Głos Wielkopolski » Blogi » Katarzyna Sklepik » Czwartkowy belfer - część 1: czyli jak dzielić się wiedzą,...

Czwartkowy belfer - część 1: czyli jak dzielić się wiedzą, by młodzi chcieli ją przyjąć

Data dodania: 2011-04-28 19:19:08 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-04-29 19:06:18

Głos Wielkopolski

Katarzyna Sklepik

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Od trzech lat jestem belfrem. Nietypowym, bo na godziny. Raz w tygodniu - zawsze w czwartki - uczę licealistów wiedzy o społeczeństwie. Staram się przekazać im wszystko co wiem, nie tylko o społeczeństwie, polityce i świecie współczesnym ale także o… życiu. I to nie dlatego, że chcę, tylko dlatego, że oni tego potrzebują. Często zamiast jak funkcjonuje rząd, chcą wiedzieć jak mają sobie poradzić z tymi zadaniami, które przed nimi stawiają rodzice i szkoła. Dlaczego my musimy przestrzegać zasad, nakazów i zakazów, skoro dorośli łamią je bez przerwy? - pytają. A co z naszymi prawami - rzucają niemal od razu, gdy zaczynam rozmowę o prawach człowieka. I jak tu ściśle trzymać się tematu lekcji? Też muszę czasem złamać zasadę… W końcu szkoła jest dla ucznia, a nie na odwrót…

Ostatnio Zuza, tegoroczna maturzystka zapytała mnie, czy pamiętam co sobie pomyślałam, kiedy dyrektor przyprowadził mnie do ich klasy trzy lata temu. - Pamiętam - odpowiedziałam i przypomniałam sobie świdrujący wzrok trzydziestu uczniów. Byłam przerażona, zwłaszcza że był już trzeci tydzień września. A bycie "nową" i to "na zastępstwo" nie pomagało. Wróciłam do domu z myślą, że do roli belfra trzeba się przygotować.
∨ Czytaj dalej
Że muszę wiedzieć jakim nauczycielem chce być. Musiałam cofnąć się w czasie i przypomnieć sobie swoich nauczycieli: tych miłych i serdecznych, których lekcje były czystą poezją i tych, których wzroku panicznie bali się wszyscy.

Spotkałam na swojej drodze wielu nauczycieli. Pamiętam ich wszystkich. Szanuję ich i cenię. Zwłaszcza niektórych. Nie ukrywam, że są i tacy, o których mogłabym powiedzieć, że minęli się z powołaniem. Znam nauczycieli, dla których osobistą porażką było wpisanie uczniowi do dzienniczka oceny niedostatecznej, ale znam też i takich, którzy z tekstem: Trudno, świetnie, szkoda... stawiali jedynki z fizyki.
Wśród szkolnych szpargałów - zostawionych na "wieczną rzeczy pamiątkę" - znalazłam teczkę z wypracowaniami z języka polskiego z liceum. Jak miło było poczytać te wszystkie dopiski pod pracami, które nasza polonistka - Dorota Mechlińska - pisała każdemu z nas. To wspaniały pedagog. Nauczyła nas kochać literaturę, poezję i teatr. Udowodniła nam, że słowa mają wartość. Są bezcenne. I tu - paradoksalnie - przypomniała mi się moja pani od polskiego z podstawówki, która uważała, że mam zbyt kwiecisty styl -"jak Ania z Zielonego Wzgórza" - zwykła mawiać.

I coś chyba z tej rudowłosej Andzi faktycznie w sobie mam. Zadziorność i charakterek. Jednak o tym, to tylko pani Jadzia wie. Jadwiga Michalak - moja pierwsza nauczycielka. Do dziś przechowuję pamiętnik z "klasy Ia", w którym najbardziej rozgadanemu pierwszakowi pani Jadzia narysowała ślicznego krasnala i tak się wpisała: "Ucz się największej sztuki - życia. Uśmiechaj się zawsze i wszędzie. Nie żałuj tego co było i nie bój się tego co będzie". To właśnie ona nauczyła mnie, że wiedza to największy skarb człowieka. Dzięki niej jesteśmy bogatsi, zaradniejsi. Po prostu lepsi. Mimo to posiadanie jej nie obliguje nas do egoizmu - wiem, ale tobie nie powiem. Mamy ją po to, by się nią z innymi dzielić. Bo żyjemy dla innych, nie dla samego siebie. Tego nas uczyła pani Jadzia. Potrzebującym podaje się pomocną dłoń. Starszych się szanuje. Słabszym się pomaga, a z głodnym należy podzielić się chlebem, choćby to była ostatnia kromka...

Dzisiejszy nauczyciel nie może być tylko wykładowcą, który przez 45 minut mówi to co wie - tylko po to, by zrealizować temat lekcji. I tak w kółko, byle podstawa programowa została przerobiona. Powinien być przewodnikiem, kimś kto wskaże właściwą drogę. Kimś, kto podpowie jak rozwiązać problem. Jaką drogą pójść, żeby nie zbłądzić. Belfer z XXI wieku powinien być przyjacielem, który w chwili zwątpienia poda… wędkę. Bo sztuką jest nauczyć co, gdzie i jak łowić.

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Głos Wielkopolski

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Głos Wielkopolski", wtorek 22.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Kontakt: infolinia 800-171- 801, 61 8606026, 61 8606029, 61 8606030, 61 8606032 od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16

email:prenumerata@glos.com

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Filia Poznań

ul. Grunwaldzka 19
60-782 Poznań
tel. 61 869-4196, 61 869-4267
fax. 61-869-4190

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Głos Wielkopolski

ul. Grunwaldzka 19,
60-782 Poznań,
tel. 61 86-94-100,
fax 61 860-61-15,
e-mail: redakcja@glos.com

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zamierzasz bawić się w strefie kibica podczas Euro 2012?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.