Handel: Patent przeciw podróbkom

    Handel: Patent przeciw podróbkom

    Monika Kaczyńska, Jacek Tomczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Chiny, Tunezja, Turcja czy Tajlandia to królestwa podróbek. Coraz częściej ofiarą fałszerzy padają także polskie firmy. Część produktów pochodzących z Azji czy Afryki trafia z powrotem na polski rynek. Inne są sprzedawane za granicą - pod polskimi markami. Tam dochodzenie swoich praw bywa dużo trudniejsze. Ofiarą takiego procederu padła np. firma z Pleszewa. Na Ukrainę via Rosja trafiły urządzenia jakoby produkowane przez tamtejszy Spomasz.
    Tadeusz Rak, prezes Spomaszu, postanowił walczyć z piractwem towarowym

    Tadeusz Rak, prezes Spomaszu, postanowił walczyć z piractwem towarowym ©Jacek Tomczak

    - Wykonawca urządzenia podłożył Rosjanom dokumentację z logo pleszewskiej firmy - opowiada Tadeusz Rak, prezes Fabryki Maszyn Spożywczych Spomasz z Pleszewa. - Firma z Moskwy odsprzedawała urządzenie Ukraińcom, którzy zażądali od nich dokumentacji technicznej. Zwrócili się więc do dostawcy w Polsce, od którego kiedyś kupili to urządzenie, a ten nadesłał im dokumenty z logo naszej firmy. Tyle że pleszewski Spomasz takiego urządzenia nigdy nie produkował. Nasza firma słynie z dobrej jakości wyrobów nie tylko w Rosji, ale także w innych krajach Europy i poza nią. Dlatego taka podróba nam szkodzi - dodaje prezes Spomaszu.

    O swoje prawa na niemieckim rynku walczyła wcześniej inna pleszewska firma - ZEP Jendrasiak, znany producent drewnianych schodów, eksportujący za zachodnią granicę.

    - Konkurencja próbowała podobne wzory schodów wprowadzić na rynek, posługując się naszą marką, ale w porę temu zapobiegliśmy - mówi właściciel Zbigniew Jendrasiak.

    Przed laty policjanci natrafili pod Poznaniem na dobrze wyposażoną fabryczkę płynu do naczyń Ludwik. Podobne kłopoty ma coraz więcej firm. Nie tylko marek światowych, ale też takich, które znalazły uznanie na lokalnych rynkach.

    - Najczęściej fałszowane są ubrania, dodatki, kosmetyki, elektronika - mówi Jacek Maj, dyrektor generalny Stowarzyszenia Pro Marka. - Ale tak naprawdę nie ma branży, która mogłaby spać spokojnie. Coraz częściej spotykamy fałszowane leki, maszyny, a nawet samochody.

    Fałszerstwo nie jedno ma imię. - Najbardziej oczywiste to bezprawne użycie znaku towarowego - twierdzi Jacek Maj. - Jeśli znak jest chroniony, przynajmniej teoretycznie dochodzenie swoich praw przy pomocy policji i prokuratury jest łatwiejsze. Jeśli jednak produkt jest sprzedawany za granicą, trzeba zawiadomić tamtejsze organa ścigania. Ważne jednak, aby ochrona znaku towarowego obejmowała także obce terytorium. Sprawa jest dużo trudniejsza, gdy chodzi o ochronę wzorów czy receptur - dodaje.

    Z tym ostatnim problemem borykają się często firmy odzieżowe. Dlatego pokazy dla handlowców, które odbywają się na kilka miesięcy przed wprowadzeniem ubrań do obrotu, przypominają spotkanie tajnych służb. Zaproszeni zostawiają przy wejściu telefony komórkowe, aparaty fotograficzne, a nawet notesy. Nie wolno im także szkicować. Modele, którymi są zainteresowani, zaznaczają na przygotowanej przez producenta karcie, na której płaszcze czy garsonki są zaznaczone tylko numerami.

    - Zdarzało się, że zanim uszyliśmy kolekcję, w sklepach były już bardzo podobne ubrania, tyle że z gorszych tkanin, mniej starannie wykończone i tańsze. My płaciliśmy projektantom, ktoś kopiował wzory. Stąd te środki ostrożności - mówi przedstawicielka jednej ze znanych firm odzieżowych. Nie zgadza się na ujawnienie nazwiska ani przedsiębiorstwa, które reprezentuje.

    - To typowe - komentuje Jacek Maj z ProMarki. - Wiele firm nie ujawnia, że ich wyroby są podrabiane, obawiając się, że klient straci pewność, iż kupuje oryginał i dlatego wybierze produkty konkurencji.

    Są jednak takie, które zdecydowały się walczyć. "Ogrody Polskie" - niewielka firma z okolic Wrocławia produkująca m.in. nawozy ogrodnicze wywalczyła w sądzie korzystny dla siebie wyrok, nakazujący podszywającej się pod nią konkurencji zmienić nazwy produktów i niemal identyczne opakowania. Sprawa ciągnęła się kilka lat. - Wyrok to jedno, wyegzekwowanie jego realizacji to drugie - mówi Ewelina Szewczyk z "Ogrodów Polskich". - Produkty stylizowane na nasze zawierają mniej substancji odżywczych, więc klienci, którzy sądzą, że kupują nasze wyroby, mogą się do nich zniechęcić. Dlatego walczymy - dodaje.

    Wygraną batalię sądową o ochronę wzorów stoczyła także firma meblowa Kler. - Mimo że znak firmowy i projekty mebli są zastrzeżone, nie chroni to firmy Kler od takich właśnie nadużyć, a "kopie" naszych wyrobów spotykamy już nie tylko w Polsce, ale i w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Rosji, na Ukrainie i Litwie - mówi Sylwia Guzy, manager Klera. - Zagraża to naszej pozycji rynkowej, a przede wszystkim dobremu imieniu firmy - dodaje.

    Wytwórca mebli wystąpił do sądu o ochronę praw do wzorów przemysłowych przeciwko firmie, która "kopie" wzorów Kler sprowadzała od chińskiego producenta. Proces wygrał. Sąd nakazał zaprzestanie procederu i zasądził na rzecz Kler wysokie odszkodowanie.

    Walki z powszechnym niemal podrabianiem towarów nie ułatwiają także długotrwałe i kosztowne procedury. - Kiedy w czasie naszych działań natrafiamy na partie produktów, które wydają się podrobione, zawiadamiamy właściciela znaku towarowego - mówi Cezary Kosman, rzecznik Izby Celnej w Poznaniu. - Czasem firma rezygnuje z dochodzenia swoich praw, prawdopodobnie w obawie przed długotrwałym urzędowym i sądowym postępowaniem.

    Bywa jednak, że przedsiębiorcy są wobec fałszerzy bezradni, bo nie wiedzą, czy i jak powinni chronić swoje marki i produkty. Dlatego Pleszewska Izba Gospodarcza zdecydowała się zorganizować na ten temat konferencję. - Chcemy przekazać naszym przedsiębiorcom wiedzę o korzyściach wynikających z ochrony własności przemysłowej - mówi prezes PIG Tadeusz Rak.

    Nie każda firma wie, jak walczyć o swoje

    Jednym ze sposobów ochrony przed piractwem towarowym jest zgłaszanie patentów na wyroby, wzory, design itp.
    W całej Polsce w ciągu roku zgłaszanych jest zaledwie około 2600 patentów. Stanowi to mikroskopijną liczbę w porównaniu ze skalą podobnych zgłoszeń w innych krajach Europy. W części wynika to z nieświadomości przedsiębiorców, że patenty mogą być o ile nie skuteczną ochroną przed podrabianiem marek, to na pewno ułatwieniem w ewentualnym dochodzeniu swoich praw na drodze administracyjnej czy sądowej.
    Dlatego np. Pleszewska Izba Gospodarcza zamierza zaprosić przedsiębiorców, by wskazać im sposoby ochrony przed fałszerzami.



    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo