Ortografia kontra patriotyzm, czyli Powstanie Wielkopolskie

    Ortografia kontra patriotyzm, czyli Powstanie Wielkopolskie

    Marek Zaradniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Odsłaniając nieco dziennikarską kuchnię zdradzić możemy, że problem pisowni nazwy powstania sprawił kłopot także naszym dziennikarzom. Koleżanki z korekty, zgodnie z zasadami, spisanymi w Słowniku Ortograficznym PWN, uważały, że w określeniu niepodległościowego zrywu, należy używać małych liter i zgodnie z tą regułą, konsekwentnie poprawiały teksty dziennikarzy.
    Tymczasem we wszystkich materiałach dotyczących obchodów, zarówno przesyłanych bezpośrednio do nas, jak i udostępnianych na stronie www.poznan.pl/powstanie, równie konsekwentnie używane są wielkie litery.

    O to, jak napisaliby nazwę powstania, zapytaliśmy znanych poznaniaków - na początek świeżo upieczonego Mistrza Mowy Polskiej, profesora Stefana Stuligrosza.

    - Powinno się pisać wielką literą, z szacunku dla poległych, a także ze względu na to, że było to jedyne zwycięskie powstanie w Polsce - uznaje profesor Stuligrosz.

    Innych argumentów użyli urzędnicy. Odpowiedzialny za przygotowania obchodów rocznicy Powstania w Urzędzie Marszałkowskim w Poznaniu zastępca dyrektora gabinetu marszałka Tomasz Grudziak twierdzi, że zna reguły ortografii. - Powstanie Wielkopolskie to tzw. nazwa własna, a poza tym chodzi o szacunek dlatego istotnego dla regionu wydarzenia - uważa Tomasz Grudziak.

    Zastępca prezydenta Poznania Maciej Frankiewicz też pisałby wielką literą (" bo to nazwa własna"), ale "wszystko zależy od kontekstu". Również na regułę nazwy własnej powołuje się Włodzimierz Groblewski, dyrektor Biura Kształtowania Relacji Społecznych Urzędu Miasta, współpracujący z Urzędem Marszałkowskim przy promowaniu rocznicowych uroczystości.

    Urzędnikom za nieznajomość ortografii nie grożą żadne konsekwencje. Co innego uczniowie - wielka lub mała litera w dwóch słowach to dwa "byki" ortograficzne i perspektywa obniżonej oceny z wypracowania z polskiego.

    Katarzyna Tobisz, polonistka z XI LO w Poznaniu nie uznałaby użycia przez ucznia wielkich liter za błąd ortograficzny, a na arkuszu maturalnym zaznaczyłaby to jako... błąd graficzny, czyli błąd zapisu.

    - Istnieje maniera pisania pewnych zwrotów i fraz wielką literą, ze względu na szacunek do nazywanego zjawiska czy wydarzenia. W I klasie, przy omawianiu Biblii, uczniowie dużą literą piszą też z szacunku dla wiary słowo Bóg. Wszystko zależy od kontekstu - dodaje Katarzyna Tobisz.

    - Sama pisałabym małą literą, bo wielka zarezerwowana jest dla wydarzeń historycznych o wielkiej skali. Ale użycie przez ucznia dużych liter nie uznałabym za błąd ortograficzny -zapewnia Danuta Ciszak z Gimnazjum nr 56 w Poznaniu

    - Słowniki wskazują, iż nazwy powstań należy pisać małą literą i gdyby uczeń w notatce w zeszycie do historii użył dużych liter, potraktowałabym to jako błąd - grozi Elżbieta Kowalska ze SP nr 5 w Poznaniu, ale przyznaje, że ze względów uczuciowych pisanie dużą literą traktuje jako rzecz naturalną.

    Odwrotnie podchodzi do poprawności dyrektor XI LO w Poznaniu, historyk Karol Lehmann, który z szacunku dla tego wydarzenia Powstanie Wielkopolskie pisałby dużą literą, ale twierdzi, że nie jest błędem pisanie także małą.

    Wiemy już zatem, że uczniowie mogą powołać się - zwykle skutecznie - na lokalny patriotyzm. Wsparła nas Katarzyna Szkaradnik, zwyciężczyni Ogólnopolskiego Dyktanda 2007.

    - Istnieje klauzula, pozwalająca ze względów uczuciowych, na pisanie nazw powstań także dużą literą.

    Najwyższą instancją w sprawach dotyczących ojczystej mowy, jest w Polsce Rada Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk. Jej członkiem jest między innymi stale obecny także na naszych łamach profesor Jan Miodek.

    - Jest teza mówiąca, że ze względów uczuciowych nazwy wydarzeń historycznych można pisać dużą literą, chociaż reguła mówi, że pisze się je małymi literami. Z drugiej strony, marny byłby los tych, którzy na przykład w minionej epoce chcieliby pisać "Rewolucja Październikowa" małymi literami! Jeśli więc w Wielkopolsce macie uczuciowy stosunek do tego jedynego zwycięskiego powstania, to piszcie Powstanie Wielkopolskie, bo to nie jest żadne przestępstwo językowe. Reguły są nieostre i nie mam w zanadrzu żadnych argumentów, aby nie wolno było wam tak pisać - zachęca prof. Jan Miodek dodając, że Rada Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk nie zamierza w najbliższym czasie wypowiadać się w tej sprawie, ani niczego sankcjonować.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo