Sport

    Wrócił, strzelił i Kolejorz...

    Wrócił, strzelił i Kolejorz wygrał! Takiego Artjomsa kochamy

    Maciej Lehmann

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Jak wiele znaczy dla Lecha obecność na boisku Artjomsa Rudnevsa pokazał sobotni mecz z Legią. Łotysz wszedł z ławki rezerwowych i natychmiast gra Kolejorza nabrała nowej jakości. Odżyły nie tylko trybuny, ale także jego koledzy na boisku. Błędy zaczęła popełniać też obrona Legii.
    Tak cieszył się Artjoms Rudnevs i jego koledzy po ostatnim gwizdku arbitra

    Tak cieszył się Artjoms Rudnevs i jego koledzy po ostatnim gwizdku arbitra ©Fot. Grzegorz Dembiński

    - Zastanawialiśmy się, czy zagra od początku, choć myśleliśmy, że raczej nie. Zachował zimną krew i sprawił, że trzy punkty zostają w Poznaniu. To wielka indywidualność. Są takie sytuacje boiskowe, gdy klasa zawodnika jest tak duża, że nawet ostrzeganie przed nim obrońców nie ustrzeże przed stratą bramki. Tak było też w sobotę - komplementował Rudnevsa trener Legii Maciej Skorża.

    Rudnevs od dawna jest jedynym klasowym żądłem w Kolejorzu. Łotysz ostatni raz w lidze wystąpił prawie miesiąc temu. Później pojechał na mecz reprezentacji, z którego wrócił mocno poobijany. Z tego powodu nie zagrał w trzech kolejnych spotkaniach poznańskiej drużyny. Żadnego z nich nie udało się Lechowi wygrać.

    Dlatego też w klubie zadbano o to, by jego podróż na Łotwę do oczekującej narodzin córeczki żony, została przygotowana jak najlepiej. Na lotnisko do Berlina wysłano specjalny samochód, który przywiózł Artjomsa na piątkowy trening.

    Opłaciło się, Kolejorz zdobył trzy punkty, a historia tego zwycięstwa stanie się na pewno klubową legendą.



    Nic lepszego nie mogłem sobie wymarzyć

    Z Artjomsem Rudnevsem rozmawia Maciej Lehmann


    Wreszcie uśmiechy widać na Waszych twarzach...

    No tak, udało się wygrać bardzo ważny mecz i tak jak kibice jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo Legia wysoko zawiesiła przed nami poprzeczkę. Jak w takich okolicznościach zdobywa się trzy punkty to radość jest podwójna.

    Dla Ciebie jest to znakomity tydzień. Najpierw narodziny córeczki, potem gol. Składamy w imieniu Czytelników "Głosu Wielkopolskiego" wielkie gratulacje.

    Wielkie dzięki! Rzeczywiście to jest specyficzna sytuacja. Nie ukrywam, że bardzo zależało mi, by w tym meczu trafić do siatki. Dlatego bardzo się cieszę, że tak to wszystko się potoczyło. Chyba lepszego scenariusza nie mógłbym sobie wymarzyć!

    Jak się czułeś przed meczem. Długo nie trenowałeś z powodu kontuzji, a w ostatnim tygodniu krążyłeś między Łotwą a Poznaniem? Trudno było skoncentrować się na futbolu?

    Co tu dużo mówić, emocje były wielkie i sam nie byłem pewny, jak to wszystko odbije się na mojej dyspozycji. Bardzo chciałem pomóc kolegom, ale uzgodniliśmy z trenerem Bakero, że lepiej będzie dla mnie i dla zespołu, jeśli wejdę po przerwie. Wiedziałem, że muszę spokojnie usiedzieć na ławce rezerwowych do drugiej połowy, a potem wyjść i dać z siebie to, co najlepsze. To była świetna decyzja. Wszystko potoczyło się optymalnie.

    Kołyska była wyćwiczona, czy to był spontaniczny gest?

    Nie było czasu ćwiczyć, ale chyba najważniejsze, że była okazja, by ją zrobić.

    Byłeś ostatnią nadzieją na zwycięstwo. Czy słyszałeś, że stadion się ożywił, gdy podniosłeś się z ławki rezerwowych.

    Tak, słyszałem brawa i okrzyki, zachęcające mnie do gry. To było bardzo miłe.

    Opowiedz o swoim golu. Z trybun wyglądało to tak jakby piłka sama poszukała Cię na boisku.

    Co tu dużo mówić, mnie też tak się wydawało (śmiech). Siergiej wrzucił piłkę w pole karne, Manuel zagrał mi pod nogi i wystarczyło tylko dobrze trafić do siatki. Byłem trochę zły na sędziego, że nie uznał mi gola tuż po wyjściu na boisko, bo wydaje mi się, iż nie byłem na spalonym. Teraz to już mało istotne. Wygraliśmy i to się liczy najbardziej.

    Wiedziałeś, co znaczy dla Lecha mecz z Legią?

    Oczywiście. Już przed pierwszym meczem w Warszawie czuliśmy związane z tym spotkaniem emocje i pamiętam, że byliśmy bardzo źli na siebie, że przegraliśmy tamten mecz. Teraz się zrewanżowaliśmy Legii i trzeba przyznać, że ciężko zapracowaliśmy na tą wygraną.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kibole źle zorganizowani?

    Stefan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Kolejny ciekawy tekst o tematyce kibicowskiej, mówiący o tym, że stowarzyszenia kibiców są źle zorganizowane: http://www.igol.pl/article,33315.html

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 18 36 11 3 4 28-22
    2 Jagiellonia Białystok Live 17 33 10 3 4 30-15
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 30 9 3 6 22-23
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 17 28 8 4 5 26-16
    6 Zagłębie Lubin Live 18 27 7 6 5 25-20
    7 Pogoń Szczecin Live 18 25 6 7 5 30-24
    8 Wisła Kraków Live 18 24 7 3 8 29-33
    9 Korona Kielce Live 18 23 7 2 9 25-37
    10 Śląsk Wrocław Live 18 22 5 7 6 20-24
    11 Piast Gliwice Live 18 22 5 7 6 19-26
    12 Arka Gdynia Live 17 20 5 5 7 18-23
    13 Cracovia Live 17 18 4 6 7 26-24
    14 Wisła Płock Live 18 18 4 6 8 19-23
    15 Ruch Chorzów Live 17 17 5 2 10 23-31
    16 Górnik Łęczna Live 17 14 3 5 9 17-28