Kilka miesięcy bez samochodu, bo policja sprawdza, czy był...

    Kilka miesięcy bez samochodu, bo policja sprawdza, czy był kradziony

    Mateusz Pilarczyk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Po samochodzie mitsubishi lancer Andrzejowi Tatarze zostało puste miejsce w garażu

    Po samochodzie mitsubishi lancer Andrzejowi Tatarze zostało puste miejsce w garażu ©Fot. Grzegorz Dembiński

    Na wiadomości o swoim samochodzie od ponad trzech miesięcy czeka Andrzej Tatara. Pod koniec maja, po wizycie na komisariacie policji, auto zostało zatrzymane. Policja i prokuratura podejrzewały bowiem, że kupiony rok temu sześcioletni mitsubishi Lancer jest kradziony.
    Po samochodzie mitsubishi lancer Andrzejowi Tatarze zostało puste miejsce w garażu

    Po samochodzie mitsubishi lancer Andrzejowi Tatarze zostało puste miejsce w garażu ©Fot. Grzegorz Dembiński

    - Zostałem wezwany na komisariat. Powiedziano mi, że istnieje podejrzenie o tym, że samochód jest kradziony. Potem od prokuratora dostałem "postanowienie o zatwierdzeniu zatrzymania rzeczy" - relacjonuje Andrzej Tatara z Poznania, któremu samochód służy jako narzędzie pracy.

    Poznaniak nie spodziewał się, że kupując ponad rok temu auto z Krakowa narazi się na takie problemy. Wtedy na miejscu sprawdził wszystkie papiery Lancera, który w Polsce po raz pierwszy był zarejestrowany w 2010 roku właśnie w Małopolsce. Poprzedni właściciel sprowadził mitsubishi z Niemiec, gdzie jeździło od 2008 roku.

    - Dwuletnia dziura w historii auta od daty produkcji w 2006 roku mogła wydać się podejrzana, ale wszystkie papiery były w porządku. Auto sprawdziłem też w stacji kontroli pojazdów. W Poznaniu bez kłopotów je zarejestrowałem - wymienia Andrzej Tatara.

    To jednak nie pomogło. Okazało się, że tzw. numer VIN auta wpisany jest do Systemie Informacji Schengen.

    - Prokuratura zatrzymała moje narzędzie pracy i własność, bo na razie nikt nie przedstawił mi dowodów, że auto jest kradzione.
    Nie mam pretensji, że sprawa jest wyjaśniana. Jak będzie trzeba oddać samochód to oddam - przyznaje Andrzej Tatara, ale dodaje:

    - Nie mogę jednak zrozumieć dlaczego wszystko tak długo trwa, a ja nie mogę używać swojej własności. Nie wiem co się dzieje z autem i kiedy mogę je odzyskać. Ponoszę też straty, bo nie dość, że nie korzystam z auta to płacę za jego utrzymanie, chociażby ubezpieczenie - żali się poznaniak.

    Od prokuratora prowadzącego sprawę kradzieży Lancera dowiadujemy się, że trwają czynności procesowe. Więcej do powiedzenia na temat auta ma policja:

    - Biegły wydał opinię i stwierdził, że w samochodzie były przebite numery. Auto zostało najprawdopodobniej skradzione w Rumunii - informuje "Głos" Iwona Liszczyńska z wielkopolskiej policji.

    - Policjanci konsultowali się z Biurem Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej oraz zwracali się do Europejskiego Rejestru Pojazdów. Policjanci pracują przy tej sprawie i naprawdę nie można zarzucić im besczynność. To jest współpraca międzynarodowa, która niejednokrotnie wymaga czasu - wyjaśnia co działo się w sprawie Iwona Liszczyńska.

    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      kilka miesięcy bez samochodu

      darek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

      Może by tak państwo odpowiedziało za zarejestrowanie kradzionego samochodu.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Drogi i płatny - A weźcie sobie tą waszą gazetę do podcierania .....

      kiedyś czytałem Głos Wielkopolski teraz tej nędzy nie biorę do ręki (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 4


      "Drogi Internauto ten artykuł jest płatny." Drogi Głosie Wielkopolski moje czytanie tych bzdur i wypocin, tudzież pseudosensacji jest płatne. Skoro chcesz, żebym mimo nędzy jaką zamieszczacie...rozwiń całość


      "Drogi Internauto ten artykuł jest płatny." Drogi Głosie Wielkopolski moje czytanie tych bzdur i wypocin, tudzież pseudosensacji jest płatne. Skoro chcesz, żebym mimo nędzy jaką zamieszczacie przez p*****ów to przeczytał to musisz mi za to zapłacić. Za jeden tekst 59,99 zł !!!zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo