Trawniki to nie są zabytki, by nie można na nich...

    Trawniki to nie są zabytki, by nie można na nich poleniuchować

    Bogna Kisiel

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Radni uważają, że zamiast grozić mandatem trzeba zmienić bzdurne i nieżyciowe przepisy
    Żar leje się z nieba, ławki w parku zajęte, a trawa wręcz zaprasza, by się na niej położyć. A przecież nie wolno niszczyć zieleni. Za dewastowanie poznańskich trawników można dostać mandat w wysokości od 20 do 500 złotych. "Polska Głos Wielkopolski" postanowił zająć się tą sprawą. To po naszych artykułach radni uznali, że czas najwyższy zmienić te nieżyciowe przepisy.
    - To absurd prawny, który powoduje, że do trawników podchodzi się, jak do zabytków - mówi Dominik Herberholz, radny LiD, który po naszych artykułach złożył w tej sprawie interpelację.
    Jego zdaniem, zapis, który zobowiązuje zarząd miasta do stosowania artykułu z kodeksu wykroczeń, mówiącego o karze grzywny do tysiąca złotych lub naganie za deptanie trawnika interpretowany przez Straż Miejską dosłownie budzi wątpliwości.
    Podzielają je także inni rajcy. Mariusz Wiśniewski, radny Platformy twierdzi, że cała sytuacja budzi w nim mieszane uczucia. Za przykład podaje inne kraje europejskie, takie miasta, jak: Bruksela, Paryż czy Berlin, w których ludzie mile spędzają czas w parkach i nikomu nie przyjdzie do głowy, by zabraniać im leniuchowania na trawie.
    - Są to nieżyciowe, bzdurne przepisy. W innych miastach dopuszcza się taką możliwość - uważa Maciej Przybylak, radny PiS, a jego koleżanka klubowa Lidia Dudziak dodaje: - Szczycimy się, że mamy tylu studentów, ale jak chcą pouczyć się parku leżąc na trawie, to grozimy im mandatem. Wszyscy są zgodni, że problem sprowadza się do zmiany przepisów. D. Herberholz czeka teraz na odpowiedź Urzędu Miasta. Mają ją przygotować prawnicy magistratu. Deklaruje, że jeżeli ich opinia będzie niekorzystna dla mieszkańców, to podejmie kroki zmierzające do zmiany uchwały Rady Miasta.
    - Może wprowadzenie poprawki definiującej różnicę między spędzaniem wolnego czasu na trawie, a jej deptaniem mogłoby być panaceum rozwiązującym zaistniały problem? - zastanawia się D. Herberholz.
    M. Wiśniewski podpowiada, że można byłoby pójść za przykładem Cytadeli. Tutaj trawniki uznano za łąki sportowe i można po nich hasać. Wystarczy w ten sam sposób potraktować inne parki.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo