Francuska kariera profesora G. - seksuologa od "dotyku"

    Francuska kariera profesora G. - seksuologa od "dotyku"

    Karolina Koziolek

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    "Francuski biegły" - to sformułowanie już od kilku miesięcy pojawia się w kontekście sprawy profesora G., poznańskiego seksuologa, który leczył pacjentki autorską metodą dotykową. Francuski biegły pojawił się wówczas, kiedy żaden z polskich terapeutów nie podjął się oceniać przed sądem działalności leczniczej profesora G.
    Publikacja filmu nakręconego przez pacjentki spowodowała lawinę oskarżeń profesora G.

    Publikacja filmu nakręconego przez pacjentki spowodowała lawinę oskarżeń profesora G. ©Fot. tvn24.pl

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Poznań: Do prokuratury zgłosiły się trzy pacjentki profesora G.

    Aby jednak biegły mógł zacząć swoją pracę, trzeba było zacząć od tłumaczeń. Oczywiście z polskiego na francuski.

    Biegły przesłał do poznańskiej prokuratury najpierw listę pytań do profesora G. dotyczących stosowanej przez niego w leczeniu metody sugestii i dotyku. Odpowiedzi na pytania jednak nie wystarczyły. Biegły zażyczył sobie także tłumaczenia publikacji polskiego seksuologa, aby na tej podstawie ocenić intencje profesora.


    Sprawdziliśmy, ile artykułów oraz książek opublikował profesor. On sam w czwartkowej rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" nie chciał o tym rozmawiać, jednak z jego strony internetowej wynika, że od 1995 roku było ich blisko 50. Ile czasu zajęłoby ich przetłumaczenie, a co ważniejsze dla podatnika, ile by to kosztowało?

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Poznań: Do prokuratury zgłosiła się piąta ofiara seksuologa

    Profesor nadal publikował po zawieszeniu go przez władze Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W sierpniu zeszłego roku opublikował trzy artykuły w "Przeglądzie Terapeutycznym", w którego radzie programowej zasiada.

    Wyliczyliśmy, ile kosztuje tłumaczenie jednego z ostatnich artykułów profesora: "Sugestia i dotyk w terapii nerwic i zaburzeń psychosomatycznych", opublikowanego w sierpniu zeszłego roku we wspomnianym periodyku. Polskiemu biegłemu sądowemu za przetłumaczenie prawie 61 tys. znaków - tyle ma ów artykuł - podatnik musi zapłacić ok. 2,1 tys. zł. Jak mówi jednak rzecznik poznańskiej prokuratury, tłumaczonych publikacji było kilka.

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Lechosław G. bez certyfikatu terapeuty. Zawieszony także na uczelni

    - Wybierane były tylko te publikacje dotyczące bezpośrednio autorskiej innowacyjnej metody stosowanej przez profesora - uspokaja rzecznik poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.
    Oprócz publikacji prokuratura na francuski przełożyć musi wszystkie dokumenty, m.in. z przesłuchań oskarżających profesora pacjentek oraz samego profesora. Tłumaczone były także filmy wyemitowane w programie TVN Uwaga.

    Przewidywany koszt postępowania, związanych ze specjalnymi przekładami na język obcy, to kilka tysięcy złotych.

    Sprawa profesora G. ciągnie się już od marca zeszłego roku. Prokuratura nie przewiduje jednak, aby miała się ona przedłużać z powodu polsko-francuskich tłumaczeń jego publikacji naukowych.

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Poznań: G. oskarżony o molestowanie już kilkanaście lat temu



    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo