Poznań: Żandary, jak co roku, grasowały na Ławicy [ZDJĘCIA]

    Poznań: Żandary, jak co roku, grasowały na Ławicy [ZDJĘCIA]

    Agnieszka Smogulecka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Ulica Perzycka: spotkanie z żandarami Małgorzaty, Pawła i Adasia Bekasów oraz Krystyny i Anny Małeckich
    1/11
    przejdź do galerii

    Ulica Perzycka: spotkanie z żandarami Małgorzaty, Pawła i Adasia Bekasów oraz Krystyny i Anny Małeckich ©Waldemar Wylegalski

    Odpędzają złe moce wodą i laską. Lany poniedziałek na poznańskiej tak zwanej starej Ławicy zawsze oznacza... odwiedziny żandarów.
    ŻANDARY NA ŁAWICY. ZOBACZ ZDJĘCIA

    Przedpołudnie. Na Ławicy raczej pusto. Ale nie na uliczkach w pobliżu ulicy Złotowskiej. Tu zbici w gromadki starsi i młodsi wskazują bezbłędnie, gdzie akurat znajdują się przebierańcy. Z bezpiecznej odległości patrzą, jak żandary odwiedzają dom po domu.
    A żandarów zawsze jest ośmiu. Ksiądz z wiaderkiem i kropidłem. Baba pokazująca majtki z wizerunkiem diabła. I jeszcze dziad, kominiarz, grajek, niedźwiedź, koń, policjant. Nikomu nie przepuszczą. Każdy dostanie cięgi laską, każdy zostanie ochlapany wodą, a dzieciaki umorusane sadzą. A wszystko to - na szczęście.

    - Co roku przyjeżdżamy tu z Mosiny i zawsze czekamy na żandarów - śmieją się Krystyna i Anna Małeckie.

    Panie odwiedzają Małgorzatę i Pawła Bekasów z ulicy Perzyckiej. Gdy żandary pojawiły się na ich ulicy wszyscy wylegli przed dom. Najbardziej przejęty był Adaś, syn państwa Bekas. Niecierpliwie czekał na gości, a jego tata filmował spotkanie z żandarami.

    - To taka nasza tradycja - śmieje się pani Małgorzata. - Dajemy żandarom słodycze, czasem pieniążki, za które ulepszają swoje kolorowe stroje. Przebierańcy są weseli, maja wyczucie: dzieci nie straszą, starszych tylko kropią, nie oblewają wodą. Chociaż sąsiadka w zeszłym roku to cała mokrusieńka była - dodaje.

    Tradycja żandarów ze starej Ławicy sięga końca I wojny światowej. Jest jednym z nielicznych wielkanocnych zwyczajów, który przez lata przetrwał w mieście. Żandary wyruszają co roku po porannej mszy świętej w miejscowym kościele. Kulminacyjnym punktem zabawy jest wspinanie się na komin miejscowej piekarni przez babę i kominiarza (po wejściu na komin oczom ukazują się majtki baby, na których narysowany jest diabeł), co ma odpędzić złe duchy.

    Najnowsze informacje z Wielkopolski wprost na Twoją skrzynkę - zapisz się do newslettera

    AKTUALNOŚCI Z WIELKOPOLSKI

    BLOGI - NASI LUDZIE PISZĄ

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo