8 milionów okupu za biznesmena

    8 milionów okupu za biznesmena

    Barbara Sadłowska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Wczoraj poznański Sąd Okręgowy zakończył przesłuchanie szóstki oskarżonych o porwanie biznesmena dla okupu, uprawianie plantacji konopi indyjskich oraz napad na salon jubilerski w Poznaniu. Nie przyznali się do winy, a jeżeli nawet - to tylko do niektórych zarzutów.
    17 stycznia ubiegłego roku żona jednego z poznańskich biznesmenów zawiadomiła policję o uprowadzeniu męża spod kortów AZS. Porywacze zażądali 8 mln zł okupu. Następnego dnia syn porwanego zostawił torbę z milionem pod wiaduktem na Libelta. Uwolnienie zakładnika i przekazanie reszty pieniędzy miało nastąpić nad ranem, 19 stycznia na szosie pod Golęczewem. Tej nocy jednak nad Wielkopolską szalała wichura. Policjantów, którzy chcieli złapać sprawców na gorącym uczynku, zatrzymało zwalone drzewo.


    Inne drzewo, na szosie pomiędzy Suchym Lasem, a Kiekrzem, zmusiło ściganych porywaczy do porzucenia samochodu z okupem, bronią, odzieżą i... śladami genetycznymi. Dwa tygodnie później w warszawskim hotelu policjanci zatrzymali 36-letniego Tomasza P., właściciela lombardu na poznańskich Winogradach i jego kolegę Marcina P. Udało się też odnaleźć betonową piwnicę, gdzie związany, głodzony i straszony bronią biznesmen był więziony przez 54 godziny.

    Sama piwnica znajdowała się natomiast pod halą, w której Tomasz P. i jego koledzy uprawiali dla Holendrów konopie indyjskie. Łącznie - przeszło 4,5 tys. sadzonek. Mało tego, kiedy policjanci przeszukali mieszkanie kochanki Tomasza P., znaleźli pierścionki ukradzione w sierpniu 2006 r. z salonu jubilerskiego w Poznania. W biały dzień przestępcy sterroryzowali bronią personel, ukradli precjoza za przeszło 600 tys. zł. Uciekali rowerami. Jednemu z goniących ich przechodniów udało się wyciągnąć kaptur z plecaka rabusia. Ślady genetyczne wskazały Tomasza P.

    Wczoraj jego dziewczyna przekonywała sąd, iż nie była w żadnej zorganizowanej grupie przestępczej, a z bronią w ogóle nie miała kontaktu. Jutro sąd zamierza przesłuchać okradzionego jubilera.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo