Menu Region

Wczasy "pod gruszą". Czy zakładowe ośrodki wczasowe jeszcze...

Wczasy "pod gruszą". Czy zakładowe ośrodki wczasowe jeszcze istnieją? [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Głos Wielkopolski

Anna Jarmuż

1Komentarz Prześlij Drukuj
Sky Club, Alba Tour, Africano Travel... - tylko w ciągu ostatniego miesiąca upadły trzy biura podróży. Wiele ludzi nie tylko zostało narażonych na straty finansowe, ale również musiało pożegnać się z wymarzonymi wakacjami. A gdyby tak wybrać się na wczasy do zakładowego ośrodka? Tylko kto je jeszcze posiada? Mimo że jest to opcja mniej atrakcyjna niż wyjazd do gorącej Turcji, na pewno bardziej bezpieczna. Cofnijmy się, choć na chwilę, do dawnych lat.
1/10

Na skierowanie na wczasy czekało się czasem nawet kilka lat.

  • Na skierowanie na wczasy czekało się czasem nawet kilka lat.
  • Na skierowanie na wczasy czekało się czasem nawet kilka lat.
  • Na skierowanie na wczasy czekało się czasem nawet kilka lat.
  • Na skierowanie na wczasy czekało się czasem nawet kilka lat.
  • Na skierowanie na wczasy czekało się czasem nawet kilka lat.
  • Na skierowanie na wczasy czekało się czasem nawet kilka lat.
Mamy upalny początek sierpnia i lata... siedemdziesiąte. Niemal wszystkie funkcjonujące w Wielkopolsce zakłady pracy mają swoje własne ośrodki wypoczynkowe. Każdego lata odwiedzają je pracownicy wraz ze swoimi rodzinami. Wczasy - rzecz święta. Dlatego co roku chętnych jest więcej niż wolnych miejsc.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano



- Aby móc wyjechać na dwutygodniowy turnus do zakładowego ośrodka wypoczynkowego, czekało się w długiej "kolejce". Zapisy prowadził dział socjalny - wspomina Henryk Łobocki, dyrektor ds.
infrastruktury Spółki H. Cegielski - Fabryka Silników Agregatowych i Trakcyjnych (dawne Zakłady Przemysłu Metalowego H. Cegielski). - Kiedy nadchodził czas upragnionych wakacji, dla pracownika i jego rodziny nieważna była pogoda. Czy świeciło słońce, czy padał deszcz i tak się wyjeżdżało - dodaje.

W latach 70. i 80. wczasy nad jeziorem były niekiedy spełnieniem marzeń. Innych opcji po prostu nie było.

- Nie mieliśmy paszportów, dlatego wyprawa nad Morze Śródziemne nie wchodziła w grę - żartuje Zdzisław Centkowski, były zastępca Komendanta Głównego Policji w Poznaniu. - Wyjeżdżaliśmy więc do kierskiego Ośrodka Wczasów Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Aby dostać skierowanie na wyjazd, czekało się czasem nawet kilka lat. Pamiętam, że ośrodek ten był zawsze pełen. Do Kiekrza przyjeżdżali nie tylko poznaniacy, ale ludzie z całej Polski. Niczego nam tam jednak nie brakowało. Nad Jeziorem Kierskim była piękna piaszczysta plaża. Mieliśmy również możliwość uprawiania sportów wodnych - wylicza.

Tak było kiedyś. Od lat 70. wiele się jednak zmieniło. Duża część zakładowych ośrodków wypoczynkowych została sprzedana (taki los spotkał m.in. ośrodek należący do Odlewni Żeliwa w Śremie). Te, które pozostały zmieniły swoją dawną funkcje - dziś odbywają się na ich terenie firmowe szkolenia. Często pełnią także rolę komercyjną.

Spółka H. Cegielski - Fabryka Silników Agregatowych i Trakcyjnych posiada dzisiaj dwa ośrodki wypoczynkowe - w Dąbkach i Rabka Zdrój (wcześniej "Ceglorz" miał do swojej dyspozycji aż cztery punkty wypoczynkowe). Jeden z nich - już kolejny - jest wystawiony na sprzedaż. Te, które pozostały są wynajmowane. Istnieją, ponieważ ich dzierżawcy prowadzą działalność wypoczynkowo-sanatoryjną. Właściciele zakładów pracy są zdania, że z czasem utrzymanie wypoczynkowych ośrodków przestało się opłacać.

- Od początku lat 90. liczba chętnych, którzy chcieliby wybrać się z rodziną na wczasy zorganizowane przez zakład pracy z roku na rok maleje - mówi Henryk Łobocki. - Pracownicy chcą mieć swobodę wyboru. Zamiast spędzać kolejny urlop w Dąbkach, wolą wybrać się z rodziną za granicę. Firma dofinansowuje im tzw. "wczasy pod gruszą". Nikt nic im jednak nie narzuca. Pracownicy nadal mają możliwość odwiedzenia naszego ośrodka za dużo niższą cenę. Liczba osób, która z tego korzysta jest jednak znikoma - wyjaśnia.

Podobny los spotkał Ośrodek Wczasów w Kiekrzu Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

- Ośrodek wypoczynkowy funkcjonował od lat 60. do 2006 roku. Pamiętam, jak kiedyś z rodzicami również byłem tam na wakacjach - tłumaczy Piotr Witkowski, kierownik Ośrodka Szkolenia Policji w Poznaniu. - Od tego czasu odbywają się tam szkolenia, a także wesela, bankiety, spotkania towarzyskie. Chętnych na spędzenie w Kiekrzu wakacji od pewnego czasu już nie ma.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie wczasowe ośrodki zakładowe zupełnie utraciły swoją funkcję. Bardzo dobrze funkcjonują miejsca, które prowadzą otwartą działalność komercyjną - na przykład Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy "Verano" Kopalni Węgla Brunatnego "Konin" w Ślesinie (wcześniej: "Ośrodek Kopalni Konin", "Posy - Łoks" i "Gwarek").

- Ośrodek powstał w 1976 roku. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło - mówi Włodzimierz Jasiński, były kierownik ośrodka. - Na początku pełnił on wyłącznie pracowniczą funkcję socjalną i jego wyposażenie było bardzo skromne. Znajdowały się tam drewniane domki typu Gryf. Z czasem pojawiły się budynki murowane, woda i energetyka. Powstała również stołówka, która jest w stanie pomieścić około 300 osób, boisko do siatkówki, basen dla dzieci. Przyznam, że zainteresowanie wakacjami w Ślesinie jest coraz większe, a frekwencja co roku wynosi 100 procent.

Wiele ośrodków (m.in. w Zakopanem, Kołobrzegu, Ciążeniu, Gułtowie i Obrzycku), ma do swojej dyspozycji również Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Część z nich prowadzi działalność komercyjną i jest dostępna dla wczasowiczów. Niektóre są przeznaczone wyłącznie dla studentów i pracowników UAM (np. Dom Pracy Twórczej i Wypoczynku w Obrzycku).

Możliwości wyjazdu na kolonie i obozy mają również wielkopolscy harcerze. Do Stanicy "Gościraj" w Gościmiu (w Puszczy Noteckiej), należącej dziś do Spółdzielni Mieszkaniowej "Osiedle Młodych" w Poznaniu wyjeżdżają od 1975 roku. Do tej pory "Gościraj" odwiedziło już ponad 20 tysięcy dzieci.

Dziś do Puszczy Noteckiej przyjeżdżają nie tylko ratajscy i wielkopolscy harcerze, ale dzieci z całego kraju, a nawet z zagranicy (Niemiec, Holandii, Stanów Zjednoczonych). Harcerski klimat stanicy jednak pozostał.

- Dawne namioty zastąpiły drewniane domki na palach, które żartobliwie nazywamy "robinsonkami" - mówi Małgorzata Marcinkowska, harcmistrz Związku Harcerstwa Polskiego i kierownik Ratajskiego Domu Harcerza "Skaut". - Rozwój ośrodka to zasługa samych harcerzy. Pamiętam, jak materiały potrzebne do budowy domków nabywaliśmy dzięki pracy w tartaku.
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

o czym ten łobocki bredzi

+40 / -56

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KTS (gość)  •

gdzie ten ciepły jeszcze trup jakim obecnie jest Ceglorz organizuje wczasy pracownikom???? firma dofinansowuje a pracownicy nie chcą jeździć ,jaka jest kwota tego dofinansowania na osobę????

odpowiedzi (0)

skomentuj