Sąd: Finał afery testamentowej w Poznaniu

    Sąd: Finał afery testamentowej w Poznaniu

    Barbara Sadłowska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Miasto Poznań musiało czekać przeszło 12 lat na 4 miliony złotych za kamienicę na Starym Rynku. W czwartek główny oskarżony w aferze testamentowej, Mirosław Z., nie uzyskał w sądzie uchylenia klauzuli wykonalności. A to oznacza, że wyrok zostanie wykonany i miasto odzyska pieniądze.
    Sąd: Finał afery testamentowej w Poznaniu

    ©Fot. Piotr Jasiczek

    Wygląda to tak: najpierw sprawca musi zostać skazany i zobowiązany do naprawienia szkody. Potem wyrok musi się uprawomocnić. Wtedy sąd wydaje postanowienie o klauzuli wykonalności. Decyzję tę można zaskarżyć i jeżeli wówczas skazany przegra, wierzyciel może położyć rękę na jego majątku. W tym przypadku miasto Poznań może wyegzekwować pieniądze od Mirosława Z.

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Sąd: To już koniec - finał afery testamentowej. Film

    W grudniu 1998 roku, po 24 latach od śmierci Melanii Rozmarynowicz, Jacek J. złożył w poznańskim Sądzie Rejonowym wniosek o nabycie prawa do spadku po niej.
    Jego ojciec miał rzekomo romans z właścicielką kilku poznańskich kamienic, która mu je zapisała w testamencie. Sąd nie uwzględnił wniosku przedstawiciela skarbu państwa o ekspertyzę grafologiczną testamentu i błyskawicznie rozpoznał sprawę.

    Już w marcu Jacek J. został właścicielem kamienic w centrum Poznania. Jedną z nich zdążył sprzedać, do drugiej wprowadził jako właściciela swojego wspólnika. Gdy Marek S. wypowiedział mieszkańcom kamienicy z ulicy Staszica umowy najmu, lokatorzy poszli do sądu. Wtedy okazało się, że testament... zniknął.

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Sąd: Bardzo długi finał afery testamentowej

    Pierwszy proces oskarżonych zakończył się 2003 roku. Prawomocnego wyroku skazującego uniknął jedynie Mirosław Z. - z zawodu radca prawny. Według prokuratury, to on kierował procederem fałszowania testamentów i przejmowania nieruchomości. Nigdy nie przyznał się do winy.

    W czerwcu 2007 roku Mirosław Z. został ponownie skazany. W marcu sąd drugiej instancji utrzymał wyrok w mocy - kary więzienia i grzywny oraz obowiązek naprawienia szkody, czyli zwrócenia miastu 4 milionów za sprzedaną kamienicę. Po czwartkowym posiedzeniu w poznańskim Sądzie Okręgowym klauzula jest niezaskarżalna. Pozostaje - egzekucja.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo