Zabił w Domu Samotnej Matki

    Zabił w Domu Samotnej Matki

    Barbara Sadłowska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    - Nie przyznaję się - powiedział wczoraj poznańskiemu sądowi 33-letni Andrzej S., którego prokuratura oskarża o przekroczenie granic obrony koniecznej i spowodowanie śmierci młodego mężczyzny. Do tragedii doszło dokładnie rok temu w Wielkopolskim Domu Samotnej Matki w Wiktorowie koło Kostrzyna. Andrzej S., mgr fizyki, utrzymujący się z niewielkich zleceń dla uczelni, pracował tam od półtora roku. W zamian za wyżywienie i mieszkanie wykonywał drobne naprawy i pilnował porządku.
    - Miałem tylko grzecznie zwracać uwagę i w przypadku awantury wzywać policję - mówił wczoraj Andrzej S., drobny brodaty okularnik. Jego obowiązkiem było również wypraszanie gości, którzy musieli opuścić dom przed godziną 22. Tego wieczoru u Marzeny F. było dwóch panów, dwie inne współmieszkanki i alkohol. Przed wyznaczoną godziną Andrzej S. przypomniał gospodyni, że goście muszą wyjść. Gdy eskortował ich do drzwi, kobieta prosiła, by zgodził się na nocleg mężczyzn. Jeden z gości, Ryszard B. proponował nawet pieniądze.
    - Odpowiedziałem mu, że zabrania tego regulamin i dlatego, że jest pijany - relacjonował Andrzej S. Wtedy Ryszard B. uderzył go w głowę i ciągnąc za szyję przyparł do barierki.
    - Bałem się, że mnie wypchnie, spadnę na beton i co najmniej skręcę kark. Byłem słabszy i wiedziałem, że siłą go nie pokonam - mówił oskarżony, cierpiący na częściowy niedowład. Wyciągnął nóż, który zawsze nosił przy pasku. Według prokuratora - zadał 8 ciosów. Sam oskarżony pamięta jedynie dwa uderzenia. Gdy Ryszard B. osunął się na podest, Andrzej S. uciekł i zamknął się w biurze, skąd zadzwonił po policję.
    Prokurator zarzuca mu przekroczenie granic obrony koniecznej i zranienie Marzeny F., która próbowała rozdzielić mężczyzn. Kobieta nie będzie jednak zeznawać przed sądem - niedawno zmarła. Pytania stron koncentrowały się wczoraj głównie na kondycji fizycznej oskarżonego. Prokurator dopytywał się, czy zaburzenia równowagi pozwalają mu na jazdę na rowerze. Obrona podkreślała, że ważący zaledwie 57 kilogramów oskarżony po zmroku niemal nie widzi. Ujawniono również okoliczność, że mieszkanki domu nie lubiły Andrzeja S. Skarżyły się, że straszy dzieci nosząc nóż przy pasku.
    Dziś drugi dzień procesu.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo