Finał festiwalu w Cannes: Malick zwycięzcą

    Finał festiwalu w Cannes: Malick zwycięzcą

    Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    W nagrodzonym Złotą Palmą „Drzewie życia” Brad Pitt wciela się w rolę ojca rodziny

    W nagrodzonym Złotą Palmą „Drzewie życia” Brad Pitt wciela się w rolę ojca rodziny ©ARCHIWUM DYSTRYBUTORA

    Zakończyła się 64. edycja najsłynniejszego festiwalu filmowego świata. Złotą Palmą uhonorowano film "Drzewo życia" Terrence'a Malicka. To pierwsza Palma dla amerykańskiego filmu od 2004 roku i głośnego "Fahrenheit 9/11" Michaela Moore'a.
    W nagrodzonym Złotą Palmą „Drzewie życia” Brad Pitt wciela się w rolę ojca rodziny

    W nagrodzonym Złotą Palmą „Drzewie życia” Brad Pitt wciela się w rolę ojca rodziny ©ARCHIWUM DYSTRYBUTORA

    Złota Palma - Terrence Malick albo bracia Dardenne. Nagroda za najlepszą rolę żeńską - Kirsten Dunst. Takich kandydatów do nagród najczęściej typowali obecni na tegorocznym festiwalu w Cannes dziennikarze. Mieli rację - jury pod przewodnictwem Roberta De Niro uhonorowało "Drzewo życia" Malicka Złotą Palmą, główną nagrodą festiwalu. Z kolei "Chłopiec na rowerze" braci Dardenne wyjechał z Cannes z Grand Prix jury, czyli nieformalnym srebrnym medalem imprezy. Niby faworyci, choć...

    Nawet kontrowersyjne "Melancholia" czy "Michael" nie wzbudziły w Cannes tylu dyskusji, co "Drzewo życia" zaledwie piąty film w blisko 40-letniej karierze Terrence’a Malicka, jednego z najlepszych i zdecydowanie najmniej medialnego reżysera zza Wielkiej Wody. Na tyle, że z wrodzonej nieśmiałości Malick nie odebrał w Cannes swojej Złotej Palmy. Film opowiada o losach rodziny z amerykańskiego Zachodu, zakorzenionej w latach 50. Krytycy po seansie padali przed "Drzewem życia" na kolana, ale wielu widzów zarzucało 64-letniemu Malickowi epatowanie tanimi emocjami czy wręcz kiczem. Ale jurorzy sądzili inaczej.

    A może to właśnie kicz stał się motywem przewodnim 64. festiwalu w Cannes? W końcu silnie ociera się o niego "Drive" z Ryanem Goslingiem, który wciela się w postać wiecznie głodnego adrenaliny kaskadera. Pościgi i strzelaniny, zanurzone w sosie kina z najniższych półek wypożyczalni - i taki film ma szansę pojawić się w konkursie głównym Cannes? Nie tylko pojawił się, ale i w osobie Nicholasa Windinga Refna zgarnął nagrodę za najlepszą reżyserię. Co ciekawe, nagroda dla twórcy, który ochoczo przyznaje, że "Teksańska masakra piła mechaniczną" jest jego ulubionym filmem, nie wzbudziła na Lazurowym Wybrzeżu sensacji.

    Nie można nie wspomnieć o etatowych laureatach Cannes, braciach Dardenne, którzy na tegorocznym festiwalu pokazali swojego "Chłopca na rowerze", metafizyczną przypowieść o chłopaku, rozpoznającym w zwykłej fryzjerce dobrą wróżkę. Po Złotych Palmach za "Rosettę" (1999) i "Dziecko" (2005) Dardenne’owie "tylko" zadowolili się Grand Prix. Tę samą nagrodę otrzymał także policyjny kryminał "Once Upon A Time in Anatolia" Turka Nuri Bilgego Ceylana.

    Kolejny raz porażkę w Cannes poniósł Pedro Almodovar. Tak jak swego czasu Martin Scorsese nie potrafił zdobyć upragnionego Oscara za najlepszy film, tak Hiszpan za każdym razem przegrywa batalię o Złotą Palmę, mimo to, że z każdą pokazywaną w Cannes premierą uchodzi za jednego z faworytów.

    Tym razem Almodovar pokazał wstrząsający thriller "Skóra, w której żyję", opowiadający o chirurgu plastycznym, trzymającym w uwięzieniu piękną kobietę. Domowe więzienie prowadzi także bohater kontrowersyjnego, "Michaela", austriacki pedofil, przetrzymujący we własnych czterech ścianach małego chłopca. Ale nie tylko mrocznymi dramatami Cannes żyje.

    Widownia i krytycy zachwycili się niemym "Artystą", kreślącym moment przejścia kina w dźwiękowe. Za rolę w tym filmie Jean Dujardin otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora. Choć "Melancholię" Larsa von Triera odebrano w Cannes niejako przez pryzmat szokujących wypowiedzi na temat Hitlera, których dopuścił się na konferencji prasowej reżyser Lars von Trier, jury nagrodziło ten film wyróżnieniem za rolę żeńską. Otrzymała je Kirsten Dunst.

    Tego canneńskiego laureata zobaczymy w polskich kinach bardzo szybko, bo już w najbliższy piątek. I tyle wiadomo na temat rodzimych premier nagrodzonych filmów. Ani "Drzewo życia", ani "Chłopiec na rowerze", ani "Artysta" czy wreszcie "Once Upon A Time In Anatolia" nie mają jeszcze wyznaczonych dat premier nad Wisłą.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo