Puszczykowo: Skąd płynie ta woda? Mamy hydrozagadkę

    Puszczykowo: Skąd płynie ta woda? Mamy hydrozagadkę

    Andrzej Janas

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Nad rozwiązaniem problemu zalewanych posesji przy ulicy Dworcowej w Puszczykowie głowią się specjaliści już od ponad miesiąca. Do tej pory jednak nikt nie potrafi odpowiedzieć, skąd pojawia się woda.
    Przez kilka dni wypompowywano wodę ze starego kanału burzowego

    Przez kilka dni wypompowywano wodę ze starego kanału burzowego ©Fot. Andrzej Janas

    Problem pojawił się pod koniec stycznia. Nieoczekiwanie woda zaczęła zalewać kilka posesji przy Dworcowej. Na początku sytuację wiązano z wysokim stanem Warty (choć do rzeki jest spory kawałek drogi) i opadami deszczu. W marcu rzeka opadła, obniżył się poziom wód gruntowych, zaś na posesje przy Dworcowej nadal napływała woda.

    - Początkowo myśleliśmy, że jest to awaria sieci wodociągowej - mówi Remigiusz Motycki, kierownik referatu gospodarki komunalnej w Puszczykowie. - Jednak specjaliści z Aquanetu po badaniach orzekli, że to niemożliwe.

    Kolejne podejrzenia padło na kanalizację burzową, która biegnie ulicą Dworcową. Sprowadzono specjalną kamerę, która zbadała od środka szczelność sieci. Jak się okazało, wszystko było w porządku. Żeby było jeszcze dziwniej trzy pechowe posesje były zalewane tylko w dni robocze, w weekendy było sucho.

    - Zaczęliśmy kopać jeszcze głębiej i pod siecią burzową odkryliśmy betonowe kręgi o średnicy pół metra. Być może fragment starej kanalizacji - wyjaśnia Remigiusz Motycki. - Jednak takiej instalacji nie było na żadnej mapie geodezyjnej. Jeden z mieszkańców twierdził wprawdzie, że coś tutaj budowano w latach 60., ale nic więcej nie potrafił na ten temat powiedzieć.

    Po dokopaniu się do prawdopodobnie starego kanału burzowego okazało się, że jest on w połowie zasypany ziemią, ale woda płynie nim dość gwałtownym strumieniem.

    Wydostawała się na powierzchnię, bo rozszczelniło się połączenie między dwoma kręgami. Sprowadzono pompę, by skierować wodę do odległego o kilkadziesiąt metrów dalej rowu, a powstałą szczelinę zdecydowano się szybko zabetonować.

    Od piątku mieszkańcy trzech zalewanych działek mają już spokój, ale hydrozagadka nadal pozostała nierozwiązana. Nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się woda w starym kanale burzowym i dokąd płynie, bo przecież gdzieś kanał musi się kończyć.

    - Będziemy nadal szukać źródła wycieku tej wody - deklaruje Remigiusz Motycki.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo