Prezes odchodzi, ośrodek zostaje

    Prezes odchodzi, ośrodek zostaje

    Barbara Sadłowska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Kiedyś ośrodki kuratorskie likwidowano w ramach oszczędności. Teraz wracają do łask, a młodzież może spędzać tam wolny czas i prostować kolidujące z prawem ścieżki. Taki, czwarty już ośrodek powstał w Poznaniu.
    W tym miesiącu Minister Sprawiedliwości mianował sędziego Krzysztofa Józefowicza prezesem Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. 4 maja obejmie on nowe stanowisko w sądzie przy ulicy Trójpole. Do tej pory Krzysztof Józefowicz prezesował poznańskiemu Sądowi Okręgowemu i niemal na pożegnanie doprowadził do utworzenia najmłodszego ośrodka kuratorskiego w stolicy Wielkopolski. Powstał on w świetlicy przy Domu Salezjańskim na ulicy Wronieckiej i jest przeznaczony dla młodzieży z problemami.
    Ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich traktuje takie instytucje jako środek wychowawczy dla nastolatków, którzy dopuścili się pomniejszych przestępstw, nie chcą chodzić do szkoły, mają kontakty z narkotykami i alkoholem i szybko zmierzają ku demoralizacji. W poniedziałek prezes Józefowicz, któremu towarzyszyli także kurator okręgowy Irena Szwarc i jej zastępca Jarosław Konarkowski, odwiedził placówkę przy ulicy Wronieckiej. Podobno młodzi ludzie na wieść o wizycie "szefostwa" obawiali się przyjść, ale wszystko potoczyło się bezkolizyjnie. Starsi dyskutowali przy kawie, młodzież grała w piłkarzyki, a menu na obu stołach było identyczne.
    ­
    - Z pedagogicznego punktu widzenia działalność ośrodków kuratorskich jest najlepszym i najtańszym z dostępnych środków uzupełniających pracę kuratorów - mówi Ewa Schneider, kierownik Ośrodka. - Nieletni, którzy nie wiedzą, co zrobić z czasem wolnym od zajęć szkolnych, włóczą się po ulicach, żebrzą, piją, kradną i zadają się ze starszymi od siebie osobami, które wpływają na nich w sposób demoralizujący. Moim marzeniem jest ośrodek, do którego młodzież przychodziłaby z chęcią, żebym mogła zapewnić im chociaż raz na miesiąc wyjście do kina, albo do teatru, na basen... I jeszcze, by w ośrodku mógł dyżurować chociaż raz w tygodniu terapeuta z Monaru oraz z Poradni Psychologicznej, która zajmuje się poradnictwem rodzinnym. Młodzi ludzie będą mogli tu też posłuchać muzyki, coś zjeść, wypić ciepłą herbatkę...

    W Poznaniu działają teraz już trzy ośrodki kuratorskie w dzielnicy Stare Miasto oraz jeden w dzielnicy Grunwald - Jeżyce.

    - Kierownik zespołu i mój mentor Wacław Strug prowadził ośrodek w tym samym miejscu 20 lat temu - powiedziała Ewa Schneider. - Potem nie było pieniędzy, ośrodki polikwidowano, chociaż kosztują mniej niż utrzymanie więźnia lub niewydolnej osoby, niemal do końca życia skazanej na pomoc społeczną.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo