W 2009 roku więcej zapłacimy za wodę i ścieki

    W 2009 roku więcej zapłacimy za wodę i ścieki

    Bogna Kisiel

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    W przyszłym roku poznaniacy zapłacą więcej za wodę i ścieki. Opozycja w radzie miasta zapowiada jednak dalszą batalię w tej sprawie. Platforma jedynie pogroziła palcem prezydentowi oraz Aquanetowi i demonstracyjnie nie wzięła udziału w głosowaniu.
    Tym samym przystała na nieco niższą podwyżkę opłat, która wyniesie 5,8 procent. To nie oznacza, że radnym PO nic nie udało się utargować. Stawką w negocjacjach były zapowiadane przez miasto podwyżki cen biletów MPK. Tutaj poznańskie władze usłyszały stanowcze: Nie!

    - Platforma nie widzi żadnych przesłanek i argumentów, które mogłyby skłonić klub do poparcia podwyżek cen biletów MPK - zapowiada Wojciech Kręglewski, szef klubu radnych PO.
    Do tej decyzji prowadziła długa droga. Zamieszanie z terminem złożenia planu inwestycyjnego Aquanetu determinującego podwyżki opłat za wodę i ścieki (które w efekcie doprowadziło do tego, że radni nie mieli okazji nad nim debatować) było policzkiem dla Platformy. Wtedy liderzy tego klubu stwierdzili, że albo prezydent wpłynie na spółkę, by ta obniżyła taryfy, albo oni poprą projekt lewicy dotyczący dopłat do Aquanetu (ostatecznie głosowali przeciw dopłatom). W efekcie nastąpiła korekta stawek.
    - Przy pomocy Platformy przegrywamy walkę z Aquanetem - podsumował głosowanie Michał Grześ, radny PiS.

    Żeby jednak wyjść z twarzą i nie narazić się na zarzuty, że PO tak tańczy, jak jej prezydent zagra, podjęto rozmowy w sprawie podwyżek cen biletów MPK. Obecnie magistrat pracuje nad nowymi propozycjami. W 2009 roku bilety miały zdrożeć o około 4,5 procent. Spodziewano się z tego tytułu 12 - 15 mln zł wpływów. To mniej więcej tyle samo, ile kosztowałaby budżet miasta dopłata do Aquanetu, gdyby zrezygnowano z nowych taryf. Wygląda na to, że to, co stracimy płacąc więcej za wodę, zaoszczędzimy jeżdżąc komunikacją.

    Pozornie zyska również miejska kasa. Samorząd nie dopłaci bowiem do Aquanetu, ale i do MPK też nie będzie musiał, ponieważ od przyszłego roku to miasto zajmie się sprzedażą biletów. Jeżeli nie będzie podwyżek, to planowane wpływy z tego tytułu będą mniejsze. Brakujące pieniądze trzeba będzie znaleźć w przyszłorocznym budżecie. I może się okazać, że nie będzie to 12 - 15 milionów złotych.

    Jak twierdzi prezydent Ryszard Grobelny, wprowadzone w tym roku niższe podwyżki cen biletów MPK i wydłużenie najtańszego biletu z 10 do 15 minut, spowodowało w budżecie MPK stratę 11 milionów złotych. Do tego należy doliczyć około 4,5 miliona kosztów związanych z wyższymi cenami paliwa. W rezultacie MPK głowi się, jak załatać tę dziurę. A musi to zrobić, by być wiarygodnym dla banków, gdy będzie się starać o kredyty na zakup taboru. W przyszłym roku będzie to już zmartwienie miasta.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo