Świetny Kot w Kaliszu

    Świetny Kot w Kaliszu

    Stefan Drajewski

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Scena zbiorowa ze spektaklu "Mój Nestroy" Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu

    Scena zbiorowa ze spektaklu "Mój Nestroy" Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu ©Agnieszka Kot

    Darmo byłoby szukać lepszego dramatu na inaugurację Festiwali Sztuki Aktorskiej. "Mój Nestroy" Turriniego to znakomity tekst o kondycji współczesnego teatru, o roli i miejscu aktora w życiu społecznym…
    Scena zbiorowa ze spektaklu "Mój Nestroy" Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu

    Scena zbiorowa ze spektaklu "Mój Nestroy" Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu ©Agnieszka Kot

    Tytułowy bohater sztuki Turriniego był postacią autentyczną. Należał do najpopularniejszych komediopisarzy i aktorów pierwszej połowy XIX wieku w Austrii. Zanim stał się bożyszczem teatrzyków wiedeńskiego przedmieścia, adresowanych do gawiedzi, nastawionych wyłącznie na zysk, miał swoje pięć minut jako śpiewak operowy i aktor dramatyczny.

    Ale nie opera i dramat zapewniły mu sławę i pieniądze. Dały mu je sztuki pisane na zamówienie z tygodnia na tydzień, inkrustowane pokazami dzikich zwierząt, cyrkowców, tanich i prymitywnych grepsów obliczonych na efekt. Nestroy (Tomasz Kot) żył w przekonaniu, że winę za to ponosi Weiler (Izabela Piątkowska), jego partnerka życiowa, od której nie potrafi się uwolnić.

    - To ona zawarła z dyrektorem Carlem kontrakt, którego jestem przedmiotem, i ten kontrakt zobowiązuje mnie do robienia z siebie błazna - mówi w pewnym momencie Nestroy. - Jestem błaznem, uwięzionym błaznem, który każdego wieczoru szarpie kraty swojego więzienia. Ja szarpię, a ludzie się śmieją. Ja krzyczę zza krat o mojej rozpaczy, a oni się śmieją jeszcze bardziej.

    Nestroy przez całe lata marzył o opuszczeniu wiedeńskiego przedmieścia, o wyrwaniu się z zaklętego kręgu teatru rozrywkowego i zaangażowaniu się do Burgtheater. Podjął nawet ku temu pewne starania… Ale siła kontraktu podpisanego przez Weiler i jej charakter okazały się silniejsze. Kobieta wiedziała, czego chce. Na przedmieściu miała swojego Nestroya, w Burgtheater nie wiadomo, jakby się mu powiodło.

    Dla Rudolfa Zioło, reżysera spektaklu, historia dziewiętnastowiecznego komedianta to tylko pretekst, aby włączyć się w dyskurs o dwoistości czy rozdarciu aktora. Nestroy tęskni do teatru artystycznego, w którym mógłby wyrażać siebie (przejmujące wręcz sceny na proscenium wykorzystujące cytaty z Szekspira). Ale ma też świadomość, że na przedmieściu jest królem, rozdaje karty jako autor i aktor, przyciąga tłumy, kpi z nich, a oni przyjmują to za dobrą monetę (brawurowa scena z pas de trois, kiedy Kot na finał pokazuje goły tyłek).
    1 »

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Recenzja

    Gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Bardzo dobry spektakl, wart polecenia.

    Wyróżnić też można innych aktorów, np. grającego postać dyrektora teatru.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo