna zaczepia starszych ludzi. Najczęściej łamaną polszczyzną mówi, że może sprzedać po okazyjnej cenie prawdziwe złote monety. Gdy kupujący się waha podchodzi drugi oszust. Wmawia ofierze, że właśnie wraca z kantoru, w którym powiedziano mu, że jeśli sprzeda tam złote monety, dostanie za nie mnóstwo pieniędzy. To zwykle przekonuje kupującego.

    - Tak właśnie było u nas - mówi Krzysztof Szcześniak z Komendy Powiatowej Policji we Wrześni. - Zaczepiona została osoba, która wypłaciła pieniądze. Gdy rozmawiała z jednym oszustem, podszedł drugi. Nawet pokazał paragon, z którego miało wynikać, że za jedną złotą monetę dostał 500 zł.

    Bo oszuści najczęściej działają w centrach miast, w pobliżu banków. - Przypuszczamy, że mogli obserwować ofiarę. Raczej wiedzieli, że ma pieniądze. Zresztą nie mieliśmy sygnałów od innych osób, by i one były zaczepiane - dodaje Krzysztof Szcześniak. Zaznacza, że nie chce podawać dokładnych kwot. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że ofiara naciągaczy "kupiła" kilkadziesiąt monet "one penny" za kilkadziesiąt tysięcy złotych.

    - U nas były to dwupensówki. Emeryt kupił 25 monet "two pence". Za każdą z nich zapłacił tysiąc złotych - mówi Dawid Marciniak z komendy w Lesznie.

    Obie ofiary dopiero po zakupach poszły do jubilerów. Tam dowiedziały się, że za ogromne sumy kupiły... niewiele warte monety. Tak samo było wcześniej, w Ostrowie Wielkopolskim. Kobieta za siedem monet "one penny" zapłaciła 14 tys. zł.

    - Na razie nie wiążemy wszystkich tych spraw z jedną szajką, ale też nie możemy wykluczyć tej wersji - mówi ostrożnie Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Przypomina, że takie oszustwa powtarzają się w regionie od lat.

    Sposób jest stary, sprawdzony przez oszustów i - jak widać - ciągle skuteczny. Do wielkopolskich miast proceder wraca "falami", średnio co dwa-trzy lata. Niewykluczone, że oszuści będą próbowali nabrać kolejne osoby.

    - Przypuszczamy, że te szajki przemieszczają się z jednego miasta do drugiego, w całym kraju - mówią kryminalni. - Gdyby zostali dłużej w jednym miejscu łatwiej byłoby ich namierzyć, a oni nie chcą ryzykować. Wędrują po kraju i uprawiają swój proceder.

    Policjanci sprawdzają więc m.in. osoby skazane za podobne przestępstwa, które wyszły już na wolność. Jak mówią, złapanie oszustów może być trudne, ale nie jest niemożliwe. Kilka lat te-mu zresztą w Poznaniu osądzono grupę, która sprzedawała złote monety w Poznaniu, Częstochowie, Elblągu oraz Kutnie.

    Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano




    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo