Śledztwo w sprawie błędów policji

    Śledztwo w sprawie błędów policji

    Łukasz Ciesla

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Do bydgoskiej Prokuratury Okręgowej dotarły materiały z policji dotyczące sprawy uprowadzenia Michała Zapytowskiego. Mężczyzna został porwany w 1999 roku. Ciała do dzisiaj nie znaleziono. Raport funkcjonariuszy z Poznania, którzy przez ostatnie miesiące działali w zespole powołanym przez Komendanta Wojewódzkiego Policji, miał odpowiedzieć na liczne pytania o błędy w śledztwie.
    Co znajduje się w dokumencie? Śledczy nie chcą ujawnić, bo postępowanie jest tajne.
    - Raport został już poddany analizie, teraz przeprowadzamy kolejne czynności. Ze względu na charakter i wagę tej sprawy, nie mogę zbyt wiele powiedzieć - podkreśla Marek Dydyszko, zastępca Prokuratora Okręgowego w Bydgoszczy.

    Organy ścigania zajęły się ponownie uprowadzeniem Zapytowskiego po naszym kwietniowym artykule. Napisaliśmy wówczas, że mimo złapania i skazania trzech porywaczy, policja popełniła szereg uchybień.
    Przede wszystkim chodzi o wyciek z Komendy Miejskiej Policji kasety z nagraniem zeznań świadka incognito. Wskutek ujawnienia jego tożsamości doszło do uniewinnienia czwartego z podejrzanych. Prawdopodobnie to on był inicjatorem porwania. Wyciek kasety nie był przypadkowy. Nasi informatorzy z policji twierdzą, że kamera została ukryta w kartonie, a nagranie trafiło później do świata przestępczego.

    Pierwsze śledztwo prokuratury z Bydgoszczy nie przyniosło większych efektów. Policjanci, którzy brali udział w przesłuchaniu, twierdzili, że nie wiedzieli, iż ich rozmowa ze świadkiem jest nagrywana. Kamera miała później trafić do jednego z prywatnych zakładów w Poznaniu, skąd została skradziona przez bezdomnego. W ten sposób kaseta rzekomo dotarła do świata przestępczego. Prokuratorzy z Bydgoszczy nie wierzyli w tę wersję, ale nie znaleźli mocnych dowodów by ją podważyć. Nie dotarli do też policjantów, którzy powiedzieli nam, iż ta linia obrony została zmyślona. Z relacji naszych informatorów wynika, że z policji kaseta trafiła prosto do gangsterów. Dzięki temu świadek incognito wycofał zeznania, a jeden z podejrzanych o porwanie uniknął kary.





    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo